Produkty rolne z Mercosur. LIR: trzeba je zablokować

Nałożenie blokady na produkty rolne i artykuły spożywcze z państw należących do zrzeszenia Mercosur – postuluje Zarząd Lubelskiej Izby Rolniczej (LIR). W opublikowanym właśnie stanowisku uzasadnia to ich jakością i sposobem wytwarzania.
LIR stoi na stanowisko, że produkty rolne i artykuły spożywcze z państw Mercosur nie mogą być wpuszczane na terytorium Polski. Chodzi o fakt, iż nie spełniają norm i wymogów obowiązujących w Unii Europejskiej. „W trosce o dobro konsumentów i rolników wnosimy o wprowadzenie takich przepisów, które zagwarantują zakaz wjazdu żywności z tych państw” – apeluje izba.
Produkty rolne z Mercosur – 100 substancji czynnych wycofanych w UE
Jak podkreśla, obawę budzą tu kwestie bezpieczeństwa zdrowotnego, głównie z powodu znacznie niższych standardów produkcji niż te obowiązujące w UE. Zwłaszcza że kraje Mercosur wykazują dużo wyższe zużycie środków ochrony roślin na 1 ha w roku.
„Stosują ok. 100 substancji czynnych, które zostały wycofane w UE (m.in. atrazyna, mankozeb). Znajdują się w czołówce krajów o największym zużyciu chemii w produkcji rolnej. A wiele z nich (substancji – red.) ma szkodliwy wpływ na rozrodczość, wykazuje działanie zaburzające układ hormonalny, ma działanie kancerogenne” – wylicza LIR.
Ponadto zwraca uwagę, że model rolnictwa w krajach Mercosur jest sprzeczny z unijną polityka klimatyczną. Brakuje w nim systemu integrowanej ochrony roślin. Nie ma też norm dotyczących jakości nawozów, w tym limitów zanieczyszczeń metalami ciężkimi, jak kadm i ołów. Tym samym produkty rolne z Mercosur nie mogą równać się jakością z unijnymi, na czele z tymi z naszego kraju.
Produkty rolne z Mercosur – niezdrowa konkurencja oraz hipokryzja urzędnicza
Bo – jak podkreśla rolniczy samorząd z Lubelszczyzny – żywność z Polski cieszy się dobrą renomą przez swoją wysoką jakość. Dlatego nie możemy dopuścić, aby na rynek napływała żywność o innych standardach produkcji. Zdaniem LIR, rolnicy są niezadowoleni z umowy z krajami Mercosur ze względu na to, że napędza ona niezdrową konkurencję.
Izba przypomina, że rolnicy w UE muszą spełniać restrykcyjne wymogi stosowania środków ochrony roślin. Dodatkowo zmagają się z problemem wycofywania w UE kolejnych substancji czynnych do ochrony upraw. A można tu jeszcze doliczyć surowe normy klimatyczne, weterynaryjne i dobrostanowe. Całość tego prowadzi do wysokich kosztów i braku opłacalności produkcji, co już teraz grozi ryzykiem zapaści w sektorze rolnym. Tymczasem z drugiej strony ta sama UE akceptuje napływ żywności z krajów trzecich (jak produkty rolne z Mercosur), gdzie żywność produkowana jest z maksymalizacją zysków kosztem standardów. W swoim stanowisku, lubelska izba wnioskuje o zablokowanie produktów rolnych oraz artykułów spożywczych z krajów Mercosur. Powód: są one produkowane w sprzeczności z unijnymi wymogami w innych standardach niż te obowiązujące w naszym kraju.
W klauzulach umownych brak wzajemności standardów produkcji
Produkty rolne z Mercosur, których napływ umożliwi umowa handlowa z UE z blokiem tych państw, to obecnie jedno z największych zagrożeń dla polskiego rolnictwa. Nie dość, że mogą one zalać nasz rynek, to jeszcze wyprzeć polskie wyroby z rynków innych krajów UE. Jednocześnie zaś mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów, o czym alarmuje LIR. Nawet resort rolnictwa, komentując klauzule ochronne wprowadzane do umowy przyznał, że nie uwzględniono w nich postulatów m.in. Polski dotyczących wzajemności standardów produkcji. A to nie wróży dobrze.
Natomiast inna sprawa, czy blokowanie importowanych z Mercosur produktów będzie formalnie możliwe. Po wejściu w życie umowy handlowej, Komisja Europejska może piętnować i karać każdą taką próbę. Zwłaszcza że druga strona mogłaby zastosować środki odwetowe. I to w szczególności wobec wyrobów, na których eksporcie do Mercosur bardzo zależy niektórym krajom zachodniej Europy. Chodzi m.in. o przemysł motoryzacyjny.
Przeczytaj również: Są klauzule ochronne przed Mercosur. „Jednostronne, niewiążące”.
