Lasy pełne zwierząt. A rolnicy cierpią
sarna_straty_da6c3c98
Liczebność zwierzyny zdecydowanie przekracza stan optymalny dla środowiska i rolników. Foto_Tytus Żmijewski
Jak może nie być ogromnych strat w uprawach spowodowanych przez dzikie zwierzęta, jeśli przez ostatnie dekady ich populacje zwiększyły się o kilkaset procent. Resort środowiska zapowiedział intensywniejsze odstrzały.
Z grafiki zamieszczonej w serwisie informacyjnym Krajowej Rady Izb Rolniczych wynika, że od 1976 do 2015 r. populacja jeleni wzrosła o 446 proc. (z 47900 szt. do 213500), łosi o 474 proc. (z 3900 do 18500), danieli o 917 proc. (z 3000 do 27500), dzika o 451 proc. (z 58500 do 264000), a sarny o 266 proc. (z 326100 do 867000).
Według relacji KRIR nawet Ministerstwo Środowiska przyznało, że faktyczna liczebność zwierzyny zdecydowanie przekracza stan optymalny dla środowiska i rolników. Miało się to stać podczas niedawnego spotkania wiceministra środowiska Andrzeja Koniecznego z przedstawicielami rolniczego samorządu.
Konieczny zapowiedział podobno, że sukcesywnie będą wydawane decyzje umożliwiające zwiększenie odstrzałów, a szczególnie będzie to odnosiło się do gatunków "dużych", jak łoś czy jeleń.
Konieczność zmniejszania populacji m.in. dzików sygnalizowali także obecni na spotkaniu leśnicy.
Z kolei reprezentanci izb rolniczych postulowali jak najszybsze wprowadzenie w życie przepisów znowelizowanej ustawy Prawo łowieckie, dokładne obliczenie przez Polski Związek Łowiecki obecnego stanu zwierzyny oraz dokonywanie niezależnej oceny szkód łowieckich.
"Podczas spotkania padł m.in. wniosek o włączeniu obcych gatunków (np. muflonów), wprowadzonych przez koła łowieckie, a wyrządzających szkody w uprawach rolnych, na listę gatunków, za których szkody będzie odpowiadać koło łowieckie" – relacjonuje KRIR.
