Copy LinkXFacebookShare

Leśnicy walczą z wnykarzami. Wpadają dzięki fotopułapkom

Ujęciem kłusownika na gorącym uczynku zakończyła się przeprowadzona w marcu przez Straż Leśną Nadleśnictwa Jarosław (RDLP Krosno) i policjantów z Radymna akcja o kryptonimie "Wnykarz".

Połączone służby organizowały zasadzki na mężczyznę, który zakładał wnyki w jednym z obwodów Koła Łowieckiego "Sokół" Jarosław. W okolicy, w której działał założono m.in. monitoring. I to właśnie dzięki fotopułapce wnykarz został ujęty. Za kłusownictwo grozi wysoka grzywna oraz nawet kilka lat więzienia.

Jarosławscy strażnicy leśni wspólnie z myśliwymi kół łowieckich "Diana" i "Sokół" poszukiwali ponadto wnyków na terenie całego obwodu. Znaleźli i zlikwidowali osiem takich pułapek, wykonanych z drutu i stalowych linek.

– W ciągu zimy strażnicy leśni z terenu RDLP w Krośnie zdjęli już ponad 200 wnyków na zwierzynę – podaje Wojciech Zajdel, specjalista do spraw ochrony mienia Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.

W marcu akcję przeczesywania podległego obszaru zorganizowano również na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. Wzięło w niej udział 281 osób, które znalazły 128 wnyków. To mniej niż w 2017 roku, ale liczba ciągle może niepokoić. Na terenie olsztyńskich lasów rocznie znajdywano średnio 300-400 sztuk (w 2017 r. – 312 wnyków).

– Od 2011 r. do chwili obecnej podczas corocznie prowadzonych działań "Wnyk" przez leśników i pracowników służb porządku publicznego zlikwidowano ponad 1500 wnyków. Niestety, to nadal bardzo dużo – przyznaje Adam Siemakowicz z RDLP w Olsztynie.


Jak podkreśla, dzięki wspólnym inicjatywom i akcjom skuteczniej można walczyć z kłusownictwem bowiem trudno złapać sprawcę na gorącym uczynku.

Leśnicy zauważyli, że – szczególnie na terenach wiejskich – wzrost liczby przypadków kłusownictwa jest związany z bezrobociem. Ich zdaniem ten przestępczy proceder ma lokalny charakter, a czasami jest to tradycja przekazywana z ojca na syna.

– Po ustaleniu i zatrzymaniu sprawcy, który się tym zajmuje, najczęściej problem całkowicie zanika, ale czasem tylko na kilka lat. Należy pamiętać, że jeden wnykarz potrafi pozostawić po sobie kilka-kilkadziesiąt wnyków, które leśnicy znajdują często po jakimś czasie. W związku z tym systematycznie prowadzą poszukiwania na terenach zagrożonych wnykarstwem – wyjaśnia Siemakowicz.

Leśnicy apelują o zwracanie uwagi na problematykę wnykarstwa, a do kłusowników o zaprzestanie działalności. Zwierzę złapane w metalowe potrzaski ginie bowiem w straszliwych męczarniach.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci rozpoczęli kontrole rolników. „Nie będzie taryfy ulgowej”

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

Aktualności

Śmiertelne zderzenie z ciągnikiem. 69-latek zginął na miejscu