Duże fermy świń pod nieustannym ostrzałem

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Mirosław Lewandowski | lewandowski@apra.pl
24-10-2015,14:30 Aktualizacja: 26-10-2015,21:58
A A A

Duże fermy trzody chlewnej w Polsce niemal codziennie są pod ostrzałem urzędników, mniejszych producentów świń, ludzi nie związanych z rolnictwem oraz obrońców zwierząt. W Polsce funkcjonuje wiele mitów i stereotypów na ich temat.

Jednym z najczęściej powielanych mitów jest utrzymywanie świń w złych warunkach. Z jednej strony jest to niemożliwe z powodu częstej kontroli budynków m.in. przez inspekcję weterynaryjną. Z drugiej właściciele sami dążą do zapewnienia zwierzętom jak najlepszego dobrostanu po to, aby stworzyć im optymalne warunku do osiągnięcia m.in. wysokich dobowych przyrostów.

Nieprawdą jest również twierdzenie, że zwierzęta na wielkoprzemysłowych fermach otrzymują w paszy hormony wzrostu oraz profilaktyczne dawki antybiotyków. Zabraniają tego przepisy, których właściciele takich obiektów przestrzegają z zadziwiającą dla wielu skrupulatnością.

Polskie prawodawstwo nie zawsze, a ostatnimi czasy w ogóle nie sprzyja wielkotowarowym fermom trzody. Najlepszym przykładem jest wymóg stosowania 70 proc. wyprodukowanej gnojowicy na własnych gruntach dla obiektów większych niż 750 stanowisk dla macior lub 2000 stanowisk dla tuczu.

Kolejną barierą jest opiniowanie planów nawozowych. Ten wymóg dotyczy tylko dużych producentów trzody. Stosowanie gnojowicy niezgodnie z zaopiniowanym planem nawozowym może skutkować decyzją nakazującą nawet zamknięcie produkcji trzody na fermie.

Od 2009 r. wszystkie duże fermy, które muszą posiadać pozwolenie zintegrowane tzw. IPPC są corocznie kontrolowane. Nawet jeśli przez kilka lat nie stwierdzono żadnego uchybienia liczba kontroli nie może być zmniejszona, a w wielu przypadkach z nieuzasadnionych powodów jest zwiększana.

Co 2 lata przeprowadzany jest pomiar emisji hałasu. Nie ma przy tym znaczenia fakt, że badania od lat nie stwierdzają żadnych uciążliwości i przekroczeń. Często z góry nakazuje się w pozwoleniach IPPC dokonywanie kosztownych badań wody w rzekach i rowach, mimo przedstawienia dowodów, że są one bezpodstawne.

Właściciele wielkich ferm ponoszą także duże koszty działalności, ponieważ są zmuszeni płacić za zezwolenia weterynaryjne np. na przewóz zwierząt pomiędzy swoimi fermami, utylizację padliny itd.

 

 

 

 

 

 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Aktualne wydanie
Hoduj z głową świnie 6/2020

Hoduj z głową świnie:

-Krajowe źródła biała

-Kiedy i gdzie giną prosięta

-Od wyproszenia do krycia

-Trudny rok

-Rozpoczął hodowlę od nowa

 

PRENUMERATA


 

Aktualne wydanie
Hoduj z głową bydło 6/2020

Hoduj z głową bydło:

-Wysokie przyrosty się opłacają

-Młóto browarniane dla opasów

-500+ dla krowy

-Co na początek laktacji?

-Schorzenia racic w praktyce

PRENUMERATA