Szczurek: podatek PIT będzie wynosił od 10 do 39,5 procenta

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
14-09-2015,10:50 Aktualizacja: 14-09-2015,10:55
A A A

Jednolity podatek PIT, który ma w sobie zawierać dotychczasowe składki ZUS i NFZ, ma wynosić w zależności od dochodów od 10 do 39,5 proc.

Mateusz Szczurek powiedział, że nowy, jednolity podatek ma być obliczany od dochodu na głowę w rodzinie. Najniższa stawka podatku (10 proc.) będzie obowiązywać dla osób najgorzej zarabiających i płynnie rosnąć do 39,5 proc. dla najlepiej zarabiających.

- Ani pracownik, ani pracodawca nie będą już odprowadzali składek na ubezpieczenia społeczne ani zdrowotne. Jedynym, bardziej logicznym i sprawiedliwym podatkiem będzie jednolity podatek dochodowy. Nie naruszamy w żaden sposób systemu emerytalnego, należne wpłaty do ZUS będą finansowane bezpośrednio z budżetu państwa - powiedział minister finansów.

Piotr Zgorzelski, Wiktor Szmulewicz, Władysław Serafin

PSL apeluje do Szczurka o "rezerwę kryzysową" w związku z suszą

Poseł Piotr Zgorzelski (PSL) poinformował, że wystąpił do szefa MF Mateusza Szczurka o uruchomienie "rezerwy kryzysowej". Miałaby ona pozwolić na wypłacanie środków wójtom, którzy umorzą jedną ratę podatku gruntowego...

Stawka podatku, która jest nieporównywalna z dzisiejszym PIT, zawierać ma w sobie wszystkie dotychczasowe składki, w tym ZUS i NFZ.

Szczurek dodał, że w propozycji chodzi o aktywizację zawodową osób zarabiających najmniej, lub wyrwanie ich z szarej strefy, bo w myśl zapowiadanych zmian "obciążenia podatkowe będą dla nich bardzo niskie, niższe niż dziś, czy w przypadku wprowadzenia kwoty wolnej od podatku, ponieważ często te osoby płacą bardzo mały PIT".

- To jest właśnie największy problem polskiego systemu podatkowego. Możemy wprowadzać różne ulgi, zwolnienia od podatków itp., ale te ponad 30 proc. (składki do ZUS i NFZ), zawsze jest do zapłacenia, niezależnie ile się zarabia. Ten problem likwidujemy. Innym ważnym problemem jest wysokie obciążenie składkowe osób, które dopiero wchodzą na rynek pracy. Dla wielu stanowi to barierę - powiedział szef resortu finansów.

Polityk dodał również, że efektem zmian będzie znaczący wzrost zarobków netto Polaków pracujących na etacie, a szczególnie tych o najniższym wynagrodzeniu.

- Ten efekt korzyści maleje wraz ze wzrostem dochodu na głowę w rodzinie. W naszych kalkulacjach, przy średniej płacy, jednej osobie na etacie i dwójce dzieci w rodzinie, tę korzyść szacujemy na ok. 4 tys. zł na rok. Przy mniejszych dochodach jest ona jeszcze większa - wyjaśnił.

Zmiany mają również dotyczyć osób fizycznych zatrudniających dorywczych pracowników. - Wystarczy jeden sms do urzędu poborczego podający PESEL, kwotę netto pracownika i przelanie 10 proc. wynagrodzenia na konto, i całe obciążenie administracyjne ma za sobą - powiedział szef MF.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj