W czasie pandemii wsie zyskały dziesiątki tysięcy mieszkańców

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: Urszula Kaczorowska PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
15-06-2022,19:35 Aktualizacja: 15-06-2022,19:46
A A A

W 2021 r. w czasie pandemii 50 tys. Polaków opuściło miasta, by zamieszkać na wsi. Ostatni tak duży ruch migracyjny z miasta na wieś Polska odnotowała przed kryzysem finansowym w 2008 r. - informuje dr Andrzej Zborowski z Instytutu Geografii i Gospodarki przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W Warszawie odbyła się konferencji "Zrozumieć zmianę demograficzną". W jej trakcie geografowie i demografowie omawiali zjawiska migracji wewnętrznej w kraju.

koszenie zbożą nocą. skarki na rolników, Lubelska Izba Rolnicza, skargi na rolników

Zapadł ważny wyrok. Sąd stanął po stronie rolnika koszącego nocą zboże!

Praca rolnicza niezależnie od skutku, który niekiedy wywołuje hałas, nie jest czynem społecznie szkodliwym, a tym samym zakłóceniem porządku publicznego lub wybrykiem - wskazał sąd w uzasadnieniu do umorzenia sprawy rolnika...

- Przed pandemią wieś wzbogacała się kosztem miasta o jakieś 25-30 tys. mieszkańców rocznie. Według oficjalnych danych GUS w 2020 r było to już 40 tys., a w 2021 r - 50 tys. - podkreślił ekspert.

Jego zdaniem w najbliższej przyszłości największy wpływ na utrzymanie tego trendu będzie miała kondycja gospodarcza kraju i dostępność kredytów. W 2008 r. to właśnie kryteria przyznawania kredytów, zaostrzone w wyniku światowego kryzysu finansowego, wstrzymały w Polsce odpływ mieszkańców z miast do wsi.

- Jeśli ciągle będziemy obserwowali wzrost gospodarczy (nawet pomniejszony o pewne trudności), to odpływ z miast do wsi będzie postępował. Będą też postępowały migracje "+rentierskie", czyli ludzie, którzy mają już dorosłe dzieci, i nie potrzebują spędzać dużo czasu w mieście, będą się przeprowadzali na wieś. Na tym etapie ludzie chętnie kupują dom w złym stanie, a jego remont traktują jako rozrywkę - powiedział Zborowski.

Jednocześnie badacze obserwują niepokojące zjawisko wyludniania średnich i małych miast (wyludniających się szybciej niż wsie), które w przeszłości były ośrodkami przemysłowymi. Eksperci uzasadniają to zamknięciem zakładów, w miejsce których żaden inny biznes nie stworzył nowych miejsc pracy, atrakcyjnych dla młodych ludzi.

- Te miasta mają często świetną ofertę akademicką, ale nie mają ofert pracy dla młodych ludzi. Dobrym przykładem jest Opole, które młodzi ludzie opuszczają po ukończeniu studiów, i przeprowadzają się do Wrocławia. Depopulacji ulegają: Krosno, Nowy Sącz, Tarnów. Młodzi ludzie często mówią "nie mam do czego wracać" -  podsumował ekspert.

Według najnowszych badań, przeprowadzonych na populacji maturzystów w Polsce, tylko 12 proc. kobiet chce pozostać na wsi. Takie plany ma znacznie więcej mężczyzn – 30 proc.
 

Poleć
Udostępnij