Copy LinkXFacebookShare

Futerkowy problem ministra, czyli utracone zaufanie prezesa

– Jestem człowiekiem ze wsi, który został ministrem, a nie urzędnikiem do spraw rolnictwa – powtarza od początku swoich rządów w resorcie rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Nie ukrywa, że dla niego najważniejsze jest trzymanie się ustalonych zasad, a nie partyjne układanki.

W czerwcu 2018 r. ministrem został między innymi po to, aby zażegnać głośny konflikt wokół ustawy o ochronie zwierząt. Wtedy również pojawił się projekt zakazujący hodowli zwierząt futerkowych czy uboju rytualnego. Dziś widać, że ta sama nowelizacja ustawy może doprowadzić go na polityczną emeryturę.

Dymisja jest pewna, ale przeciągające się w nieskończoność negocjacje dotyczące kształtu nowego rządu sprawiają, że nie wiadomo, kiedy do niej dojdzie. Niektórzy utrzymują, że odejście Ardanowskiego może mieć miejsce w każdej chwili.

– Nie wykluczam, że minister odejdzie wcześniej, bo prezes (Kaczyński – red.) jest na niego wściekły. Nie chodzi jednak o sam sprzeciw Ardanowskiego wobec szykowanych zmian ustawowych, bo to można zrozumieć, ale styl, w jakim minister postanowił o tym mówić. Za plecami, po cichu i w ordynarny sposób – tłumaczy nam jeden z ważnych polityków PiS. Dodaje, że prezes nie lubi, gdy ktoś tak postępuje. 

– Z tego co wiem, dwa lata temu panowie umówili się co do tego, że zmiana prawa zostanie odsunięta w czasie. Chodziło o kolejną kadencję. Prezes jasno mówił, że jeżeli PiS wygra wybory, nastąpi ponowna próba przeforsowania projektu w parlamencie. Ardanowski doskonale zdawał sobie z tego sprawę i dlatego udawanie zaskoczonego całą sprawą nie jest czystą grą – zauważa nasz informator.

Rzeczywiście, w lipcu 2018 r. Jan K. Ardanowski, w glorii chwały zapowiedział odstąpienie od planowanego wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych i uboju rytualnego. Dorzucił do tego jeszcze rezygnację z planowanej przez Krzysztofa Jurgiela budowy płotu mającego chronić nasz kraj przed ASF.

Nowy minister już na starcie uzyskał potężny kredyt zaufania i szacunek organizacji rolniczych, o jakim jego poprzednicy mogli tylko marzyć. – Wtedy jawił się jako ten, który potrafił utrzeć nosa prezesowi. Wielu rolnikom to imponowało, zresztą do dziś większość środowiska postrzega ministra jako niezwykle twardego i nieugiętego gracza o interesy polskiej wsi – wyjaśnia jeden z liderów rolniczej organizacji branżowej, który nie chce, aby podawać jego nazwisko. – Polityka nikomu nie służy, więc dajmy temu spokój – zaznacza.

Zresztą sam Ardanowski w kuluarach wielu spotkań powtarzał, że zgodził się wejść do rządu dopiero po tym, gdy Jarosław Kaczyński obiecał, że kontrowersyjne zmiany prawa zostaną wycofane. – Poza tym dostałem wolną rękę w zakresie doboru współpracowników i obsadzenia kluczowych instytucji – komentował z dumą nowy minister rolnictwa i podkreślał, że na tak dalece posuniętą autonomię może pozwolić sobie naprawdę niewielu ministrów.

Z perspektywy czasu widać jednak, że zaufanie prezesa można stracić równie szybko, jak się je uzyskało. Czy minister przejmuje się rychłą dymisją i nowym kształtem gabinetu Mateusza Morawieckiego? – Samą rekonstrukcją tak bardzo się nie ekscytuję. To nie jest tak, że nie śpię po nocach, zaciskając zęby – powiedział minister w rozmowie z "Super Expressem", zaznaczając, że jemu najbardziej zależy na realizowaniu wiejskiego programu rolnego, którego jest współautorem.

Polityk podkreślił, że rolnicy muszą mieć przekonanie, że minister jest ich sojusznikiem. – Jeżeli nie będą tego czuli, to mogą zareagować niechętnie na przemiany na wsi, a one muszą zachodzić – zaznaczył.

Nieoficjalnie wiadomo, że nowym miejscem pracy Jana K. Ardanowskiego może być Kancelaria Prezydenta RP, gdzie również niebawem mają zajść poważne zmiany kadrowe.

Tymczasem projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw, który wpłynął do Sejmu 11 września już trzy dni później został przekazany do pierwszego czytania (można się z nim zapoznać tutaj).  Z harmonogramu najbliższego posiedzenia Sejmu, które odbędzie się 16 i 17 września wynika, że projekt będzie procedowany. 

Szczepan Wójcik, jeden z największych hodowców norek amerykańskich w Polsce już zapowiedział, że w środę w stolicy odbędzie się protest rolników przeciwko zmianie prawa.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!