Ferma mogła wylecieć w powietrze. Obok zbiorników z gazem płonęły baloty

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
15-02-2019,18:00 Aktualizacja: 15-02-2019,18:17
A A A

Na terenie fermy drobiu w okolicach miejscowości Moryń (pow. gryfiński, woj. zachodniopomorskie) mogło dojść do eksplozji zbiorników z gazem. Pożar trawił też gospodarstwo w Siemiechowie w powiecie tarnowskim.

Wezwani do pierwszego zdarzenia strażacy zastali płonące baloty słomy. Zaledwie 10 metrów od palącej się sterty, zlokalizowane były trzy pokaźne zbiorniki z gazem propan-butan, o łącznej pojemności ponad 20 tys. litrów.

brożec, ferma drobiu w brożcu, powiat krapkowicki, produkcja drobiu, kurczęta

Spłonęło ponad 30 tysięcy kurczaków. Część budynku zawaliła się

W pożarze fermy drobiu w Brożcu (pow. krapkowicki, woj. opolskie) spłonęło ponad 30 tysięcy kurczaków. Na szczęście strażakom udało się uratować ok. 10 tys. sztuk. Część konstrukcji hali zawaliła się. Do gaszenia ognia zadysponowano...

"Zbiorniki było bardzo nagrzane, więc priorytetem okazało się ich schłodzenie. Dlatego podawano równolegle po dwa prądy w obronie i natarciu. Samochody gaśnicze zaopatrywano w wodę z pobliskiego rozlewiska rzeki Słubi oraz hydrantów" - czytamy w serwisie jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej Moryń na portalu osp.pl

Jak podają ratownicy, łącznie spaliło się około 550 sztuk balotów słomy. Przyczyny pożaru nie są znane - ustala je policja. W trwających kilka godzin wieczorno-nocnych działaniach wzięło udział łącznie 6 zastępów strażaków: 2 z OSP Moryń oraz po jednym z OSP z Witnicy, Starego Objezierza, Starych Łysogórek i JRG Gryfino.

Przez kilkanaście godzin zmagano się natomiast z pożarem, który wybuchł w jednym z gospodarstw w Siemiechowie (pow. tarnowski, woj. małopolskie). Płomienie, które pojawiły się między domem a stodołą przez porywisty wiatr szybko rozprzestrzeniały się na kolejne budynki. Akcja gaśnicza nie należała zatem do najprostszych, a strażacy musieli pracować w aparatach powietrznych.

Jak podaje "Gazeta Krakowska" z płonących obiektów udało się m.in. wyprowadzić trzy konie oraz wynieść drób. Poszkodowany został właściciel, który na początku sam usiłował walczyć z pożogą i ratować zwierzęta.

Całkowicie spaliła się stodoła oraz znajdujące się w niej duże ilości siana, słomy i drewna oraz maszyny i urządzenia rolnicze, a także dach oraz poddaszu domu i dach budynku inwentarskiego. Straty oszacowano wstępnie na 200 tys. zł. Przyczyna pożaru nie została na razie ustalona.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj