Kryzys receptą na sukces?
krowy_kryzys
Pogłowie bydła w czerwcu 2015 roku według danych GUS wyniosło 5960 tys. szt. i było o 39,6 tys. szt. wyższe niż przed rokiem, zaś w porównaniu do stanu z grudnia 2014 r. wyższe o 299,7 tys. szt. – czyli o 5,3%.
– Obecny rynek można określić jako rynek podmiotów skupujących, a nie jak w ostatnich trzech latach producentów – mówił prof. dr hab. Zygmunt Maciej Kowalski z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie podczas targów Ferma Bydła, które trwają w Łodzi.
Zdaniem prof. Kowalskiego o cenie decydują zakłady skupujące, które płacą mało, a producenci nie mogą nic zrobić, żeby zmienić tę sytuację. W efekcie od kilku miesięcy nieustannie obserwujemy spadek cen skupu surowca.
– Obecna cena skupu nie jest może najniższa w historii. Jednak obecnie hodowcy produkują w nieco innych okolicznościach jak kilka lat temu, kiedy przeżywaliśmy kryzys. Zdecydowanie wzrosły koszty wyprodukowania jednego litra mleka – zauważa prof. Kowalski.
Koszty produkcji mleka są obecnie wysokie głównie z powodu bardzo słabych zbiorów pasz objętościowych, które stanowią bazę dawki dla krów. Zarówno kiszonka z kukurydzy jak i kiszonki z traw i sianokiszonki ucierpiały z powodu suszy.
Hodowcy dość panicznie reagują na obecną na sytuację kryzysową. W efekcie stopniowo ale regularnie zmniejsza się pogłowie krów. Prawdopodobnie jest to nieodwracalna tendencja.
– Na licznych spotkaniach wielu hodowców zadaje pytanie co robić w obliczu kryzysu? Czy możemy karmić krowy ubogo i w ten sposób ograniczać koszty? Nie, nie możemy. W przypadku krów rasy HF takie praktyki będą tragiczne w skutkach – podkreśla prof. Kowalski.
Przytoczył on również słowa Winstona Churchilla, który powiedział: „Nigdy nie trać szansy jaką stwarza Ci dobry kryzys”.
– W sytuacji kiedy jest źle zazwyczaj myślimy co zrobić, żeby usprawnić naszą produkcję i mimo niskich cen skupu zarabiać na mleku. Dlatego każdy kryzys przynosi nam naukę, którą wykorzystujemy w przyszłości – podsumował prof. Kowalski.
