Copy LinkXFacebookShare

KIPDiP protestuje przeciw podważaniu wiarygodności GIW

Hodowcy drobiu są bardzo zaniepokojeni planami przekazania badań i nadzoru nad występowaniem Salmonelli w stadach kurcząt rzeźnych z Głównego Inspektoratu Weterynarii w prywatne ręce.

"Inicjatywy te nie niosą jakichkolwiek pozytywnych zmian i podważają zaufanie do systemu kontroli żywności w Polsce" – twierdzi Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz.


Organizacja zareagowała tak na ustalenia między Krajową Radą Drobiarstwa Izbą Gospodarczą a Głównym Inspektoratem Weterynarii dotyczące zmian w krajowych programach zwalczania Salmonelli. KIPDiP wystosowała w tej sprawie list otwarty do ministra rolnictwa i głównego lekarza weterynarii.

Miesiąc temu Główny Inspektorat Weterynarii rozesłał do powiatowych lekarzy weterynarii pismo z propozycjami zmian w kontroli występowania bakterii Salmonella, które zgłosiła KRD-IG.

W dokumencie pojawia się m.in. pomysł powołania utrzymywanej z opłat hodowców jednostki certyfikującej, która miałaby przejąć część kompetencji organów państwowych.

Zdecydowanie sprzeciwia się temu Piotr Lisiecki, prezes Izby. Jego zdaniem GIW, posiadający urzędowy autorytet i cieszący się zaufaniem rolników, ma wystarczające narzędzia do kontrolowania ferm drobiu, co nie obciąża rolników dodatkowymi kosztami.


Tymczasem włączenie kolejnego ogniwa do systemu może istotnie podnieść koszty chowu drobiu w Polsce, co w efekcie pogorszy zewnętrzną pozycję konkurencyjną naszego drobiarstwa.

– Wskazujemy, że hodowcy drobiu już teraz ponoszą obciążenia, które nie niosą z sobą jakiejkolwiek wartości dodanej, jak na przykład Fundusz Promocji Mięsa Drobiowego. W tym kontekście można także zadać pytanie czy niektóre organizacje drobiarskie nie dążą do zmian w programach zwalczania serotypów Salmonella ze względu na własny wąsko pojęty interes, jak choćby chęć powołania "niezależnego podmiotu" w celu czerpania korzyści finansowych – mówi szef KIPDiP.

Zauważa także, że inicjator zmian, KRD-IG, reprezentuje w przeważającej większości podmioty ubojowe i przetwórcze, często z dominującym udziałem kapitału zagranicznego, co powoduje, że inicjatywy organizacji mogą nie leżeć w najlepszym interesie polskich producentów żywca i jaj.


Według Lisieckiego istotne jest, aby wysiłek walki z problemem Salmonelli poniosła cała branża, a nie tylko jej część, czyli hodowcy.

Zwraca uwagę, że do kontaminacji może dochodzić na późniejszych etapach produkcji drobiarskiej, w związku z tym trudno zrozumieć z jakiego powodu propozycje KRD-IG nie dotyczą w ogóle zakładów przetwórczych oraz ubojowych.

– Pomysły zmian w nadzorze nad produkcją żywca w Polsce pojawiają się w najgorszym możliwym momencie, kiedy rodzime drobiarstwo nie może wyjść z największego od lat kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa i grypą ptaków, a wielu producentów od miesięcy dokłada do chowu ptaków balansując na granicy płynności finansowej – dowodzi Lisiecki.

Sprzeciw środowiska drobiarskiego reprezentowanego przez KIPDiP budzi także to, że przedstawiciele KRD-IG sugerują nieuczciwość rolników oraz akredytowanych – zgodnie z polskim prawem – laboratoriów prywatnych w procesie badań na obecność Salmonelli.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!