Do sąsiadów dotarło mniej podejrzanego mięsa z Polski niż sądzono

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Piotr Górecki PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
07-02-2019,13:45 Aktualizacja: 07-02-2019,13:48
A A A

Słowacki Instytut Zdrowia Publicznego (UVZ) poinformował, że do kraju trafiło mniej niż sądzono mięsa pochodzącego z zakładów w Kalinowie, gdzie prowadzono ubój chorych krów.

- Podczas kontroli stwierdziliśmy, że 242 kg mięsa, które zgłoszone zostało jako polskie, to bezpieczne dla zdrowia mięso pochodzące ze Słowacji - cytuje szefa UVZ Jana Mikasa portal DennikN.

salmonnella w mięsie, słowenia, pałeczki salmonelli, Dunya Doner Kebab, Efes-pol Fedai Simsek

Salmonella w mięsie z Polski

Słoweńskie służby sanitarne wykryły pałeczki salmonelli w sprowadzanym z Polski mięsie przeznaczonym do wyrobu kebabów - poinformowała w środę słoweńska agencja STA. Skażone mięso jest już wycofywane z rynku. Pozytywny wynik dały badania...

Kontrole pochodzenia mięsa w zakładach żywienia zbiorowego rozpoczęły się 29 stycznia. Dzień później służby weterynaryjne poinformowały, że sprowadzone z Polski mięso z chorych krów trafiło do handlu detalicznego, szkół i restauracji.

UVZ dostał informacje o 15 miejscach, do których miało trafić mięso z Polski. Chodziło o ok. 520 kg mięsa z krótkim okresem przydatności do spożycia. - 4 lutego przeprowadziliśmy kontrole we wskazanych restauracjach i szkołach. W sześciu przypadkach dokumentacja wykazała, że chodzi o mięso pochodzące ze Słowacji - powiedział Mikas.

Kontrola UVZ wykazała, że polskie mięso trafiło do jednej ze szkolnych stołówek. - Konsumenci nie zgłosili żadnych problemów ze zdrowiem - wskazał UVZ.

Media informują, że informacje o polskim mięsie mogącym pochodzić z chorych lub padłych zwierząt bezpośrednio dotknęły jedną z firm na wschodzie Słowacji, która miała odebrać około 100 kg mięsa z Kalinowa.

Firma Cimbalak z Bardejowa twierdzi, że mięsa, którego jakość nie budziła wątpliwości, nie kupiła bezpośrednio w polskiej rzeźni, ale otrzymała je od dystrybutora, który miał wszystkie niezbędne certyfikaty i zezwolenia.

Tradycyjni odbiorcy polskiej wołowiny zaczęli odwoływać zamówienia, więc firma wysłała część pracowników na przymusowe urlopy, a 120 osób zwolniła.

31 stycznia premier Peter Pellegrini, w związku z informacjami o podejrzanym mięsie z Polski, które miało trafić m.in. do słowackich szkół, wezwał do kupowania mięsa pochodzącego wyłącznie od rodzimych hodowców.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj