Copy LinkXFacebookShare

Hodowla świń się kurczy. Rykoszetem dostanie rynek zbóż

Świętokrzyska Izba Rolnicza domaga się zagwarantowania pieniędzy w budżecie, które pozwolą na wykonanie zabezpieczeń oraz spełnienie rygorów i nakazów związanych z podniesieniem poziomu bioasekuracji w związku rozprzestrzenianiem się ASF.

Rolniczy samorząd w wystąpieniu do Krzysztofa Jurgiela, ministra rolnictwa wyraża zaniepokojenie tym, co dzieje się na rynku trzody chlewnej. Zdaniem SIR, opłacalność produkcji żywca wieprzowego utrzymuje się na fatalnym poziomie, a produkcja ciągle spada.

"Z informacji uzyskanej z Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Kielcach jednoznacznie wynika, że spada lawinowo liczba stad aktywnych trzody chlewnej w województwie świętokrzyskim" – podaje izba.

Od stycznia do maja w regionie ubyły 1843 stada (z 14383 zostało 12540). Najwięcej zniknęło w marcu – w porównaniu do lutego o ponad 700.

"Wnioskujemy, by fundusze w kwocie ok. 235 mln zł., które mają być przeznaczone na budowę płotu na naszej wschodniej granicy, który obecnie już nie rozwiąże problemu ASF w Polsce, przeznaczyć na rekompensaty dla rolników na koszty ponoszone w związku z obowiązkową bioasekuracją" – wskazuje rolniczy samorząd.     

Występował już w tej sprawie w tym roku do premiera Mateusza Morawieckiego. Ale z odpowiedzi wywnioskowano, że rząd nie bierze pod uwagę możliwości sfinansowania kosztów bioasekuracji. Tym bardziej należy rozdzielić środki zabezpieczone na płot graniczny między rolników.


"Uważamy, że ten płot miałby sens, gdy było kilka małych ognisk ASF przy wschodniej granicy. W momencie, kiedy wirus wykrywany jest u dzików we wschodniej i w centralnej Polsce (ponad 2,5 tys. ognisk) i minęło tyle czasu, należy poważnie zastanowić się nad celowością budowy. Jedynym pomysłem do tej pory jest bioasekuracja w całym kraju, też mało skuteczna" – zaznacza rolniczy SIR.

Jak przekonuje, hodowcy trzody chlewnej nie udźwigną nowych obciążeń finansowych i będą masowo rezygnować z produkcji. Nigdy nie było tak dramatycznej sytuacji, by liczba aktywnych stad trzody chlewnej tylko w jednym województwie w ciągu 5 miesięcy spadła o około 12,5 proc. A odbudowanie stada jest zawsze bardzo trudne.

"Znaczące ograniczenie hodowli trzody chlewnej będzie miało niekorzystny wpływ na rynek zbóż paszowych, doprowadzając do załamania rynku. Brak dochodu z hodowli i niskie ceny zbóż przy jednoczesnym wzroście kosztów produkcji (paliwo, środki ochrony roślin, nawozy, robocizna) doprowadzą do bankructwa wielu gospodarstw" – ostrzega SIR.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!