Fikcja w klasyfikacji ziemi. Raport NIK jest jednoznaczny

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
14-07-2021,11:15 Aktualizacja: 14-07-2021,11:19
A A A

Starostowie nie wywiązują się z roli strażników bezcennego zasobu naturalnego, jakim jest ziemia rolna i leśna. Skutkuje to zaniżaniem klasy ziemi,   odprowadzaniem mniejszych podatków i unikaniem opłat za wyłączenie gruntów z produkcji rolnej lub leśnej - przekonuje Najwyższa Izba Kontroli.

Klasyfikacja gleboznawcza gruntów, za którą odpowiedzialni są starostowie, tworzący i utrzymujący ewidencje gruntów i budynków (EGiB), ma wpływ na wiele spraw.

Grzegorz Puda, Małgorzata Gośniowska-Koli , KWR, sprzedaż i dzierżawa ziemi, grunty rolne

Więcej ziemi dla rolnika. Można sprawdzić, gdzie są wolne grunty

Uruchomiona została przeglądarka nieruchomości należących do Skarbu Państwa, która pozwala rolnikom na sprawdzenie, gdzie znajdują się państwowe grunty, które mogłyby być użytkowane do produkcji rolnej - poinformował Grzegorz Puda,...

"To na podstawie tych danych odbywają się prace związane m.in. z planowaniem przestrzennym, wymiarem podatków, oznaczaniem nieruchomości w księgach wieczystych, statystyką publiczną, gospodarką nieruchomościami czy wreszcie ewidencją gospodarstw rolnych. Od rzetelności danych ewidencyjnych zależą stawki podatku rolnego, należności i opłaty roczne z tytułu wyłączenia gruntu z produkcji rolnej lub leśnej czy prawidłowość przeznaczania gruntów rolnych na cele nierolnicze lub nieleśne" - wylicza NIK.

Właśnie dlatego Izba postanowił zbadać te kwestię. A nie bez znaczenia były wcześniejsze wystąpienia rzecznika praw obywatelskich o braku w przepisach kryteriów wyboru oraz wymagań co do osób wykonujących gleboznawczą klasyfikację gruntów. W gruncie rzeczy klasyfikatorem może być dowolna osoba upoważniona przez starostę.

NIK wzięła pod lupę 10 z 19 starostw powiatowych woj. kujawsko-pomorskiego, biorąc pod uwagę grunty publiczne (nie ma uprawnień do kontrolowania własności osób prywatnych) oraz lata 2015-2020.

ceny ziemi rolnej w polsce, arirm, gus, linie kredytowe dla rolników

Średnia 50 tysięcy za hektar już blisko. Znamy aktualne ceny ziemi

48 tys. 805 zł - to średnia cena za hektar gruntów rolnych. Najnowsze dane - w oparciu o dane Głównego Urzędu Statystycznego - przekazała Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Podane właśnie ceny zakupu/sprzedaży...

"Istotne nieprawidłowości stwierdzono w każdym ze starostw i dotyczyły 94 proc. skontrolowanych postępowań, czyli 478 przypadków na 511 zbadanych. Uchybienia zaczynały się już na etapie wyboru klasyfikatorów. Z powodu braku regulacji ustawowej sposób postępowania starostów był niejednolity. Połowa skontrolowanych starostów działała w sposób nietransparentny, ponieważ nie określiła i nie podała wymogów, jakie musi spełniać kandydat na klasyfikatora” - wytykają inspektorzy.

Co ciekawe, grunty przeważnie oceniali klasyfikatorzy wskazani nie przez starostów, lecz przez osoby lub instytucje wnioskujące o przeprowadzenie klasyfikacji. Było tak w przypadku 77 proc. zbadanych postępowań. A w 41 proc. spraw z udziałem klasyfikatorów wskazanych przez wnioskodawców protokoły z czynności w terenie sporządzane były przed wszczęciem postępowań w starostwie, czyli de facto z pomięciem tego organu.

"Nie dziwi więc to, że kontrolerzy NIK oraz powołani biegli i specjaliści, po oględzinach w terenie, wykryli dane niezgodne ze stanem faktycznym w 88 proc. operatów (dokumentów klasyfikacyjnych). W 10 z 16 zbadanych operatów zaniżono klasę bonitacyjną gleb. Jak wyliczyli kontrolerzy, przy uwzględnieniu wyników kontroli rozpoznawczej, nieprawidłowe sklasyfikowanie tylko tych gruntów, które zostały zbadane w terenie pozbawiło skontrolowane samorządy 204,8 tys. zł dochodów budżetowych. Jednocześnie w 334 zbadanych sprawach gleboznawcy byli opłacani przez właścicieli gruntów, którzy rozliczali się z nimi bez wiedzy starostów" - przedstawia Izba.

Obrazu całości dodaje fakt, że w każdym ze skontrolowanych starostw kontrola wykryła nieprawidłowości w kwestii prowadzenia oraz aktualizowania ewidencji gruntów i budynków. Różnica w naliczeniu podatków, spowodowana nieterminowym wprowadzeniem zmian do ewidencji, wyniosła łącznie 3,4 tys. zł na niekorzyść podatników.

Do tego można doliczyć długotrwałe zawiadamianie organów podatkowych o zmianach danych w ewidencji (w 46 proc. zbadanych postępowań, czyli w 233 z 511) czy nieterminowe wydawanie decyzji o ustaleniu klasyfikacji gruntów (265 z 511). Na terenie 6 powiatów zaniechano sklasyfikowania z urzędu 763 ha gruntów, 538 ha zmeliorowanych i 225 ha niesklasyfikowanych.

Wnioski pokontrolne w tych sprawach NIK skierowała do ministra rozwoju, pracy i technologii oraz starostów.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj