Copy LinkXFacebookShare

Hodują limousine i oferują ekologiczną wołowinę

Cieślińscy posiadają stado podstawowe, które liczy 80 krów rasy limousine. Specjalizują się w produkcji materiału hodowlanego i wołowiny, którą sprzedają w sklepie, na targowisku i w burgerowni. 
 
Adam Cieśliński wraz z ojcem Marianem prowadzą hodowlę bydła limousine we wsi Więckowy w woj. pomorskim. Pierwsze bydło rasy mięsnej pojawiło się w ich gospodarstwie niemal 30 lat temu. 
 
Na przełomie kolejnych lat stado było sukcesywnie powiększane i doskonalone genetycznie. Postęp był możliwy dzięki sprowadzanym z Francji rozpłodnikom.
 
Adam Cieśliński po zakończeniu nauczania rozpoczął własną działalność rolniczą. Kupił i wydzierżawił grunty oraz odkupił od ojca część zwierząt. Mimo, że rolnicy posiadają dwa numery stada, wszystkie zwierzęta są utrzymywane razem, a gospodarstwo jest prowadzone wspólnie.
 
Obecnie znajduje się w nim 80 mamek limousine wraz z potomstwem, a także dwa buhaje rozpłodowe. Stado podstawowe jest utrzymywane w jednej grupie, a ich kryciem zajmują się jeden rozpłodniki. Głównym celem hodowców jest poprawa mięsności, mleczności i gabarytów.
 
Pierwsze krycie jałówek przypada w 20 miesiącu ich życia. W rozrodzie jest stosowana inseminacja, którą poprzedza synchronizacja hormonalna. Dzięki temu hodowcy znają dokładny termin krycia i mogą interweniować w przypadku wydłużenia okresu ciąży. W ten sposób unikają również krycia córek przez ojca. 
 
W gospodarstwie około 80% zwierząt pozostaje do dalszej hodowli, a 20% trafia na opas. Niemal wszystkie jałówki pozostają na remont lub rozbudowę stada, a buhajki są sprzedawane jako materiał hodowlany. 
 
Rolnicy prowadzą ostrą selekcję, zwłaszcza w grupie pierwiastek. Oprócz oceny pokroju skupiają się mocno na temperamencie zwierząt. Jeżeli pierwiastka jest agresywna trafia na rzeź. Hodowcy wywożą ją na ubój wraz z cielęciem, gdy skończy ono 6-7 miesięcy. Dzięki takiemu postępowaniu eliminują ze stada wszystkie agresywne zwierzęta. 
 
Buhaje, które nie przejdą selekcji są opasane do masy 800-900 kg, a następnie wywożone do rzeźni oddalonej o 55 km. Gospodarze na drugi dzień odbierają mięso, które transportują do gospodarstwa samochodem wyposażonym w chłodnię.
 
Część wołowiny trafia do sklepu w Gdańsku. Mięso jest również sprzedawane dwa razy w tygodniu na dwóch targowiskach w Gdańsku i w Gdyni, a jego część trafia też do burgerowni w Skarszewach.
 
Marian Cieśliński prowadził również rolniczy handel detaliczny, ale zbyt w pozostałych punktach był tak duży, że rolnik zawiesił tę działalność. 
 
Cieślińscy oprócz sprzedaży własnej wołowiny dokupują od znajomych rolników bydło limousine, które jest również utrzymywane ekologicznie i sprzedają pozyskane mięso we własnych punktach dystrybucji. Dzięki temu omijają pośredników i uzyskują wyższy zysk.
 
Gospodarze do dalszej hodowli sprzedają tylko najlepsze buhaje. Twierdzą, że długo pracowali na swoją opinię i dlatego nie chcą jej sobie popsuć.
 
Zwierzęta zimą przebywają w oborze z możliwością wyjścia na wybetonowany okólnik. Mają również stały dostęp do zadaszonego stołu paszowego. Wiosną w drugiej połowie maja po wykonaniu pierwszego pokosu stado wychodzi na pastwisko. 
 
Dodatkowo krowy przez cały rok mają dostęp do paszy przygotowywanej w poziomym wozie paszowym. W skład dawki wchodzi słoma, sianokiszonka oraz kiszonka z kukurydzy. Zwierzęta są karmione raz dziennie przed wyjściem na pastwisko. 
 
Bydło z gospodarstwa Cieślińskich regularnie uczestniczy we wystawach zwierząt hodowlanych i zdobywa tytuły czempionów i wiceczempionów. Hodowcy obecnie są na etapie budowy nowej obory i po zakończeniu inwestycji będą chcieli powiększyć stado podstawowe do 100 mamek. 
 
Więcej informacji na temat hodowli Cieślińskich znajdziesz w kolejnym wydaniu magazynu "Hoduj z Głową Bydło"  nr 4/2022. ZAPRENUMERUJ

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!