Energa: umowy na zielone certyfikaty są nieważne

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (adp) | redakcja@apra.pl
13-09-2017,7:30 Aktualizacja: 12-09-2017,22:43
A A A

150 umów na zakup zielonych certyfikatów od właścicieli farm wiatrowych jest nieważnych – ogłosił 12 września podczas konferencji prasowej koncern Energa. W przypadku 22 umów spółka wystąpiła z powództwem do sądu. – Były skrajnie niekorzystne i spowodowały w ostatnich latach stratę 600 mln zł – powiedział Agropolsce prezes Daniel Obajtek.

O decyzji zawieszającej realizację umów sprzedaży tzw. zielonych certyfikatów, zawartych w latach 2007-2013 przez spółkę Energa Obrót, poinformowano dzisiaj na konferencji prasowej. Jak wyjaśnił prezes koncernu Daniel Obajtek decyzja jest przemyślana i zapadła po wielu analizach prawnych.

Podkreślam, że nie wypowiadamy tych umów, ale uznajemy je za nieważne, ponieważ zostały zawarte niezgodnie z prawem, czyli bez zastosowania ustawy o zamówieniach publicznych – stwierdził.  

obowiązek oze, ministerstwo energii, energia elektryczna, urząd regulacji energetyki, biogaz rolniczy, ustawa o oze

Urzędnicy ustalili nowe obowiązki dla wszystkich producentów energii

W 2018 roku tzw. obowiązek OZE wyniesie 17,5, a w 2019 roku 18,5 procent – wynika z nowego rozporządzenia Ministerstwa Energii. Wzrostu jego poziomu chciała branża odnawialnych źródeł energii, banki i niektóre koncerny...

Wśród umów znalazły się 22 kontrakty długoterminowe na 10-15 lat, w przypadku których koncern postanowił wystąpić z powództwami sądowymi i arbitrażowym o stwierdzenie ich nieważności. Według Energi, były one skrajnie niekorzystne dla spółki, bez możliwości wypowiedzenia i zmuszały firmę do zakupu certyfikatów po stałej cenie oderwanej od rynku, dochodzącej do 300 zł.

Tymczasem w ostatnich latach nastąpiły zmiany w systemie wsparcia OZE, powodujące drastyczny spadek wartości certyfikatów od poziomu opłaty zastępczej, do której odnosiły się formuły rozliczeniowe w umowach, do mniej niż 30 zł za jeden certyfikat.

W efekcie Energa-Obrót płaciła za nie dziesięć razy więcej niż wynosiła rynkowa cena na Towarowej Giełdzie Energii. – Nasza Grupa traciła na umowach około 260 milionów rocznie, a do końca ich obowiązywania stracilibyśmy ponad 2 miliardy złotych – powiedział Obajtek. Zawarcie tego typu kontraktów w przeszłości przez spółkę nazwał „hazardem” oraz „skandalem”.

Szczegółowe argumenty prawne uzasadniające decyzję koncernu zaprezentowali eksperci z kancelarii SMM Legal. – Żeby skutecznie zawrzeć umowę na nabycie praw majątkowych, czyli tzw. zielonych certyfikatów w tamtym okresie, spółka powinna przeprowadzić jedną z procedur określonych w prawie zamówień publicznych. I tego nie dokonała. Artykuł 58 kodeksu cywilnego stanowi zaś, że umowa sprzeczna z ustawą jest nieważna z mocy prawa, i to od samego początku – wyjaśnił prof. Maciej Mataczyński.

morskie turbiny wiatrowe, energia wiatrowa, oze, Francuski Instytut Naukowy ds. Eksploatacji Morza

Europa potęgą w wytwarzaniu energii przez morskie turbiny wiatrowe

Europa odegrała prekursorską rolę w wytwarzaniu energii przez morskie turbiny wiatrowe. W 2015 roku miała ich na morzu 3230, czyli 90 proc. wszystkich urządzeń zainstalowanych na świecie. Tak wynika z raportu Francuskiego Instytutu Naukowego ds....

Mec. Przemysław Maciak dodał, że interpretacja jest zgodna z prawem europejskim, które nakazuje traktować spółki obrotu jako tzw. zamawiających sektorowych, czyli podlegających prawie o zamówieniach. – Dowodem jest również wyrok NSA z maja 2017 roku w sprawie innej spółki obracającej energią (potwierdzający, że spółka obrotu jest zamawiającym sektorowym – przyp. red.) – stwierdził.

Przedstawiciele koncernu wyjaśnili, że uznanie umów za nieważne nie oznacza jednak zakończenia współpracy z sektorem wiatrowym. – W 127 umowach były odniesienia do cen rynkowych i spółka zaproponuje kontrahentom ich podpisanie na nowo, na podobnych warunkach – zapowiedział Obajtek.

Na razie oficjalnego stanowiska ani komentarza na temat decyzji Grupy Energa nie ogłosiła żadna z firm wiatrakowych, ani organizacji branżowych. Nieoficjalnie wiadomo, że wśród 22 sprzedawców zielonych certyfikatów, których dotyczą powództwa koncernu, są właściciele farm wiatrowych z kapitałem niemieckim, hiszpańskim, austriackim i amerykańskim.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Redakcja działu
"Zielona energia"
Kontakt
Kontakt
Reklama
Reklama