Choroby zwierząt ograniczają handel. Branża wołowiny pod presją mimo rekordów
Rekordowe wyniki polskiej branży wołowej są lekko hamowane przez poważne problemy epizootyczne, które pojawiły się w Europie na początku 2025 roku.
W Niemczech, na Słowacji i Węgrzech wykryto przypadki pryszczycy, a polscy hodowcy od końca 2024 r. mierzą się z chorobą niebieskiego języka.
Jacek Zarzecki dla Agropolska.pl: 2025 rok to bardzo dobry czas dla hodowców bydła
W 2025 r. odnotowano już 34 ogniska tej jednostki, co znacząco wpływa na handel zwierzętami.
– Te choroby zwierząt doprowadziły do ograniczeń w przemieszczaniu bydła i spadku importu żywca – wyjaśnia Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, dodając:
– W efekcie w przyszłym roku możemy spodziewać się mniejszej liczby sztuk kierowanych do uboju, co utrzyma presję na wzrost cen wołowiny.
Branża apeluje o zmniejszenie restrykcji
Organizacje branżowe podkreślają, że obecne przepisy dotyczące choroby niebieskiego języka są zbyt rygorystyczne.
Polska branża mięsna domaga się rekategoryzacji tej jednostki chorobowej, czyli obniżenia jej kategorii ryzyka. Zmiana ta pozwoliłaby na złagodzenie restrykcji transportowych.
– Obecne regulacje wprowadzają strefę ograniczeń w promieniu 150 kilometrów. To więcej niż w przypadku pryszczycy, która jest znacznie groźniejszą chorobą zwierząt. Po zmianie kategorii obszar ten zostałby zmniejszony do 10 kilometrów – podkreśla Zarzecki.
BTV w Polsce. Prawdziwy wysyp ognisk choroby!
Spadek importu i mniejsza podaż bydła
Jednym z najważniejszych skutków epizootii jest wyraźny spadek importu bydła do dalszego opasu.
– Z Francji sprowadziliśmy o połowę mniej zwierząt niż przed rokiem. Import spadł z 13 tys. sztuk do około 6,5 tys. do sierpnia. Podobne tendencje widać także w przypadku innych krajów Europy Zachodniej – wskazuje wiceprzewodniczący PPZW.
Zmniejszone dostawy uderzają w krajową produkcję. Pomimo dużej dostępności pasz, zaczyna brakować bydła opasowego.
– W Polsce działa około 280 tys. gospodarstw utrzymujących bydło, z czego około 100 tys. to wyspecjalizowane wyłącznie w opasie, bez własnych krów matek – mówi Zarzecki i dodaje:
– To oznacza silne uzależnienie od importu. Gdy zwierząt brakuje, rośnie konkurencja między zakładami o materiał do uboju, co napędza wzrost cen bydła.
Więcej informacji na temat hodowli i produkcji bydła mlecznego i mięsnego znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Bydło".
Nasz magazyn można zaprenumerować w tradycyjnej formie TUTAJ oraz w e-prenumeracie TUTAJ
Książki warte polecenia: Sygnały racic|Rozród - Praktyczny przewodnik zarządzania rozrodem (Cow Signals)




