Oleje jadalne reglamentowane. Sachajko: to dopiero początek

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
19-05-2022,11:30 Aktualizacja: 19-05-2022,11:32
A A A

Wojna w Ukrainie na pewno wpłynie na nasze stoły, lecz to konsumenci za to zapłacą. W największych europejskich miastach już brakuje oleju jadalnego, a to dopiero początek kryzysu - przestrzega poseł Jarosław Sachajko (Kukiz15).

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa zamieścił na swoim facebookowym profilu zdjęcia z marketu w Zamościu, gdzie pustoszeją półki z olejami. Sklep poinformował, że wprowadza limit zakupu słonecznikowego i rzepakowego do 3 litrów na osobę.

olejj palmowy, Indonezja, wojna w Ukrainie, Joko Widodo

Największy producent wstrzymuje dostawy oleju. Ceny pójdą w górę

Indonezja, największy na świecie producent oleju palmowego, od czwartku nie będzie realizowała jego dostaw. To wynik rządowego zakazu i trwających od miesięcy braków na rodzimym rynku. Wśród przyczyn wojna w Ukrainie. Joko Widodo,...

"Niemcy, Francuzi i Hiszpanie już w marcu i kwietniu wykupili z supermarketów zapasy oleju, gdy ten zaczął być reglamentowany. Ukraina odpowiada za 50 proc. światowego handlu olejem słonecznikowym. Gdy jest taki jego wielki ubytek, zastępuje się go rzepakowym, stąd ograniczenia będą dotyczyć również tego oleju. Zatem oszczędzajmy żywność i nie kupujmy na zapas, bo to nie jest metoda na robienie zapasów, olej jełczeje, lepiej się nim podzielmy z sąsiadem, rodziną, by jak najmniej żywności się marnowało" - napisał Jarosław Sachajko.

Według niego niedługo taki los spotka również wszelkiej maści artykuły papierowe, łącznie z papierem toaletowym.

"Popatrzmy, ile wzrosła cena chociażby na co dzień używanego w moim biurze poselskim papieru do drukarek. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku w promocji dostępny był za 12,99 zł, dziś już powyżej 30 zł za ryzę" - zwrócił uwagę wiceszef sejmowej komisji rolnictwa.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj