Każdy wyjazd to dla tych rolników koszmar
wypadek_ciagnik
W wypadku na drodze Unikowo-Pniewo Czeruchy zginęły aż trzy osoby. Fot. materiały prasowe KPP Mława
Dzierżawa czy zakup gruntów położonych z dala od gospodarstwa zmusza rolników do pokonywania znacznych odległości. Żeby dotrzeć na pole muszą zmierzyć się z wieloma trudnościami.
Każdy wyjazd jest nie tylko uciążliwy, ale przy gwałtownie wzrastającym natężeniu ruchu samochodów osobowych i ciężarowych, bardzo niebezpieczny.
Sezon na prace polowe w pełni i na drogach nie brakuje rolniczego sprzętu. Dla farmerów kłopoty transportowe wynikają przede wszystkim ze stale rosnącej liczby pojazdów. O jednym z takich problemów opowiedział nam mieszkaniec miejscowości Żurominek w powiecie mławskim na Mazowszu.
Przez miejscowość przebiega droga krajowa nr 7, która jest najpopularniejszą trasą łączącą Warszawę z Mazurami czy Trójmiastem. Codziennie panuje tu ogromny ruch. Najgorzej jest jednak latem, gdy tysiące kierowców jadą na wakacje. Tak się składa, że to również okres wzmożonych prac dla rolników.
– Mój największy problem polega wówczas na wyjechaniu z podwórka na krajową siódemkę. A muszę z niej korzystać niemal codziennie. Mając podpiętą przyczepę, zdarzało się czekać nawet 15-20 minut, żeby wyjechać na drogę – twierdzi rolnik.
Jak mówi, na wyrozumiałość kierowców samochodów osobowych nie ma co liczyć. – Nikt się nie zatrzyma, nie przepuści. Od święta robią to kierowcy tirów, bo rozumieją co to gabaryty. Także trzeba czekać, denerwować się. A do tego marnować czas i paliwo, bo traktor przecież cały czas pracuje – wskazuje nasz rozmówca.
Rolnicy – wnioskując po wpisach na forach – podróżują z duszą na ramieniu. "Inni traktują nas jak zawalidrogi. Jedziesz traktorem i się modlisz. Goście wyprzedzają cię z pełnym pędem, żeby nie zwalniać i tylko zastanawiasz się, który nie zdąży i pójdzie na czołówkę albo walnie w traktor. Najgorzej jest z tirami. Żeby skręcić w lewo na pole, czasem zatrzymuję się, zjeżdżam na prawe pobocze. Wszyscy przejadą, to dopiero się biorę za skręcanie" – czytamy we wpisie jednego z internautów.
Wypadki z udziałem rolniczego sprzętu są niestety smutną codziennością. Czasami kończą się tragicznie, jak ten z kwietnia, kiedy pod Sieradzem (woj. łódzkie) po zderzeniu z ciężarówką zginął kierowca ciągnika rolniczego (wstępnie policja oceniła, że wina leżała po jego stronie).
A czasem szczęśliwie, np. 10 maja na drodze krajowej nr 7 w gm. Wiśniewo na Mazowszu podczas wyprzedzania tir uderzył w ciągnik rolniczy z siewnikiem, ale nikomu nic poważnego się nie stało.
Policja jak zawsze w takich sytuacjach apeluje o rozwagę i ostrożność.
– Aby uniknąć poważnych zdarzeń, apelujemy do rolników korzystających z maszyn rolniczych, aby pamiętali, że niestosowanie się do pewnych zasad oraz brak respektowania przepisów może doprowadzić do tragicznych w skutkach zdarzeń – mówi mł. asp. Tomasz Żerański z Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce.
Podkreśla, że kierujący samochodami osobowymi, busami czy ciężarówkami również powinni być czujni. – Pierwszeństwo nie zwalnia z rozwagi. Musimy pamiętać, że w okresie wiosennym i letnim na drogach można często spotkać maszyny rolnicze. Pamiętajmy, że przestrzeganie przepisów, wyobraźnia oraz wzajemny szacunek na drodze są kluczem do bezpieczeństwa – dodaje Żerański.
