Polska ma szansę podwoić eksport żywności. Kierunek Afryka i Chiny

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Newseria Biznes, (em) | redakcja@agropolska.pl
03-05-2015,10:05 Aktualizacja: 03-05-2015,10:08
A A A

Algieria zainteresowana jest współpracą w zakresie wymiany towarowej, nasiennictwa, hodowli, genetyki, systemów magazynowania oraz przetwórstwa. W Chinach rośnie z kolei zainteresowanie polską żywnością.

Afryka Północna to coraz bardziej atrakcyjny rynek dla polskiej żywności. Według Agencji Rynku Rolnego wartość eksportu naszych produktów rolno-spożywczych do Algierii w 2014 r. wyniosła 283 mln dol. wobec 110 mln w 2013 r.

Eksport idzie w górę

- Miejmy nadzieję, że taki wzrost eksportu utrzyma się także w tym roku, bo dane za pierwszy kwartał są zadowalające - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

- Duża dynamika wzrostu dotyczy przede wszystkim produktów mleczarskich, spore jest także zainteresowanie owocami i warzywami oraz wołowiną i drobiem. W sprawie wołowiny być może uda się zorganizować dłuższy program naukowo-promocyjny - dodaje szef resortu.

Sawicki: przetwórcy zbyt często konkurują między sobą

Polska jest jednym z najważniejszych producentów żywności w UE, nie wykorzystujemy jednak tego potencjału w pełni, a przetwórcy zbyt często konkurują między sobą na rynkach zagranicznych - przekonuje minister rolnictwa.   - Chcę...


Według ARR największy udział w eksporcie do tego kraju miał w ubiegłym roku sektor mleczarski (66 proc.) oraz producenci zbóż (22 proc.). Bardzo wzrosło zainteresowanie polskimi jabłkami, a najchętniej importowane były odmiany idared, które wcześniej Polska wysyłała m.in. do Rosji. W całej Afryce Północnej coraz silniejszą pozycję zdobywają nasze słodycze oraz wyroby cukiernicze.

Można zdobyć inne rynki

Algieria jest państwem prawie osiem razy większym od Polski, ale pod względem liczby ludności bardzo podobnym (około 40 mln mieszkańców). Sprzedaż do tego kraju to również szansa na zdobycie sąsiednich rynków. Ostatnio polscy producenci promowali się w Algierii podczas międzynarodowych targów Djazagro.

- To jedna z największych imprez wystawienniczych w Afryce Północnej organizowana co roku. W tym roku uczestniczyło w niej ponad 200 firm z 36 państw świata. Polskę reprezentowało 19 przedsiębiorstw, które prawie przez cały tydzień eksponowały swoje produkty - mówi Marek Sawicki.

Podczas wizyty w Algierii - oprócz zobowiązań dotyczących wymiany towarowej - zostały także ustalone zasady współpracy w zakresie rozwoju rolnictwa, w sprawach związanych z nasiennictwem, hodowlą, genetyką, systemami przechowalnictwa oraz przetwórstwa.

- Gdybyśmy weszli do Algierii nieco głębiej poprzez wspólne inwestycje, to jest szansa na to, by polska żywność zagościła w tym kraju na dłużej - przekonuje minister rolnictwa.

Przedsiębiorcy jadą na podbój Chin

Ale to nie jest jedyny kierunek, który interesuje polskich producentów. W pierwszej połowie maja duża grupa przedsiębiorców uda się do Chin na targi żywności międzynarodowej serii SIAL. Tamtejszy rynek, choć ze znacznie większym potencjałem, odebrał w ubiegłym roku mniej towarów z Polski niż Algieria.

- W zwiększeniu wymiany z Chinami przeszkadza nam zbyt duże konkurowanie polskich firm między sobą i zamknięte możliwości dotyczące wieprzowiny. Miejmy nadzieję, że moja wizyta po targach w tamtejszej inspekcji bezpieczeństwa żywności, która organizuje spotkanie z ministrami rolnictwa na tzw. nowym szlaku jedwabnym, przyczyni się do łagodniejszego traktowania pod tym względem Polski - mówi Marek Sawicki.

Wartość eksportu polskiej żywności w 2006 roku wyniosła zaledwie 8,6 mld dol. W ubiegłym roku natomiast około 20 mld zł. Jak podkreśla szef resortu rolnictwa w ciągu kolejnej dekady powinniśmy podwoić sprzedaż zagraniczną.

Możliwości ku temu są, ponieważ - jak uważa minister - potencjał surowcowy i przetwórczy naszego rolnictwa jest wykorzystywany w zaledwie 60-65 proc.

- Wszystko zależy od koniunktury na rynkach zewnętrznych oraz sposobu sprzedaży. Polacy, polskie przedsiębiorstwa, polscy handlowcy muszą nauczyć się od nowa sprzedawać żywność, bo jest ona wysokiej jakości, co na świecie jest już dostrzegane. Natomiast sprzedajemy indywidualnie, nie jesteśmy jeszcze na tyle zorganizowani, żeby z naszą ofertą wchodzić na rynek zespołowo - kończy Marek Sawicki.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj