Copy LinkXFacebookShare

Preferencyjne tylko z nazwy. Rolnicy nie są zainteresowani ofertą ARiMR

Rolnicy są w stanie uzyskać niskie oprocentowanie na niektóre kredyty rynkowe. W związku z tym często kredyty proponowane przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie są dla nich atrakcyjne – przyznał wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki.

Kwestię preferencyjnych kredytów rolniczych z ARiMR poruszył podczas niedawnego posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi przewodniczący Federacji Gospodarstw Rodzinnych Krzysztof Tołwiński.

Przytoczył dane o rosnących zobowiązaniach zaciąganych na maszyny i urządzenia rolnicze w formie leasingu. Tymczasem z puli kredytów rolniczych z państwowymi dopłatami do oprocentowania wykorzystano nawet nie jedną trzecią.

– Czegoś tutaj nie rozumiemy. Rolnicy nie mogą uzyskać w miarę atrakcyjnych kredytów rolniczych z dopłatami z budżetu państwa, udzielanych przez ARiMR, a jednocześnie sięgają po pieniądze poprzez jakieś drakońskie metody. Oczywiście wiemy, w czym się kryje problem: w braku dostępności, współpracy z bankami, nieatrakcyjności, czyli braku polityki kredytowej – wyliczał przewodniczący FGR.

W odpowiedzi wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki podkreślił, że system dopłat do kredytów preferencyjnych został stworzony w okresie, kiedy oprocentowanie było w dwucyfrowych liczbach. A od tamtej pory sytuacja zmieniła się diametralnie.

– W tej chwili rolnicy są w stanie uzyskać oprocentowanie na poziomie kilkuprocentowym, a nawet zdarzają się oferty poniżej 5 proc. na niektóre kredyty rynkowe. W związku z tym często kredyty proponowane przez ARiMR są nieatrakcyjne dla rolników – nie ukrywał Bogucki.

Czemu zatem nie było zmian w tym obszarze? Według wiceministra występuje w tej sferze kilka ograniczeń. Otóż w przypadku niektórych kredytów, z przepisów prawa wspólnotowego wynika, iż oprocentowanie musi wynosić 4 punkty procentowe ponad stopę redyskonta, czyli ogółem ponad 5 proc. To dotyczy choćby kredytów restrukturyzacyjnych i specjalnych linii kredytowych.

– W przypadku dużej części kredytów mamy oprocentowanie na poziomie 3 proc. dla rolnika. I w tym roku będziemy niektóre linie obniżać. Już jesteśmy np. na etapie przygotowanej i prowadzonej przed przyjęciem przez Radę Ministrów sprawy kredytów klęskowych, chcemy zejść z oprocentowaniem do 0,5 proc. – zapowiedział wiceszef resortu rolnictwa.

Jak przypominał, w Polsce – wbrew sugestiom Komisji Europejskiej – nie przyjęto systemu instrumentów zwrotnych w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich.

– Z jednej strony instrumenty zwrotne są dla rolników mniej korzystne niż dotacja. Na pozór tak się wydaje, ale w przypadku inwestycji wieloletnich, szczególnie inwestycji w obiekty, w budynki, to często nieoprocentowana pomoc zwrotna może być lepszym wsparciem niż częściowy udział w inwestycji w postaci dotacji, jeśli nie jest ona na poziomie przekraczającym choćby 50 proc. – wyjaśniał Jacek Bogucki.

Zaznaczał, iż w resorcie zastanawiają się, czy w przyszłym PROW nie zaplanować takiego instrumentu. Dostrzegają też niedoskonałość obecnego systemu.

– Poprawiamy go, na ile jest to możliwe w tej perspektywie finansowej. Wymaga korekt. Sytuacja jest stabilna, może nie na poziomie zadowalającym jeszcze Polaków, bo są kraje, w których oprocentowanie kredytów rynkowych jest jeszcze niższe – podsumował wiceminister.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci rozpoczęli kontrole rolników. „Nie będzie taryfy ulgowej”

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

VIII Lubuska Konferencja Bydła Mięsnego, hodowla bydła mięsnego, buhaj limousine, żywienie mamek, pierwiastki, selekcja bydła
Hodowla

Lubuska Konferencja Bydła Mięsnego odbyła się po raz ósmy