Produkcja wołowiny w UE spada. To szansa dla Polski?

Produkcja wołowiny w Unii Europejskiej spada, ale powstająca luka nie jest zarezerwowana dla polskich gospodarstw. W pierwszych miesiącach 2026 r. import wołowiny do UE wzrósł, a eksport polskiej wołowiny zmalał. O sprzedaży zdecyduje nie tylko liczba zwierząt, lecz także możliwość regularnego zebrania dużej, wyrównanej partii.
Według danych Komisji Europejskiej produkcja wołowiny w UE zmniejszyła się w 2025 r. o 4,2%. Spadek utrzymał się w kolejnym roku: od stycznia do kwietnia 2026 r. zakłady wyprodukowały o 2,2% mniej mięsa niż w tym samym okresie poprzedniego roku, a liczba ubitych zwierząt zmniejszyła się o 4,3%.
Produkcja wołowiny w UE spada, import rośnie
Z tabeli Komisji Europejskiej wynika, że unijny import wołowiny wzrósł w 2025 r. o 19%, a w pierwszym kwartale 2026 r. o kolejne 27,6% w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku. Dostawy zwiększyły m.in. Brazylia, Wielka Brytania i Urugwaj. Ograniczenie importu z Brazylii zmniejszy podaż jednego z największych dostawców, ale polskie zakłady nadal będą konkurować o zamówienia z firmami z Wielkiej Brytanii, Argentyny, Urugwaju czy Australii.
Eksport polskiej wołowiny spada, import rośnie
Produkcja wołowiny w UE spada, widoczny jest wzrost importu. Jak sytuacja wygląda w Polsce? Według danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej w pierwszej połowie 2026 r. Polska wyeksportowała 152,2 tys. ton świeżej i chłodzonej wołowiny, o 13,1% mniej niż rok wcześniej. Wartość sprzedaży zmniejszyła się tylko o 1,1%, ponieważ wyższe ceny częściowo zrekompensowały spadek wolumenu.
W tym samym czasie import świeżej i chłodzonej wołowiny do Polski wzrósł o 42,3%, do 19,8 tys. ton. Polska nadal eksportuje znacznie więcej mięsa, niż sprowadza. Jednak w pierwszym półroczu wysłała za granicę o 22,9 tys. ton mniej niż rok wcześniej, a sprowadziła o około 5,9 tys. ton więcej.
Eksport a produkcja wołowiny – potrzebne duże, wyrównane partie
Duży odbiorca nie kupuje abstrakcyjnej „polskiej wołowiny”. Zamawia partię elementów o ustalonych parametrach i oczekuje kolejnych dostaw w uzgodnionych terminach. Zakład musi więc pozyskać zwierzęta w podobnym wieku i masie, zapewniające zbliżoną jakość tusz. Jednorazowa sprzedaż pięciu bardzo dobrych opasów nie wystarczy do wykonania dużego kontraktu.
Skala nie musi oznaczać jednego ogromnego gospodarstwa. Dużym dostawcą może być grupa producentów, pośrednik skupujący bydło albo kilka gospodarstw współpracujących z jednym zakładem. Pod warunkiem, że potrafią w uzgodnionym terminie zebrać powtarzalną partię. Rozdrobniona produkcja może konkurować, lecz wymaga wspólnego planowania odchowu, żywienia i sprzedaży.
Produkcja wołowiny. Ważna powtarzalna jakość
Cena nadal ma znaczenie, lecz przy dużym kontrakcie sama nie wystarczy. Odbiorca oczekuje świeżego mięsa, powtarzalnych tusz, identyfikowalności, określonych standardów dobrostanu i udokumentowanego sposobu produkcji. Certyfikat nie zastąpi odpowiedniej masy, umięśnienia ani regularnych dostaw, może jednak potwierdzić spełnienie wymagań zapisanych w kontrakcie.
Dla producenta oznacza to konieczność myślenia o sprzedaży przed rozpoczęciem opasu. Trzeba znać wymagania odbiorcy, tworzyć możliwie wyrównane grupy i ustalać termin dostawy z wyprzedzeniem. Jeżeli pojedyncze gospodarstwo nie ma odpowiedniej liczby zwierząt, potrzebna jest wspólna sprzedaż zamiast oczekiwania, że europejski niedobór sam podniesie cenę.
Europa będzie potrzebowała wołowiny, ale sama wielkość polskiego pogłowia nie przesądzi, ile kupi w Polsce. O udziale w rynku zdecyduje zdolność zakładów i producentów do zapewnienia dużych, wyrównanych partii o powtarzalnej jakości i w terminach wymaganych przez odbiorców.
Przeczytaj również: Sprawdź, jak kształtują się aktualne ceny bydła









