Sadownicy policzą zyski czy straty? Wszystko okaże się w czerwcu

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (zac) | redakcja@agropolska.pl
21-05-2019,12:10 Aktualizacja: 21-05-2019,12:27
A A A

W tym roku pogoda popsuła szyki wielu sadownikom z zachodniej i południowej Europy. Śnieg i przymrozki w maju doprowadziły do zniszczeń, o skali których dowiemy się w ciągu kilku tygodni.

Także w Polsce sytuacja jest bardzo niepewna. Dlaczego? W jednych regionach były przymrozki, a w innych nie.

- Sytuacja jest bardzo zróżnicowana. U siebie nie mam większych strat w jabłoniach, natomiast mocno ucierpiały czereśnie. Słyszymy, że w rejonie warecko-grójeckim, a więc największym rejonie sadowniczym, straty sięgają nawet połowy plonów - zaznacza w rozmowie z "Pulsem Biznesu" Zbigniew Chołyk z LubApple.

sadownictwo, skup jabłek, przetwórstwo owoców, eskimos, mirosław maliszewski, jan krzysztof ardanowski

Eskimos zapłacił wszystkim rolnikom za jabłka

- Firma Eskimos zakończyła wypłatę należności za skupione jabłka dla wszystkich rolników - poinformował w piątek Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa. Szef resortu przypomniał, że na spotkaniu z rolnikami w Kadzidle zobowiązał się,...

O tym, jakie są straty dokładnie będzie można mówić w czerwcu.

Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, podkreśla, że trudno dziś podać wolumeny, których można się spodziewać. Jego zdaniem, jedno jest pewne - wynik będzie niższy od wieloletniej średniej (oscylującej wokół 3 mln ton jabłek), nie wspominając już o zeszłym rekordowym roku, w którym plony przekroczyły 5 mln ton.

- Problem polega na tym, że straty są ogromne we wszystkich gatunkach jabłek. Nie jesteśmy w stanie podać konkretnej prognozy, ale zbiory nie przekroczą 2,5 mln ton. Czerwcowe i późniejsze szacunki mogą być tylko gorsze. To paradoks, bo z klęski urodzaju wchodzimy w klęskę nieurodzaju. Już dawno nie było normalnego sezonu - mówi "PB" Maliszewski.

źródło: "Puls Biznesu"

Poleć
Udostępnij
Skomentuj