Ostre strzelanie do dzików na osiedlu. PZŁ odcina się od akcji w Wałbrzychu

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
09-12-2021,18:25 Aktualizacja: 09-12-2021,18:39
A A A

Głośnym echem w kraju odbił się odstrzał dzików na osiedlu mieszkaniowym w Wałbrzychu (woj. dolnośląskim). Sprawa trafiła do prokuratury. Polski Związek Łowiecki zapewnia, że w akcji nie brało udział żadne koło łowieckie.

Mieszkańcy wałbrzyskiego Podzamcza zaalarmowali lokalne media i policję o "polowaniu", które ktoś urządził sobie ich pod balkonami. Na trawnikach reporterzy zastali martwe dziki, na chodnikach zaś były ślady krwi. Wśród lokalnej społeczności nie brakowało głosów o skandalu i zagrożeniu życia z powodu strzelania z ostrej amunicji.

walka z asf w Polsce, odstrzał dzików, Łowczy krajowy, koła łowieckie, Paweł Lisiak

10.000 odstrzelonych dzików w miesiąc. Ponad 30 prób blokowania polowań

Polski Związek Łowiecki przedstawił dane z początkowej fazy wdrażania "Ogólnokrajowego skoordynowanego programu zwalczania ASF poprzez odstrzał, poszukiwanie padłych dzików i ich szczątków w ramach polowań...

Okazało się, że to właśnie po skargach mieszkańców redukcję dzików zleciło miasto. Miał to także potwierdzić wylegitymowany przez stróżów prawa mężczyzna prowadzący odstrzał.

Szybko zareagował na to Roman Szełemej, prezydenta Wałbrzycha, który przekazał, że po analizie materiału dokumentującego zdarzenia na osiedlu Podzamcze, podjął decyzję o natychmiastowym wstrzymaniu działań i złożeniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez myśliwego dokonującego odstrzału.

- Dziki to olbrzymi problem w Wałbrzychu, ale sytuacja jaka miała miejsce nigdy nie powinna się wydarzyć. W naszym mniemaniu prowadzenie odstrzału na terenie tak gęsto zamieszkałym jest nie tylko niehumanitarne, ale mogło stwarzać niebezpieczeństwo dla mieszkańców. Zdrowie i życie ludzkie jest elementem nadrzędnym przy prowadzeniu takich działań - zastrzegł włodarz miasta.

Od zajścia w Wałbrzychu zdecydowanie odciął się w oświadczeniu Polski Związek Łowiecki. "Odstrzał zrealizowała osoba fizyczna wyłoniona przez tamtejszy urząd miejski. Nie było to polowanie i nie brało w nim udziału żadne koło łowieckie" - wskazał PZŁ.

ognisko ASF u dzików, asf, dziki, odstrzał dzików, wirus asf w Polsce, GIW, padłe dziki, odstrzelone dziki

Rośnie liczba ognisk ASF u dzików w Polsce i Niemczech

Liczba ognisk ASF u dzików w Polsce (ASF outbreaks in wild boar) rośnie. Inspekcja Weterynaryjna do 8 grudnia potwierdziła ich 2705. Choroba do tej pory została stwierdzona w 9 województwach. Wirus afrykańskiego pomoru świń wciąż jest...

Związek jednocześnie poinformował, że zgodnie z art. 45 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie, odstrzały redukcyjne na terenie miast realizowane są w oparciu o decyzje starosty powiatowego lub prezydenta miasta na prawach powiatu. Odstrzały nie są wykonywane w ramach przepisów ustawy Prawo łowieckie i nie są polowaniem.

"PZŁ nie ma nic wspólnego z planowaniem, realizacją czy nadzorem nad odstrzałem redukcyjnym. Uważa, że winien on być wykonany na zasadach ustalonych między urzędem miasta a konkretnym myśliwym wybranym do redukcji. Przepisy ustawy Prawo łowieckie stanowią, że niedopuszczalne jest oddawanie strzału do zwierzyny w odległości mniejszej niż 150 m od zabudowań. Dlatego też Zarząd Okręgowy PZŁ w Wałbrzychu złożył 7 grudnia zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez osobę dokonującą odstrzału redukcyjnego. Dodatkowo wałbrzyski rzecznik dyscyplinarny PZŁ (odpowiednik prokuratury) wszczął z urzędu postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie" - wskazał Związek.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement
Advertisement