Minimalna płaca w Niemczech zagraża polskim firmom

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: (zac) | redakcja@agropolska
29-01-2015,13:25 Aktualizacja: 02-02-2015,11:01
A A A

W związku z wejściem w życie kontrowersyjnych przepisów o płacy minimalnej na terytorium Niemiec, Konfederacja Lewiatan apeluje do firm członkowskich sektora transportowego o jak najszybsze przesłanie informacji nt. specyfiki struktury wynagrodzenia polskich kierowców.

"Państwa argumenty zostaną wykorzystane przez Ministerstwo Rozwoju w polemice z niemieckim rządem" - podkreśla organizacja.

Nowa płaca minimalna w Niemczech ma zastosowanie do przewozów transportowych, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Oznacza to, że przewoźnik zagraniczny musi wypłacić kierowcy wynagrodzenie w wysokości co najmniej niemieckiej płacy minimalnej, tzn. 8,50 euro za godzinę jazdy lub odpoczynku w Niemczech, w trakcie realizacji usługi transportu międzynarodowego (np. z Polski do Holandii).

Niemiecka płaca minimalna stosuje się zatem także do pracodawców z siedzibą za granicą. Ten stan rzeczy wynika ze szczególnego zdefiniowania miejsca pracy kierowcy ciężarówki, którym - zdaniem niemieckiego prawodawcy - jest samochód.

W konsekwencji pracodawca zagraniczny musi zapłacić niemiecką płacę minimalną, gdy pojazd jest używany na niemieckich drogach. Prawo to ma zastosowanie również do kolei, żeglugi morskiej i śródlądowej.

Nowe przepisy zobowiązują także zagraniczne firmy transportowe do informowania niemieckich organów celnych przed wjazdem na terytorium Niemiec, kiedy będą przejeżdżać przez to terytorium. Zgłoszenie powinno być przesłane faksem (bez możliwości powiadomienia e-mailem).

Wymagane dane muszą być dostarczone w języku niemieckim. To powoduje ogromne obciążenia biurokratyczne i generuje dodatkowe koszty. Ponadto niewydolność niemieckiego systemu zgłoszeń nie pozwala wywiązać się z tego obowiązku.

Sprawą zajął się już polski rząd. Podczas spotkania zorganizowanego przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju 26 stycznia br. minister Maria Wasiak poinformowała, że na skutek interwencji Polski i innych krajów Komisja Europejska rozpoczęła procedurę wstępnego badania w sprawie naruszenia (tzw. "EU Pilot").

Oznacza to, że w pierwszym etapie KE wystosowała zapytanie do Niemiec o cele, podstawę prawną i mechanizm egzekwowania tych przepisów w transporcie międzynarodowym. W szczególności analizie będzie poddana zasadność prawna i proporcjonalność tego przepisu, aby upewnić się, że nie służy on ograniczeniu dostępu do rynku niemieckiego.

Władze niemieckie mają teraz 10 tygodni na udzielenie odpowiedzi. W przypadku, gdy odpowiedź nie zadowoli KE, może ona podjąć decyzję o rozpoczęciu postępowania w sprawie naruszenia prawa wspólnotowego.

Zdaniem Lewiatana, skutki nowych niemieckich przepisów mogą być bardzo negatywne dla polskich przewoźników. Nasz kraj wyspecjalizował się w świadczeniu międzynarodowych usług transportowych wysokiej jakości, a zatrudnienie powiązane z sektorem transportowym może sięgać nawet 1 mln osób.

Znacząca skala działalności spowodowała, że polskie firmy świadczą swoje usługi przy stosunkowo niskiej marży, kształtującej się na poziomie ok. 2 proc. Konieczność wypłaty 8,5 euro za godzinę może doprowadzić do wzrostu kosztów nawet o 9 proc. Koszty przekroczą zatem znacząco przychody.

- Naszym pierwszym celem jest natychmiastowe wprowadzenie moratorium na obowiązywanie przepisów o płacy minimalnej w Niemczech w przypadku pracowników (kierowców) zagranicznych firm transportowych wraz z ograniczeniem obowiązków biurokratycznych z tym związanych - mówi dr Grzegorz Baczewski, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy w Konfederacji Lewiatan.

Poleć
Udostępnij