Copy LinkXFacebookShare

Zastąpił świnie pbz rasą puławską

Hodowca utrzymywał 20 macior rasy pbz i produkował tuczniki w cyklu zamkniętym. W 2017 r. postanowił zainwestować w rasę puławską dzięki której, jego zdaniem, można uzyskać pewniejszy i stabilniejszy zysk.
 
Bartosz Żurek z miejscowości Nowy Dwór w woj. kujawsko-pomorskim od 2017 r. prowadzi rodzinne gospodarstwo rolne. Na początku utrzymywał w nim 20 macior rasy pbz. 
 
Gospodarz w momencie przejęcia gospodarstwa chciał coś poprawić i zająć się taką gałęzią produkcji, która pozwoli mu uzyskać pewniejszy i stabilniejszy zysk.
 
Po przeanalizowaniu rynku postanowił zainwestować w rasę puławską, do której można uzyskać dopłaty. Kupił więc 11 loszek od rolnika z okolic Golubia-Dobrzynia. Hodowca w ciągu następnych 3 lat wyeliminował z hodowli lochy pbz, które przejął wraz z gospodarstwem.
 
Obecnie Bartosz Żurek posiada 35 macior puławskich. Samice są utrzymywane w grupach technologicznych i są kryte naturalnie. 
 
Zwierzęta są utrzymywane w budynku o wymiarach 40 m x 14 m, który na przełomie lat był modernizowany. W chlewni znajduje się sektor porodowy, a w nim 14 indywidualnych kojców porodowych. Każdy z nich składa się ze strefy dla loch oraz oddzielnego boksu, gdzie mogą wchodzić jedynie prosięta. 
 
Lochy są przepędzane do porodówki na 7 dni przed planowanym terminem porodu. Gospodarz żywi je dwa razy dziennie dawką, która składa się ze śruty z pszenicy i jęczmienia, otrąb pszennych lub żytnich, koncentratu białkowego i dodatku substancji wiążącej mikotoksyny. W dawce znajduje się również dodatek kiszonej śruty z ziarna z kukurydzy. 
 
Lochy są żywione z ręki, a ilość paszy zależy przede wszystkim od ich kondycji. Hodowca nadzoruje porody, ale jak twierdzi, w porównaniu do rasy pbz są one znacznie łatwiejsze i przebiegają bez komplikacji. Ponadto rasa puławska jest spokojniejsza i mniej agresywna. 
 
Prosięta po urodzeniu są dezynfekowane specjalnym proszkiem, a następnie dopuszczane do lochy. Pierwsza pasza w postaci granulatu jest wprowadzana w 7 dniu życia. Młode pozostają przy samicach przez 5 tygodni. Przed odsadzeniem mają wprowadzaną paszę warchlakową. 
 
W jej skład wchodzi śruta zbożowa z pszenicy, jęczmienia i pszenżyta, do 10% grochu, produkt na mikotoksyny, zakwaszacz, kiszone ziarno kukurydzy oraz koncentrat białkowy.
 
W odchowalni znajdują się trzy kojce, które łącznie pomieszczą do 150 zwierząt. Świnie po osiągnięciu masy 60 kg są przepędzane do większych kojców. Łącznie jest ich 8, a w każdym zmieści się po 40 sztuk. 
 
Zwierzęta są tam żywione paszą dla tuczników bez dodatku GMO. Jest ona stosowana do końca tuczu, czyli do uzyskania masy około 110-120 kg. Średnio jeden cykl tuczowy trwa do wieku 5,5-6 miesięcy, a dzienne przyrosty zwierząt wynoszą od 500 do 650 gram na dobę. 
 
Bartosz Żurek sprzedaje co trzy tygodnie partie liczące od 10 do 30 tuczników, a w ciągu roku do rzeźni trafia do 500 zwierząt. 
 
– Mamy podpisaną umowę trójstronną między hodowcą, spółką POLSUS-Agro oraz zakładem mięsnym. Dzięki niej uzyskujemy cenę rynkową powiększoną o pewien dodatek w wysokości około 10%. Jest to rekompensata za mniejszą liczbę prosiąt w miocie, dłuższy okres tuczu, żywienie paszami bez GMO, a także wyjątkowy smak mięsa uzyskanego od rasy puławskiej, który wynika z zawartości tłuszczu międzymięśniowego – tłumaczy hodowca. 
 
Gospodarz oferuje również materiał hodowlany rasy puławskiej, do której można uzyskać dopłaty w wysokości niemal 1200 zł. W jego najbliższych planach jest rozbudowa gospodarstwa i zwiększenie skali produkcji.
 
Więcej informacji na temat hodowli i produkcji trzody chlewnej znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące