Susza nie ustępuje. „Najważniejszym plonem może być woda”

Z najnowszego raportu „suszowego” wynika, że klimatyczny bilans wodny w Polsce – w porównaniu z poprzednim okresem – poszedł w dół. Zatem susza nie ustępuje. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie wskazuje, że najważniejszy magazyn wody może znajdować się pod powierzchnią pól uprawnych.
Jest najnowszy, dwunasty tegoroczny raport z Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej, za który odpowiada Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG). Ukazał się 15 września 2026 r.
Zagrożone kukurydza, buraki, ziemniaki…
Zawarta w nim analiza zasięgu całkowitego suszy rolniczej obejmuje okres od 11 lipca do 10 września 2026 r. Zaś wynika z niej, że średnia wartość klimatycznego bilansu wodnego (KBW) dla kraju wyniosła -87,4 mm. Zatem – w porównaniu z poprzednim okresem raportowania – średnia wartość KBW obniżyła się o 3,2 mm.
Tym samym można mówić, że susza nie ustępuje. A najdotkliwsza jest w województwach podkarpackim oraz lubelskim. Bo tam są najniższe wartości KBW, przekraczające próg -180 mm.
Raport dowodzi, że w dwunastym okresie monitorowania zagrożenie suszą utrzymywało się dla upraw: kukurydzy na ziarno, kukurydzy na kiszonkę, krzewów owocowych, chmielu, ziemniaka, roślin strączkowych oraz buraka cukrowego. Oczywiście brakuje już tutaj m.in zbóż i rzepaku z uwagi na zakończone ich zbiory.
Gleba nieoczywistym zbiornikiem retencyjnym
PGW Wody Polskie zwraca uwagę, że zmiany klimatu sprawiają, iż problemem przestaje być wyłącznie ilość opadów. Zaś coraz większe znaczenie ma to, czy potrafimy zatrzymać wodę tam, gdzie spadła. Stąd coraz częściej, także w naszym kraju, mówi się o retencji krajobrazowej.
„O przyszłości wody w Polsce mogą decydować nie tylko zbiorniki retencyjne i rzeki. Coraz więcej wskazuje na to, że najważniejszy magazyn wody znajduje się pod powierzchnią pól uprawnych” – wskazują Wody Polskie.
Zdrowa gleba może być takim nieoczywistym zbiornikiem retencyjnym. Zwłaszcza w Polsce, gdzie grunty rolne zajmują około 11 milionów hektarów, czyli blisko jedną trzecią powierzchni. Zatem jeżeli na takiej powierzchni uda się zwiększyć zdolność magazynowania wody choćby o niewielki procent, skala efektu staje się olbrzymia. I właśnie w związku z tym coraz częściej mówi się, że rolnictwo jest nie tylko użytkownikiem zasobów wodnych. Ale jest również jednym z najważniejszych zarządców retencji krajobrazowej.
Susza nie ustępuje, więc próchnica na miarę złota
Eksperci z Wód Polskich zaznaczają, że we właściwie uprawianej glebie ilość zgromadzonej użytecznej wody może być nawet trzy- lub czterokrotnie większa niż w glebie zdegradowanej. W praktyce oznacza to różnicę pomiędzy około 200 litrami a zaledwie 50-70 litrami wody dostępnej dla roślin. W rezultacie podczas długotrwałej suszy taka różnica może decydować o przetrwaniu całej uprawy.
Państwowe gospodarstwo podnosi niezwykle ważną rolę, jaką w retencji odgrywają tzw. biopory. To naturalne kanały pozostawiane przez korzenie roślin i organizmy żyjące w glebie.
Ponadto kluczowym elementem decydującym o zdolności gleby do magazynowania wody pozostaje próchnica. Powstaje w wyniku rozkładu korzeni, słomy, liści oraz innych resztek organicznych. I działa jak naturalna gąbka, wiążąc znaczne ilości wody, zatrzymując składniki pokarmowe i stabilizując strukturę gleby.
„Z tego powodu coraz częściej określa się ją mianem czarnego złota współczesnego rolnictwa” – zauważają Wody Polskie.
Jak dodaj, im więcej próchnicy, tym większa odporność gleby na suszę, która powraca rokrocznie, jednocześnie zwiększając swoje zasięgi.

Susza nie ustępuje, magazynowanie wody kluczowe
Biorąc to pod uwagę – jak twierdzą specjaliści z wodnego przedsiębiorstwa – „najważniejszym plonem XXI wieku może być woda”. A zdolność magazynowania opadów zyskuje na znaczeniu jeśli chodzi o plony. A nawet wychodzi na sam przód, zostawiając z tyłu nawożenie, ochronę roślin czy postęp hodowlany.
Bo dobrze funkcjonująca gleba może zapewnić roślinom dostęp do wody przez sześć do ośmiu tygodni bez deszczu. Natomiast w glebie zdegradowanej wyraźne objawy suszy mogą pojawiać się już po dwóch lub trzech tygodniach. Musi się to więc przekładać na znaczące różnice w plonowaniu, szczególnie w latach suchych.
„Jednak znaczenie retencji wykracza daleko poza granice pól uprawnych. Woda zatrzymana w glebie nie znika. Część z niej stopniowo zasila warstwy wodonośne, źródła, rzeki i studnie” – dodaje PGW Wody Polskie w obszernej analizie na swoim portalu.
Wiesław Gryn, rolnik z Zamojszczyzny, opowiada o retencji rolniczej w podcaście PGW Wody Polskie „PoWody do rozmowy – prostym językiem o gospodarce wodnej”:
Źródło: SMSR/IUNG, PGW Wody Polskie
Przeczytaj również: Susza w kukurydzy – gdzie jest największe zagrożenie?










