Pryszczyca w Grecji. Czy ognisko zagraża Polsce?

Pryszczyca w Grecji została potwierdzona przez służby weterynaryjne 16 marca 2026 r. Pierwsze ognisko w tym roku wybuchło w gospodarstwie na wyspie Lesbos, blisko wybrzeży Turcji. Informacja szybko obiegła branżę, dlatego hodowcy pytają o możliwe skutki dla Polski.
W zakażonym gospodarstwie utrzymywano 250 owiec oraz 38 sztuk bydła. Objawy choroby wystąpiły u 9 sztuk bydła. Dlatego służby zareagowały natychmiast.
Wdrożono standardowe procedury zwalczania pryszczycy:
- likwidację stada i utylizację zwłok;
- dezynfekcję gospodarstwa;
- wyznaczenie stref z ograniczeniami;
- kontrolę okolicznych gospodarstw.
Pryszczyca w Grecji wymusiła działania tamtejszych służb, które mają ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Co więcej, odpowiadają unijnym zasadom bioasekuracji.
Pryszczyca w Grecji. Brak ruchu zwierząt do Polski
Pryszczyca w Grecji wywołała pytania hodowców o to, czy z tego kierunku do naszego kraju transportowane są zwierzęta. Jak potwierdził w komunikacie Główny Inspektorat Weterynarii, w 2026 r. nie odnotowano transportów zwierząt wrażliwych na pryszczycę z Grecji do Polski. Dlatego ryzyko zawleczenia choroby tą drogą pozostaje bardzo niskie.
Jednak hodowcy powinni zachować czujność. Pryszczyca rozprzestrzenia się szybko, dlatego bioasekuracja nadal ma kluczowe znaczenie.
Ekspert: to lokalny problem Grecji
Do sytuacji odniósł się Jacek Klimza, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego:
– Pryszczyca w Grecji jest wewnętrznym problemem tego kraju. Nie ma realnych powiązań handlowych, które mogłyby zagrozić Polsce. Grecja nie jest dla nas kierunkiem importu bydła ani żywca wołowego. Dlatego ryzyko jest minimalne. To nie jest sytuacja podobna do ognisk w takich krajach jak Węgry czy Słowacja. W tym przypadku zagrożenie dla Polski praktycznie nie występuje.
Ekspert podkreśla, że Polska nie importuje z Grecji żywych zwierząt ani wołowiny. Natomiast sporadyczny handel dotyczy głównie produktów przetworzonych.
Ognisko FMD w Grecji. Czy polscy hodowcy mają się czego obawiać?
Na dziś sytuacja wygląda stabilnie. Ognisko pryszczycy w Grecji ma charakter lokalny, dlatego nie powinno wpłynąć na polski rynek. Jednak doświadczenia z poprzednich lat pokazują, że choroby zakaźne wymagają stałego monitoringu.
Dlatego warto:
- kontrolować wjazd osób i pojazdów do gospodarstw;
- stosować środki dezynfekcyjne;
- obserwować zwierzęta pod kątem objawów chorób.
W dodatku szybka reakcja służb w Grecji zmniejsza ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się wirusa. Pryszczyca w Grecji ma charakter lokalny i nie stanowi obecnie zagrożenia dla Polski. Brak transportów zwierząt dodatkowo ogranicza ryzyko. Jednak hodowcy powinni zachować czujność i przestrzegać zasad bioasekuracji.
Przeczytaj również: Umowa UE-Australia – rolnictwo znowu kartą przetargową?





