W chłodniach wciąż zalega ponad milion ton jabłek

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Biznes Newseria, (em) | redakcja@agropolska.pl
22-01-2015,13:45 Aktualizacja: 22-01-2015,15:10
A A A
Przez rosyjskie embargo wartość eksportu tych owoców spadła o 20 proc. Zapasy w chłodniach wynoszą ponad milion ton, a cena skupu niektórych gatunków jest bardzo niska.
 
- Embargo mocno wpłynęło na poziom sprzedaży, a decyzje Komisji Europejskiej na sposoby wycofywania jabłek z rynku. Sytuacja jest kiepska. Obecna sprzedaż jest na poziomie 40 proc. w porównaniu z ubiegłymi latammi - ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jolanta Kazimierska, prezes zarządu Stowarzyszenie Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw "Unia Owocowa".
 
Zapasy jabłek wynoszą około milion ton. W grudniu były aż o 18 proc. wyższe niż o tej samej porze rok wcześniej. Producenci maja problem ze sprzedażą owoców, które co roku w ilości kilkuset tysięcy ton trafiały na rynek rosyjski. 
 
Tylko w trzech kwartałach ub.r. sprzedaż jabłek do Rosji spadła o 35 proc. czyli 75 mln euro. Wyjściem z sytuacji może być dywersyfikacja eksportu, o co zabiegają organizacje branżowe i resort rolnictwa.
 
- Nowe rynki na nas czekają, ale niestety, nie wejdziemy na nie z dnia na dzień. Zainteresowanie jabłkiem jest, ale nawiązywanie kontaktów i zawieranie kontraktów jest czasochłonne - podkreśla ekspertka.
 
Sadownicy liczą, że polskie owoce w tym i przyszłym roku trafią do krajów azjatyckich (Indii, Chin, Malezji i Indonezji), arabskich (Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich) oraz na Bałkany.
 
Kazimierska zaznacza, że złą sytuację polskich sadowników może jeszcze pogorszyć propozycja, aby w ciągu 5 miesięcy (od lutego do czerwca) do bezpłatnej dystrybucji dla organizacji charytatywnych wprowadzić 157 tys. ton jabłek. 
 
- Skorzystanie z tej możliwości byłoby kompletną destabilizacją i paraliżem rynku w Polsce. Jesienią wycofano około 30 tys. ton, czyli zdaniem organizacji charytatywnych maksymalną ilość. Wycofanie 150 tys. ton jest fizycznie niemożliwe, bo te owoce nie mają odbiorców. Oznaczałoby to dalszy spadek cen i obrotu handlowego - komentuje prezes "Unii Owocowj". 
 
Organizacje branżowe zaapelowały do ministra o wstrzymanie prac nad projektem rozporządzenia i podjęcia negocjacji z Komisją Europejską w sprawie zmiany zasad pomocy dla sektora owoców. 
 
- Jabłka, które są przekazywane do bezpłatnej dystrybucji, nie są wliczane do obrotu firmy, a ten musi być osiągnięty, żeby wykonać plan. To kolejna reperkusja, bardzo bolesna dla producentów owoców i warzyw, bo niewykonanie planu jest równoznaczne ze zwrotem środków - kończy Jolanta Kazimierska.
 
Przedstawiciele sadowników i dystrybutorów proponują, aby część jabłek przekazać podmiotom uprawnionym na innych rynkach UE lub w ramach pomocy dla mieszkańców Ukrainy. 
 
Nadwyżkę owoców, której nie uda się przekazać do bezpłatnej dystrybucji, można byłoby przeznaczyć na paszę dla zwierząt lub dostarczyć do biogazowni. Stawki powinny być wyrównane dla rolników zrzeszonych i indywidualnych.
Poleć
Udostępnij
Skomentuj