Konflikt na Bliskim Wschodzie – skutki dla rolnictwa

Fot. Martyna Kotecka
Wojna między Izraelem a Iranem przy udziale Stanów Zjednoczonych od samego początku przekłada się na wzrost kosztów funkcjonowania sektora rolno-spożywczego. Trwający konflikt w rejonie Zatoki Perskiej niemal z miejsca skorygował giełdowe wyceny nośników energii wpływając na ich wydobycie oraz dostępność. Sprawdzamy, jakie skutki niesie konflikt na Bliskim Wschodzie dla rolnictwa i producentów.
Rzecz tyczy się przede wszystkim ropy naftowej i gazu ziemnego. Oba te surowce są kluczowe zarówno w produkcji, jak i przetwórstwie żywności. Już pierwsze dni nalotów przyniosły zawirowania na rynku nawozów azotowych. Na dostępność i ceny gazu z niepokojem zaczęły spoglądać krajowe mleczarnie i inne zakłady przetwórcze. Zawirowania na rynkach paliw doprowadziły do powrotu obrazków sprzed kilku lat, kiedy farmerzy uzupełniali do pełna wszystkie swoje zbiorniki i kanistry na pobliskich stacjach.
Ceny surowców energetycznych poszybowały w górę na początku marca 2026 r. Był to efekt serii bombardowań infrastruktury służącej do wydobycia i przetwarzania ropy i gazu, m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Iranie oraz w innych krajach Półwyspu Arabskiego. Skomplikowana sytuacja w regionie wyhamowała eksport morski przez zablokowaną cieśninę Ormuz. W efekcie w drugiej połowie marca 2026 r. cena baryłki przekroczyła 120 dolarów, co było poziomem nienotowanym od wiosny 2022 r. Cena gazu w miesiąc wzrosła o 10 proc., a przedsiębiorcy z niepokojem spoglądali też na jego dostępność. Oprócz znaczenia dla rynku energii Bliski Wschód to też rosnący odbiorca europejskiej żywności. Niestabilna sytuacja może wpływać na koszty transportu do tego regionu oraz w dalsze części Afryki czy Azji.
Skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie. Bolesne podwyżki
Odczuwalne zmiany na rynku energii nastąpiły w czasie pierwszych wiosennych prac polowych. Ich wykonanie wymagało dostępu do paliwa do zasilania sprzętu rolniczego. Pilna potrzeba zaopatrzenia spowodowała, że tegoroczne zasiewy, nawożenie i pierwsze zabiegi ochrony roślin należały do wyjątkowo kosztownych. Uwagę na to zwróciły rolnicze samorządy.
Krajowa Rada Izb Rolniczych skierowała 10 marca 2026 r. pismo w tej sprawie adresowane do Kancelarii Premiera. Zaapelowała w nim o rozważenie trzech działań w celu amortyzacji kosztów dla producentów żywności. Chodziło o:
- tymczasową redukcję podatku akcyzowego i VAT-u na paliwa,
- zawieszenie innych składowych wpływających na cenę,
- zapobieżenie działaniom spekulacyjnym na tym rynku.
Wysokie koszty paliwa to problem, który dotyka nie tylko rolników. To cios wymierzony we wszystkich obywateli i całą gospodarkę. (…) Rolnictwo, będące na początku tego łańcucha, odczuwa presję kosztową jako pierwsze, ale jej skutki rozlewają się na całe społeczeństwo – napisano w dokumencie podpisanym przez szefa KRIR, Wiktora Szmulewicza.
Wzrost ceny nawozów
Bliskowschodni konflikt przyczynił się też do czasowego wstrzymania zamówień na nawozy azotowe przez inny podmiot z udziałem Skarbu Państwa, Grupę Azoty. Na początku marca 2026 r. spółka poinformowała w komunikacie, że na bieżąco realizować będzie produkcję zamówień przyjętych tylko przed publikacją oświadczenia, wskazując na globalną sytuację na rynku gazu. Dodała, że problem nie dotyczy nawozów wieloskładnikowych z mniejszym nakładem drożejącego surowca. Taką decyzję władz spółki skrytykował minister rolnictwa, Stefan Krajewski pisemnie informując o tym ministra Wojciecha Balczuna kierującego nadzorującym Grupę Azory resortem aktywów. W efekcie wznowiono przyjmowanie zamówień, a spółka w komunikacie uspokajała: „Ilość dostępnych nawozów oraz zapasy znajdujące się w magazynach autoryzowanej sieci dystrybutorów są wystarczające, aby zabezpieczyć zarówno bieżące, jak i przyszłe potrzeby przedsiębiorców rolnych”.
O dynamiczną sytuację na rynku nawozów rządzących pytała także polityczna opozycja. Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka informowała w Sejmie, że ceny wskutek trwającego konfliktu, ceny mocznika czy saletry mogą wzrosnąć nawet o 14 proc. Jako powód wskazywała na niższą krajową produkcję i presję na import, jednak z ograniczaniem dostaw z Bliskiego Wschodu. Skutkami są nieregularne dostawy i wciąż rosnące ceny.
Cierpi przemysł i eksport
Rolnictwo jest pierwszym, ale nie jedynym ogniwem łańcucha żywnościowego, które silnie odczuło skoki cenowe na rynku energii. Gaz ziemny masowo wykorzystywany jest m.in. w ubojniach. Służy do oszałamiania zwierząt, ale też napędza pracę wielu maszyn. Na etapie przetwórstwa i magazynowania wykorzystuje się go przy chłodzeniu gotowych wyrobów, produkcji napojów i pakowaniu żywności. Gaz pozwala też utrzymywać odpowiednią temperaturę i wentylację powierzchni, w których składowane są artykuły przed ich rozwiezieniem. Podobnie rzecz tyczy się szerokiego wykorzystania ropy naftowej – a silnie związany jest z nią odcinek transportu. Wzrosły już koszty dostaw i dystrybucji gotowych wyrobów do hurtowni i sklepów detalicznych. W przypadku eksportu korekty nie ominęły stawek za fracht, ubezpieczeń transportowych i przekierowań statków czy samolotów. Trasy wiodące na Wschód uległy wydłużeniu z uwagi na konieczność omijania rejonu konfliktu. To już samo w sobie także zwiększyło koszty.
Ze względu na swoje atrakcyjne położenie Półwysep Arabski jest też regionem mogącym pełnić funkcję logistycznego hubu. Z jednej strony otwiera dostęp do wybrzeży Afryki, a z drugiej skraca korytarze transportowe do Azji Środkowej i Indo-Pacyfiku. Ze względu na bombardowania eksporterzy czasowo nie mogą wykorzystywać w pełni walorów handlowych tego obszaru.
Konflikt na Bliskim Wschodzie – skutki dla producentów rolnych
W czasie konfliktu trudniej o budowę współpracy gospodarczej z Bliskim Wschodem. Do największych partnerów handlowych Polski w tej części świata zaliczają się: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael, Katar, Kuwejt i Liban. W tym kierunku eksportowane są nasze słodycze, wyroby cukiernicze, nabiał i mięso. To ostatnie produkowane jest w specjalnych systemach gwarantujących dopuszczalność religijną: kosher (judaizm) oraz halal (islam). Dotyczą one lokowanych na tamtejszych rynkach drobiu i wołowiny, jak również artykułów pochodzenia zwierzęcego. Polscy producenci w ostatnich latach zwiększali tu również eksport warzyw i owoców. Sadownicy rozwijają sieć swoich odbiorców m.in. o podmioty z Jordanii, wskutek wojny odwołano tam transport zamówionej wcześniej partii jabłek.
Z niepokojem sytuację obserwują także przedstawiciele branży nabiałowej. Rosnące koszty transportu mogą osłabić konkurencyjność polskich wyrobów na Półwyspie Arabskim, a ponadto utrudnić wysyłkę zamówień w głąb Azji. Mowa m.in. o serach dojrzewających, serwatce i mleku w proszku czy śmietanie. Wartość całości wysyłki polskiej żywności do krajów arabskich i Izraela szacowana jest na ok. 1 mld euro rocznie, co stanowi niecałe 2 proc. całego eksportu w tym segmencie.
Kroczące widmo inflacji
Podsumowując, konflikt na Bliskim Wschodzi winduje koszty funkcjonowania branży agro. Analitycy nie mają wątpliwości, że notowane wzrosty kosztów produkcji żywności wpłyną na jej ceny dla konsumentów. Większe opłaty za podstawowy koszyk inflacyjny mogą natomiast skutkować „rozlewaniem się” podwyżek na różne części rynku oraz dodatkowo utrzymywać trwałość tego zjawiska. Według analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego o głębokości i trwałości spodziewanych podwyżek decydować będzie długość utrzymującego się stanu zagrożenia i szoków podażowych w obszarze nośników energii. Zapowiadane podwyżki nie powinny jednak odciskać tak głębokiego piętna na gospodarce jak początek konfliktu na Ukrainie czy skutki pandemii. Możliwy wpływ wojny w regionie Zatoki Perskiej na odczyt całorocznej inflacji w Polsce powinien natomiast zamknąć się w przedziale 0,3-0,6 proc. Przedłużająca się wojna i wysokie ceny surowców stanowiłyby kłopot także dla uzależnionej od importu energii Unii Europejskiej.
Przeczytaj również: Ceny płodów rolnych a ceny żywności
Źródło: miesięcznik „Przedsiębiorca Rolny”, wydanie kwiecień 2026 r.

