Ostra reakcja rosyjskiej ambasady na słowa Marka Sawickiego

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Krzysztof Zacharuk | zacharuk@agropolska.pl
10-08-2015,19:25 Aktualizacja: 10-08-2015,20:52
A A A

Minister rolnictwa znalazł się na cenzurowanym po tym jak w piątek zaapelował do prezydenta Władimira Putina, aby ten powstrzymał  niszczenie żywności, którą Rosjanie  zatrzymują na granicy w związku z embargiem.

Większość utylizowanych produktów pochodzi z Polski. - Apeluję do pana prezydenta Putina, aby nie szedł w ślady swoich poprzedników ze Związku Sowieckiego, szczególnie z lat 30. i nie niszczył żywności, którą z takim trudem przedsiębiorcy rosyjscy kupują na rynkach świata i Europy - mówił szef resortu rolnictwa podczas piątkowej konferencji prasowej.

Putin wydał wyrok na jabłka. Tak Rosjanie niszczą polską żywność

Na nic się zdają apele kierowane pod adresem prezydenta Władimira Putina, aby ten cofnął swój dekret nakazujący niszczenie żywności objętej embargiem, która trafiła do Federacji Rosyjskiej. Kolejne transporty owoców i warzyw,...
Podkreślił, że dziś Rosjanie "potrzebują tej żywności". -  Poza tym w naszej słowiańskiej tradycji niszczenie żywności, niszczenia chleba jest uznawane za bardzo ciężki grzech. Nie warto nawiązywać do tradycji głodu ukraińskiego i innych regionów Związku Sowieckiego z lat 30. ubiegłego wieku - zaznaczył.

- Panie prezydencie Putin, niech pan pozwoli swoim obywatelom korzystać z dobrej, europejskiej żywności. Niech pan pozwoli na kupowanie dobrej żywności, którą daje Polska i cała Unia Europejska - podkreślił Sawicki.

Była akcja, jest reakcja

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. W poniedziałek rosyjska ambasada w Warszawie opublikowała na swojej stronie internetowej "komentarz", w którym ostro krytykuje słowa Marka Sawickiego. Dyplomaci zarzucają szefowi resortu rolnictwa wspieranie "żywnościowej kontrabandy".

"Nie warto panu Ministrowi bronić interesów tych, którzy łamią prawo i próbują przemycić własne produkty do Rosji" - podkreślają Rosjanie.

A co jeżeli chodzi o nawiązanie do historii? "Porównanie obecnej sytuacji do głodu w latach trzydziestych XX wieku w Związku Radzieckim (do wiadomości pana Ministra: nie tylko na Ukrainie, ale również w Rosji i Kazachstanie) jest absolutnie niewłaściwe i wywołuje co najmniej zaskoczenie" - czytamy w komentarzu.

rosyjskie embargo, utylizacja żywności, władimir putin

Rosjanie oburzeni utylizowaniem żywności objętej embargiem

Niszczenie żywności z Zachodu, której wwóz na teren Rosji jest zakazany, wywołuje oburzenie wielu obywateli kraju, gdzie rosną wskaźniki ubóstwa i wciąż się pamięta o głodzie w epoce ZSRR. Od 6 sierpnia obowiązuje dekret...

Putin nakazał szybką utylizację

Dlaczego żywność jest w Rosji masowo niszczona? To efekt obowiązującego od od 6 sierpnia dekretu Władimira Putina. Zgodnie z nim, zatrzymana na granicy żywność objęta embargiem musi być szybko niszczona.

Dekret Putina nie odnosi się do artykułów spożywczych przeznaczonych na użytek własny. Wwieziona nielegalnie do Rosji żywność powinna być utylizowana bezpośrednio na granicy i w głębi kraju.

Nowe prawo wywołało falę oburzenia wśród zwykłych Rosjan, którzy mają coraz większe problemy z zakupem podstawowych produktów.

Przeciwko niszczeniu żywności zdecydowanie opowiada się także rosyjska cerkiew.

  • Poniżej prezentujemy pełną treść komentarza ambasady Federacji Rosyjskiej w Warszawie:

7 sierpnia br. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Rzeczypospolitej Polskiej M.Sawicki zaapelował do Prezydenta Federacji Rosyjskiej V.Putina o zaprzestanie niszczenia żywności, którą importuję się do Rosji wbrew regułom, czyli kontrabandą.

Wątpliwe jednak jest, iż mogą temu sprzyjać oświadczenia, styl których jest obraźliwy dla strony rosyjskiej. Porównanie obecnej sytuacji do głodu w latach trzydziestych XX wieku w Związku Radzieckim (do wiadomości pana Ministra: nie tylko na Ukrainie, ale również w Rosji i Kazachstanie) jest absolutnie niewłaściwe i wywołuje co najmniej zaskoczenie.

Nie warto panu Ministrowi bronić interesów tych, którzy łamią prawo i próbują przemycić własne produkty do Rosji. Możliwe, iż w tym właśnie się kryje wspomniany przez Pana Ministra „bardzo ciężki grzech"? Przecież oczywiste jest, iż o jakości przemycanej kontrabandą żywności, która w żaden sposób nie jest kontrolowana, również nie można mówić. Tymczasem pan Minister chyba wie o licznych problemach polskich eksporterów z rosyjską kontrolą fitosanitarną.

Nie wydaje się, iż pan Minister jest poważnie zaniepokojony zagrożeniem głodem w Rosji. Na rosyjskim rynku nie ma braku żywności. Zarówno w Rosji, jak i w Polsce – tak jak w każdym innym kraju – istnieje problem ludzi biednych, którzy nie dojadają. W swoim wystąpieniu po objęciu urzędu 6 sierpnia br. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej pan Andrzej Duda mówił o dzieciach w Polsce, których wiele dzisiaj nie dojada, zwłaszcza na obszarach wiejskich. Chyba problem ten wywołuje u pana Ministra zaniepokojenie nie mniejsze, niż zagrożenie głodem w Rosji? Być może tu przydałyby się produkty, które nieuczciwi przedsiębiorcy próbują przewieźć kontrabandą do Rosji?

Najważniejsze jednak polega na tym, iż Rosja, jak wiadomo, zaprzestała importu produkcji żywnościowej z krajów UE, w tym Polski, w odpowiedzi na wprowadzone przez nie przeciwko Rosji nielegalne i bezsensowne sankcje, które na pewno nie pomagają osiągnięciu ogłoszonych celów, ale jednocześnie wyrządzają szkodę wszystkim stronom i zwiększają trudności gospodarcze, w tym ubóstwo, w obydwóch naszych krajach.

Dlatego panu Ministrowi należałoby wystosować swoje apele do autorów tych sankcji, w tym do własnego rządu.

I ostatnia rzecz. W Polsce, kiedy chce się odnieść pejoratywnie w stosunku do Związku Radzieckiego, zwykle stosuje się wyrażenie „Związek Sowiecki", jak to zrobił również pan Minister Sawicki. Nie mamy nic przeciwko słowu „Sowiecki"; ale w takim razie zaproponowalibyśmy zachowanie konsekwencji i stosowanie wyrażenia „Sowiecki Sojusz".

Warszawa, 10 sierpnia 2015 r.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj