Siekierski o protestach: potrzebna jest właściwa ocena sytuacji

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (zac) | redakcja@agropolska.pl
18-02-2015,15:30 Aktualizacja: 19-02-2015,7:33
A A A

Protesty rolników prowokują różne opinie i komentarze. Wiele z nich jest nieprzychylnych dla rolników, inne natomiast wykazują się solidarnością z protestującymi.  Ale jeszcze więcej jest tych, którzy pytają: o co tak naprawdę chodzi?

Czesław Siekierski, przewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego podkreśla, że "jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze".

W swoim komentarzu do sytuacji polskich rolników podkreśla, że "nie protestują mali rolnicy, którym często brakuje na życie, ale przedstawiciele, na szczęście nieliczni, rolników większych, którzy są niezadowoleni z obniżek cen na takie produkty rolne jak mleko i wieprzowina (...) Nie możemy zapominać, że w ostatnim czasie najbardziej poszkodowani są sadownicy dotknięci skutkami embarga rosyjskiego" - zastrzega Siekierski.

"W Unii obecnie wychodzi się z założenia, że rolę regulującą ma pełnić głównie rynek. Doświadczenie pokazuje jednak, że mechanizmy rynkowe nie działają właściwie w specyficznej produkcji rolniczej, gdzie występują duże wahania i delikatne relacje między podażą i popytem" - zaznacza szef komisji rolnictwa.

Podkreśla, że niezadowolenie demonstrują przedstawiciele większych rolników, którzy walczą o odpowiednie warunki finansowe dla swojej produkcji.

"To nie jest problem typu: za co żyć, lecz jak finansować na bieżąco produkcję, spłacać zaciągnięte kredyty i myśleć nie tylko o przetrwaniu ale o rozwoju, bo ci rolnicy to już przedsiębiorcy. Dla nich kluczowe są pewne warunki funkcjonowania, które zapewnią im stabilizację" - tłumaczy polityk PSL.

"Pamiętajmy, że często wysokie wpływy ze sprzedaży produkcji nie oznaczają wysokich dochodów, bo rolnicy muszą pokryć wszystkie koszty, a przecież z dochodów finansuje się nie tylko bieżącą konsumpcję i utrzymanie rodziny, ale trzeba również inwestować w rozwój gospodarstwa" - zaznacza Siekierski.

Jednym z postulatów protestujących rolników jest interwencja na rynku wieprzowiny. Co myśli o tym europoseł? "W przypadku wieprzowiny problemem jest przede wszystkim mała skala produkcji w naszych gospodarstwach, a przez to ich niska efektywność. Średnio na jedno gospodarstwo w Polsce przypada niewiele ponad 40 sztuk trzody, podczas gdy w Niemczech i we Francji jest to 500-700, a w Danii jeszcze więcej".

Zwraca uwagę, że w małych gospodarstwach nie sposób osiągnąć wydajności, która pozwoliłaby konkurować na rynku europejskim.

"Wiele uwag wzbudza forma protestu obrana przez rolników z OPZZ. Brak było konkretnych i konstruktywnych rozmów z resortem rolnictwa. A przecież do Unii, gdzie zapadają kluczowe decyzje, trzeba iść ze wspólnymi propozycjami. Dotyczy to zarówno inicjatyw ministerstwa rolnictwa, jak i tych zgłaszanych przez polskie organizacje rolnicze zrzeszone w Copa-Cogeca" - tłumaczy Siekierski.

Podkreśla, że często jest pytany przez europosłów z innych krajów, dlaczego niektórzy polscy europosłowie w komisji rolnictwa PE krytykują działania swojego ministra. "Takiej jedności brakuje nam również na forum Copa-Cogeca. Najgorsze jest to, że protestujący i ich organizacja OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych nie chcą siąść do wspólnego stołu z ministrem rolnictwa - wszystkich potępiają i uważają za zdrajców. Sami nie są zrzeszeni w Copie-Cogeca i tak naprawdę trudno powiedzieć, ilu rolników do nich należy" - twierdzi Czesław Siekierski.

Polityk zachęca do jedności. "Rolnicy muszą występować razem wobec swojego ministra, a wspólnie z nim wobec Unii" - zastrzega.

Siekierski potwierdza, że "należy się zgodzić z tym, że zbyt duży stan populacji dzików powoduje poważne szkody i odpowiedzialność, za rekompensaty z tego tytułu dla rolników powinien odpowiadać Skarb Państwa, który ustanowi zasady podziału tych kosztów i rozliczania się z myśliwymi".

W jego ocenie, poważnym wyzwaniem jest ochrona ziemi przed wykupywaniem jej przez obcokrajowców. "Obecne prawodawstwo daje już duże możliwości, aby proceder taki ograniczyć, ale wymaga ono dalszego dopracowania. Trzeba tu wykorzystać rozwiązania, które funkcjonują w starych krajach członkowskich, ale także, zgodnie z zasadą wolnej konkurencji, trzeba przeanalizować, na ile poziom zasobności i dochodów polskich rolników pozwala na utrzymanie ich konkurencyjności w zakupie ziemi w stosunku do rolników spoza naszego kraju" - zaznacza Siekierski.

Przewodniczący komisji rolnictwa zwraca uwagę, że potrzebna jest "właściwa ocena sytuacji dochodowej rolników, opłacalności ich produkcji i problemów, jakie występują na poszczególnych rynkach rolnych".

"Zajmując się postulatami gospodarstw towarowych, bardzo wrażliwych na sytuację na rynku, nie możemy również zapomnieć o małych gospodarstwach, które produkują głównie na samozaopatrzenie, a tylko nieznaczną część swojej produkcji sprzedają na rynku. Brak miejsc pracy powoduje, że przedstawiciele takich rodzin rolniczych nie są w stanie powiększyć swoich dochodów poprzez pracę poza rolnictwem, przy czym nierozwiązane pozostają nadal warunki sprzedaży bezpośredniej a także przetwórstwa w gospodarstwie" - podkreśla Czesław Siekierski.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj