Copy LinkXFacebookShare

Co trzecie gospodarstwo hodowli trzody chlewnej prowadzi chów nakładczy

Z zebranych informacji wynika, że 1/3 gospodarstw utrzymujących świnie prowadzi chów nakładczy – poinformował na posiedzeniu sejmowej podkomisji Janusz Kowalski, wiceminister rolnictwa.

Polityk zaznaczył, że dotychczas w Polsce nie były systemowo gromadzone dane dotyczące liczby gospodarstw i liczby świń objętych tzw. tuczem nakładczym.

Od 6 stycznia obowiązują nowe przepisy w zakresie Systemu Identyfikacji i Rejestracji Zwierząt. Objęły m.in. opis modelu produkcji świń, co pozwoli na uzyskanie informacji na temat skali tuczu nakładczego w kraju.

Chów nakładczy, zwany również tuczem kontraktowym, polega na produkcji trzody chlewnej w oparciu o umowę zawartą przez rolnika z przedsiębiorcą zajmującym się przetwórstwem mięsnym. Rolnik otrzymuje prosię, odpowiednie pasze i gwarancje odbioru tucznika.

W ocenie Instytutu analizach Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarski Żywnościowej, rolnicy biorą udział w systemie tuczu nakładczego, gdyż nie ponoszą ryzyka związanego z cyklicznymi wahaniami cen trzody. Otrzymują stałe wynagrodzenie za pracę wraz z premią za wydajność. Ich dochody są więc w miarę stabilne. Dla wielu rolników jest to jedyny sposób na osiąganie zysków z prowadzenia gospodarstwa.

– Możliwość podjęcia współpracy w ramach tuczu kontraktowego w oparciu o umowy z rolnikami dotyczącymi prowadzenia takiej produkcji oferują firmy przetwórcze z kapitałem zagranicznym jak i firmy polskie – poinformował Kowalski. Zaznaczył, że warunki umów zawieranych z rolnikami są przedmiotem postępowań prowadzonych przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W ocenie IERiGŻ chów nakładczy w najbliższych latach stanie się jeszcze bardziej popularny.- Indywidualną decyzją jest, który model rolnik wybierze, ale ministerstwo rolnictwa będzie wspierać raczej model chowu zamkniętego (od urodzenia prosiąt do tucznika przeznaczonego na rzeź – PAP), by jak największa liczba prosiąt rodziła się w Polsce – wyjaśnił wiceminister.

W Planie Strategicznym WPR 2023-2027 przewidziano wsparcie dla producentów trzody chlewnej. W ramach interwencji "Inwestycje poprawiające dobrostan bydła i świń" rolnicy, prowadzący chów lub hodowlę świń, będą mogli uzyskać dofinansowanie na inwestycje mające na celu zwiększenie swobody ruchu dla lochy i prosiąt przez budowę lub przebudowę kojców czy na stworzenie odpowiedniego mikroklimatu w budynkach inwentarskich, w których utrzymywane są świnie.

Maksymalna wysokość pomocy udzielonej beneficjentowi i na gospodarstwo może wynieść 150 tys. zł.

Uczestniczący w posiedzeniu posłowie zwracali uwagę, że obecnie hodowla trzody chlewnej w Polsce przeżywa regres. Systematycznie spada pogłowie świń.

Opłacalność produkcji jest zerowa, a nawet ujemna. Jednym z powodów trudnej sytuacji w tym sektorze jest ASF, w wyniku którego nastąpiły znacznie zmiany w hodowli m.in. na korzyść chowu nakładczego.

Poseł Dorota Niedziela (KO) zwróciła uwagę, że chów nakładczy, choć dla części rolników jest korzystny, jest jednak uzależnieniem od zleceniodawcy. Jej zdaniem, resort powinien w większym stopniu wspierać gospodarstwa prowadzące własne hodowle świń, chodzi o "zrównoważenia" rozwoju wszystkich modeli hodowli.

Opinię tą podzieliła Anna Hammermeister, dyrektor Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus, która stwierdziła, że chów nakładczy spycha na margines polska hodowlę.

Anna Hammermeister zapewniła też, że w kraju jest dobry materiał hodowlany, ale potrzeba jest większa pomoc dla ferm zarodowych.

Więcej informacji na temat hodowli i produkcji trzody chlewnej znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ


Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące

Aktualności

Zderzenie na „krajówce”. Ciągnik rozbity, kierowca w szpitalu