Polski rynek wieprzowiny. Jak zwiększyć jego odporność?

Polski rynek wieprzowiny może zwiększyć swoją odporność dzięki lepszej certyfikacji i oznakowaniu mięsa. Dlatego poprawa oznakowania nie tylko chroni lokalnych producentów, ale również wzmacnia zaufanie konsumentów i ułatwia sprzedaż w supermarketach.
– Musimy zadbać o to, żeby mięso sprzedawane w Polsce było realnie oznakowane. Niezależnie od tego, czy pochodzi z Ukrainy, Mercosuru, czy Hiszpanii. Dobrze chroniony rynek nie pozwoli importowanym produktom zagrozić naszej produkcji – podkreślał Bogusław Prałat podczas debaty pod hasłem: Mercosur, Ukraina, Polska – co nas czeka?, która odbyła się w ramach Targów Ferma w Łodzi.
Polski rynek wieprzowiny. Produkty niszowe i certyfikaty dodają wartości
Uczestnicy debaty wskazali na znaczenie produktów niszowych i znaków jakości, takich jak QAFP (Quality Assurance for Food Products). W efekcie te certyfikaty zwiększają wartość rynkową mięsa i dają konsumentom jasny sygnał o jego jakości.
– Szukajmy własnych produktów niszowych. QAFP daje realną wartość nie tylko marketingową, ale i technologiczną. Mięsa z wadami lub wcześniej mrożonego nie można sprzedawać z tym certyfikatem. Konsument od razu wie, co kupuje – mówił Janusz Wojtczak z POLPIG-u.
Bogusław Prałat dodał, że polski rynek wieprzowiny wymaga tworzenia własnych marek i certyfikacji.
Podkreślił, że mamy już dwie marki: QAFP i PQS (Pork Quality System). Musimy tak certyfikować nasze mięso, żeby import z Zachodu nie miał przewagi. To długofalowy projekt, który utrzyma produkcję w Polsce. Hodowca nie liczy na wzrost ilości, dlatego dziś kluczowe jest dostarczanie wysokiej jakości mięsa i jego odpowiednie zagospodarowanie go na rynku.
Łukasz Kryszak z Agrointegracji wskazywał na potencjał segmentu premium w Polsce.
– W Niemczech połowa półek to wieprzowina premium i świetnie się sprzedaje, mimo że schab kosztuje 25 euro za kilogram. U nas też jest przestrzeń, żeby to działało równie dobrze – podkreślał Kryszak.
Rozproszenie branży ogranicza siłę producentów
Jednym z głównych problemów polskiego rynku wieprzowiny i sektora trzody chlewnej pozostaje niski poziom zrzeszania się hodowców. Branża często działa fragmentarycznie, co ogranicza wpływ producentów na rynek i politykę.
– Hodowcy często reagują dopiero w momencie problemu. Ilu z nich należy do jakiejkolwiek organizacji? Na Zachodzie to standard, dlatego mają większą siłę przebicia. Jeśli tego nie zmienimy, nadal będziemy rozgrywani przez polityków – mówił Bogusław Prałat.
Jego zdaniem hodowcy powinni aktywnie włączać się w struktury branżowe.
Hodowca podkreślał, że jeżeli widzimy przyszłość w produkcji trzody chlewnej, powinniśmy się zrzeszać. Im więcej będzie hodowców i producentów świń w Polsce należących do różnych związków, tym większa będzie siła ich oddziaływania. Tylko wtedy mogą oni realnie wpływać na decyzje rządu i chronić krajową produkcję.
Dziś brakuje środowisku rolników zajmujących się produkcją trzody chlewnej silnego lobby, jakie mają inne branże.
Łukasz Kryszak wskazywał na systemowy charakter problemu:
Jego zdaniem polski rynek wieprzowiny cechuje się tym, że poziom integracji producentów jest bardzo niski. Poniżej 5% rolników należy do organizacji czy grup producentów. Wiele grup rozpada się po zakończeniu wsparcia finansowego, bo członkowie nie widzą dalszych korzyści. To pokazuje słabość struktur i brak liderów.
Podsumowując, lepsza certyfikacja i produkty niszowe zwiększają wartość polskiej wieprzowiny. Równocześnie, większe zrzeszanie hodowców może wzmocnić branżę i chronić rynek przed importem.
Przeczytaj również: Zagrożenie dla polskiej wieprzowiny, czyli Mercosur i Ukraina
Więcej z tej kategorii
Sianokiszonka 2.0
Choroba ND jest w Niemczech. Będą braki na rynku jaj?
Zagrożenie dla polskiej wieprzowiny, czyli Mercosur i Ukraina



