Zakładanie pasiek miejskich może szkodzić rodzimym gatunkom pszczół

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
28-06-2021,13:40 Aktualizacja: 28-06-2021,13:42
A A A

Popularne w ostatnich latach miejskie pasieki mogą szkodzić rodzimym gatunkom pszczół – uważają naukowcy. Tłumaczą, że pomagają wyłącznie pszczole miodnej, która na tle pozostałych 450 gatunków dzikich zapylaczy jest stosunkowo mało zagrożona.

Swoje stanowisko w tej sprawie wyrazili w otwartym liście do władz Gdańska, gdzie mają powstać kolejne miejskie pasieki. Pod listem podpisało się 37 naukowców z największych polskich uczelni. Inicjatorką jest dr Justyna Kierat z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Józef Zysk, Związek Pszczelarzy w Olsztynie, produkcja miodu, pszczelarstwo

Pszczelarze kręcą pierwsze wiosenne miody. Ceny wzrosły

W woj. warmińsko-mazurskim pszczelarze wykręcają pierwsze w tym roku miody - wielokwiatowe i rzepakowe. Józef Zysk, szef wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Olsztynie powiedział, że zbiory są dobre, ale należy się liczyć ze wzrostem...

"Z zaniepokojeniem obserwujemy doniesienia na temat powstawania kolejnych pasiek miejskich w Gdańsku, stawianych pod hasłem ratowania pszczół. Wszystkie działania faktycznie przyczyniające się do ochrony pszczół są potrzebne i zasługują na docenienie. Niestety, zakładanie nowych pasiek nie pomaga pszczołom, wręcz przeciwnie – może im szkodzić" - piszą naukowcy.

Dodają, że w obecnych czasach pszczoły muszą się mierzyć z szeregiem zagrożeń, jak utrata siedlisk odpowiednich do żerowania i zakładania gniazd, zanieczyszczenia czy gatunki inwazyjne.

Sygnatariusze listu zauważają jednak, że pszczoła miodna jest tylko jednym z ponad 450 gatunków pszczół dziko żyjących w Polsce i na tle innych gatunków - jak piszą - jest stosunkowo mało zagrożona.

"Z pewnością zagrożeniem nie jest dla niej zbyt mała popularność pszczelarstwa. Wręcz przeciwnie - zarówno liczba rodzin pszczelich, jak i pszczelarzy rośnie, a pszczelarstwo, w tym miejskie, zyskuje na popularności. Zakładanie nowych pasiek nie ma więc uzasadnienia z punktu widzenia ochrony pszczoły miodnej" - czytamy.

Koło Pszczelarzy w Wągrowcu, opryski upraw, kwitnący rzepak

Pszczelarze apelują do rolników: opryski róbcie po godzinie 19

Pszczoły i pozostałe zapylacze są naszym wspólnym dobrem, które musimy obowiązkowo chronić przed wytruciami - uczula Koło Pszczelarzy w Wągrowcu (woj. wielkopolskie). W apelu, który ukazał się w lokalnych mediach, koło...

Naukowcy podają, że coraz więcej badań wskazuje na to, że hodowlana pszczoła miodna może stanowić zagrożenie dla rodzimych gatunków dzikich pszczół.

"Dzikie pszczoły, z których większość to gatunki samotne, przegrywają w konkurencji o pokarm z wielotysięcznymi rodzinami pszczoły miodnej i mogą ustępować z miejsc, gdzie jest hodowana w dużych zagęszczeniach. W miastach różnorodność dzikich pszczół może być bardzo duża, porównywalna z tą na obszarach chronionych, co pokazują badania zarówno z Polski, jak i zagranicy. Zwiększenie populacji pszczoły miodnej w Gdańsku może doprowadzić do wypierania innych gatunków pszczół, które żyją na terenie miasta" - ostrzegają.

Tłumaczą również, że pszczoła miodna jako gatunek jest coraz liczniejsza, czego nie można powiedzieć o rodzimych liniach genetycznych.

List naukowcy kończą apelem do władz miasta o zaniechanie planów stawiania kolejnych miejskich pasiek oraz rozwijanie i wdrażanie działań "w sposób rzeczywisty" pomagających pszczołom.

- Zakładanie pasiek w miastach jest wprawdzie pewnym wyrazem troski o pszczoły, ale tego typu działania mają raczej wymiar edukacyjny, niż faktycznie pomagają. My przede wszystkim potrzebujemy dzikiej przyrody, a nie kształtowanej przez człowieka - podkreślił ekolog prof. Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj