Instrukcja ze specjalnym kodem. Czechy wypowiadają wojnę polskiej żywności?

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (em) | redakcja@agropolska.pl
08-12-2014,11:20 Aktualizacja: 08-12-2014,12:18
A A A
Jindrich Pokora, dyrektor czeskiego Departamentu Kontroli Laboratoryjnej i Certyfikatów Państwowej Inspekcji Rolnej i Żywności nakazał szczegółową kontrolę polskich artykułów spożywczych. 
 
Do dokumentu dotarła Informacyjna Agencja Radiowa. O szczególnym znaczeniu instrukcji świadczy fakt, że nadano jej specjalny kod.
 
W tekście kilkakrotnie podkreśla się tłustym drukiem konieczność kontroli wyłącznie polskich wyrobów i surowców. Wymienia się nasze warzywa i owoce, ze szczególnym uwzględnieniem jabłek, mięso, wyroby wędliniarskie, mleko, sery oraz ryby i przetwory rybne. 
 
Instrukcja nie obejmuje żywności z innych państw Unii Europejskiej. 
 
Postępowanie czeskiej inspekcji wykracza poza wszelkie procedury określone przez Wspólnotę zaakceptowane wcześniej przez rząd w Pradze. Tekst instrukcji otrzymały wszystkie terenowe placówki kontrolujące żywność w całych Czechach.
 
- Nie ma lepszej reklamy dla polskiej żywności niż czeska kontrola - ocenia decyzję Jindricha Pokory, minister rolnictwa Marek Sawicki.
 
Jeden z liderów ludowców wyjaśnia, że Czesi nie zreformowali swojego rolnictwa i jest ono mniej wydajne od polskiego. Dlatego nasi producenci żywności spotykają się z szykanami w tym kraju. 
 
Minister podkreśla, że Czesi od dawna podejmują różne próby - nie zawsze uczciwe - walki z polskimi produktami spożywczymi. W rozmowie z IAR Sawicki podkreślił, że nie słyszał o żadnym Czechu, który śmiertelnie zatrułby się polskim jedzeniem, natomiast kilku Polaków umarło po wypiciu czeskiego alkoholu. 
 
Szef resortu zapowiada, że działanie czeskich służb nie pozostanie bez odpowiedzi. Minister poinformuje o sprawie Komisję Europejską. 
 
Sawicki namawia organizacje producentów żywności do walki o swoje prawa w Czechach. Związki przetwórców i producentów - w przypadkach nieuczciwego pomawiania produktów - mogą wytaczać procesy sądowe. 
 
O eksportowanej do Czech polskiej żywności głośno było już na początku kwietnia 2013 roku, kiedy tamtejsze służby weterynaryjne poinformowały o odkryciu zakazanego antybiotyku w koninie z Polski. 
 
Czescy inspektorzy odkryli w lutym 2013 roku końskie mięso w wołowo-wieprzowych klopsikach i hamburgerach wyprodukowanych w Polsce, a wcześniej inspektorzy zwrócili uwagę na zawartość soli technicznej w importowanych od nas produktach żywnościowych.
 
Owa afera zaszkodziła wizerunkowi polskiej żywności. W pierwszym półroczu 2013 roku eksport mięsa do naszych południowych sąsiadów był o kilka procent mniejszy.
Poleć
Udostępnij
Skomentuj