Eksport wywinduje ceny żywności. Na rynku może zabraknąć zbóż i drobiu

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
30-03-2022,8:05 Aktualizacja: 30-03-2022,8:07
A A A

Pozbawione dostaw z Ukrainy kraje szukają żywności w Polsce. Na rodzimym rynku może brakować zbóż i drobiu - informuje "Rzeczpospolita".

Dziennik wskazuje, że żywność w Europie drożeje rekordowo od dawna, a w Polsce zniesienie VAT tylko nieznacznie i na chwilę ograniczyło skalę wzrostu cen, a to dopiero przygrywka.


Jan Krzysztof Ardanowski, Rada ds. Wsi i Rolnictwa, bezpieczeństwo żywnościowe Polski, wojna w Ukrainie

Zawirowania na rynku żywności. Polska może ratować przed głodem

Mamy wszystkie atuty, które pozwalają sądzić, że Polska, może być jednym z tych krajów, który uratuje miliony ludzi na świecie przed głodem - mówi Jan Krzysztof Ardanowski, szef Rady ds. Rolnictwa i Obszarów...

"Za żywiec drobiowy przed wojną w Ukrainie płacono ok. 4,65 zł za kg, a teraz ponad 6,5 zł. Z kolei w przypadku zbóż zwyżki cen sięgają nawet 40 proc., co przekłada się na ok. 30 proc. droższą mąkę. Ceny szaleją także na rynku olejów. Z niemieckich sklepów znika już olej słonecznikowy dostarczany dotąd właśnie z Ukrainy" - podaje "Rz".

Zastępuje go rzepakowy, którego ceny też szybują i w sklepach już się podwoiły. Eksperci nie mają wątpliwości, że lada moment także na naszym rynku będziemy odczuwać wzrost zapotrzebowania na te produkty, podobnie jak na zbożowe.

Zniknięcie z rynku ukraińskich dostawców spowodowało ogromny wzrost zainteresowania polskimi produktami. - W efekcie wielu producentów nastawia się na eksport, a nie dostawy krajowe, co może być za chwilę powodem problemów z zaopatrzeniem sklepów w podstawowe produkty. Największy problem dotyczy towarów zbożowych, inne kraje wprowadzają już ograniczenia w ich eksporcie - ostrzega, cytowana przez gazetę, Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zrzeszającej największe sieci.

Jak pisze "Rz", eksport zbóż ograniczyły Węgry, krążą informacje, że takie plany mają Bułgaria i Rumunia. Zamieszanie na rynku to efekt wojny, a wiele firm wykorzystuje okazję - zniknięcie dostawców z Ukrainy ułatwia dotarcie na zachodnie rynki.

- A tam ceny są wyższe niż w Polsce. Krajowe sieci handlowe zawsze płaciły mniej, niż można było uzyskać z eksportu. Teraz te widełki się na tyle rozjechały, że cena eksportowa mocno wpływa na krajową. Na wzrost cen drobiu wpływa też ptasia grypa w USA i we Francji oraz zachwiane dostawy z Azji przez braki kontenerów. To wszystko się skumulowało, a teraz ten granat odłożonych kosztów nagle wybuchł - mówi cytowany w dzienniku Tomasz Brus, członek zarządu spółki SuperDrob.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement