Copy LinkXFacebookShare

Ketoza u krów mlecznych to kosztowna choroba

profilaktyka ketozy
Profilaktyka ketozy opiera się na prawidłowym żywieniu, utrzymaniu odpowiedniej kondycji krów i właściwym zarządzaniu okresem zasuszenia. Fot. Remigiusz Kryszewski

Ketoza u krów mlecznych rzadko kończy się wyłącznie na spadku apetytu czy konieczności leczenia. Może uruchamiać całą serię problemów od niższej wydajności i zaburzeń rozrodu po większe ryzyko zapalenia macicy, mastitis czy przemieszczenia trawieńca. Dlatego o profilaktyce ketozy trzeba myśleć jeszcze przed wycieleniem.

Początek laktacji oznacza dla krowy gwałtowny wzrost zapotrzebowania na energię. Jednocześnie pobranie suchej masy, szczególnie przed porodem i bezpośrednio po nim, często nie nadąża za potrzebami organizmu.

Krowa zaczyna więc wykorzystywać własne rezerwy tłuszczowe. Sama mobilizacja tłuszczu jest zjawiskiem fizjologicznym. Problem pojawia się, gdy jest zbyt intensywna i towarzyszą jej inne czynniki: stres, stany zapalne, ograniczone pobranie paszy czy przeciążenie wątroby.

Wtedy rośnie stężenie niezestryfikowanych kwasów tłuszczowych oraz ciał ketonowych. Może to prowadzić do rozwoju ketozy klinicznej lub podklinicznej.

Okres przejściowy ma istotne znaczenie

Szczególnej uwagi wymagają ostatnie tygodnie zasuszenia i początek laktacji. W krótkim czasie krowa przechodzi przez wiele zmian.

Zmiana grupy technologicznej, dawki pokarmowej i hierarchii w stadzie, a następnie poród i rozpoczęcie intensywnej produkcji mleka.

Dodatkowym obciążeniem mogą być nadmierna obsada, zbyt mała liczba legowisk, ograniczony dostęp do stołu paszowego i wody czy stres cieplny. Każdy z tych czynników może zmniejszać pobranie paszy i pogłębiać deficyt energetyczny.

Dlatego często powtarzane w praktyce stwierdzenie, że „laktacja zaczyna się w zasuszeniu”, ma duże znaczenie. To właśnie wtedy tworzone są warunki, które później wpływają na zdrowotność, płodność i wydajność krów.

Ketoza często nie występuje sama

Ketoza u krów mlecznych często współwystępuje z innymi zaburzeniami. Mogą to być m.in. zapalenie macicy, mastitis, hipokalcemia, stłuszczenie wątroby czy przemieszczenie trawieńca.

Powstaje wówczas mechanizm, który może się sam napędzać. Stan zapalny obniża apetyt, krowa pobiera mniej paszy i intensywniej mobilizuje tłuszcz. Więcej NEFA trafia do wątroby, która musi poradzić sobie z coraz większym obciążeniem metabolicznym.

Ważną rolę odgrywają również lipopolisacharydy (LPS). Są one związane z bakteriami Gram-ujemnymi bytującymi m.in. w przewodzie pokarmowym. Po przedostaniu się do krwiobiegu mogą pobudzać reakcję zapalną.

To z kolei dodatkowo obciąża metabolizm krowy i może sprzyjać pogłębianiu ujemnego bilansu energetycznego.

Stres oksydacyjny zwiększa ryzyko

W okresie okołoporodowym tempo przemian metabolicznych gwałtownie rośnie. Zwiększa się również produkcja wolnych rodników. Jeżeli naturalne systemy antyoksydacyjne organizmu nie są wystarczające, może rozwinąć się stres oksydacyjny.

Ma to znaczenie m.in. dla pracy wątroby, która odgrywa istotną rolę w metabolizmie tłuszczów. W żywieniu i profilaktyce ważne jest więc nie tylko dostarczenie energii, ale również ograniczanie stanów zapalnych i wspieranie mechanizmów antyoksydacyjnych organizmu.

BCS to nie wszystko

Jednym z podstawowych narzędzi oceny ryzyka ketozy pozostaje BCS, czyli ocena kondycji ciała. Szczególną uwagę warto zwracać na krowy nadmiernie otłuszczone pod koniec laktacji. To właśnie wtedy można jeszcze odpowiednio wcześnie skorygować żywienie.

Coraz więcej uwagi poświęca się jednak także rezerwom mięśniowym. Udowodniono, że krowy o większej masie mięśniowej lepiej radziły sobie w okresie po wycieleniu.

Mięśnie mogą stanowić dodatkowe źródło substratów wykorzystywanych przez organizm w czasie intensywnej laktacji.

W tym kontekście znaczenie mogą mieć również izokwasy, powstające z aminokwasów rozgałęzionych, takich jak walina, leucyna i izoleucyna. Wspierają one bakterie celulolityczne w żwaczu, a tym samym prawidłowe wykorzystanie włókna.

Profilaktyka ketozy jest tańsza niż jej skutki

Koszty ketozy nie kończą się na preparacie czy wizycie lekarza weterynarii. Straty mogą obejmować niższą produkcję mleka, pogorszenie płodności, kolejne choroby, dodatkowe leczenie oraz wcześniejsze brakowanie.

Podczas wykładu wskazano, że znaczna część problemów zdrowotnych pojawiających się na początku laktacji ma swoje źródło już w okresie okołoporodowym.

Dlatego najważniejszym elementem ograniczania ketozy u krów mlecznych pozostaje właściwe zarządzanie okresem zasuszenia i przejściowym.

Dobra dawka pokarmowa, odpowiednia kondycja, komfort, dostęp do paszy i wody oraz ograniczenie stresu mogą kosztować zdecydowanie mniej niż późniejsze leczenie i utrata potencjału produkcyjnego krowy.

Przeczytaj również: Byki we wrześniu drożeją, ale stawki wciąż są wyraźnie niższe niż przed rokiem

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Alarmujące badanie nawozów. Nieprawidłowości w 67 proc. próbek