Copy LinkXFacebookShare

Rolnicy wciąż giną na polach. Lekarze walczą o uratowanie nogi nastolatka

Mimo licznych apeli i ostrzeżeń, rolnicy nadal nie zachowują należytej ostrożności podczas kierowania ciągnikami, pchają ręce do środka pracujących maszyn i nie izolują dzieci od niebezpiecznych prac w gospodarstwach.

Niestety, pod koniec wakacji życie straciło trzech kolejnych rolników. W pobliżu miejscowości Boguszowski Wygon (woj. podlaskie) 45-latek wypadł z ciągnika (niewykluczone, że wcześniej zasłabł) prosto pod jego koła, a próby reanimacji zakończyły się fiaskiem.

W Nowince pod Augustowem (również na Podlasiu) traktor przewrócił się ze skarpy, przygniatając 71-latka. Z kolei w miejscowości Grzybowo-Kapuśnik na Mazowszu na 35-letniego gospodarza ciągnik stoczył się ze wzniesienia. Mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

W ostatnich dniach doszło też do wypadków z udziałem nieletnich. W Ostrolesiu pod Szamotułami (woj. wielkopolskie) w rozsiewaczu nawozów został uwięziony 13-latek. Strażacy z Szamotuł, którzy zostali wezwani na miejsce, by zabezpieczyć lądowanie helikoptera medycznego, musieli rozciąć elementy maszyny, by uwolnić nogę chłopca. Poszkodowanego śmigłowcem pogotowia ratunkowego przetransportowano do szpitala w Poznaniu.

"Głos Wielkopolski" podał ostatnio, że lekarze wciąż walczą o uratowanie nogi nastolatka. Według ustaleń dziennikarzy, pracami polowymi zajmował się feralnego dnia jego pełnoletni brat.
W sprawie wypadku policja prowadzi postępowanie wyjaśniające w kierunku narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Ale nikt nie usłyszał póki co zarzutów.

Do kolejnej tragedii doszło w podwłoszczowskim Kurzelowie (woj. świętokrzyskie).

– Dostaliśmy sygnał, że prasa do balowania słomy obcięła część ręki mężczyźnie, który chciał poprawić coś przy urządzeniu. Gdy zastępy dotarły na miejsce, poszkodowany był już w karetce, gdzie udzielano mu pomocy – opowiadał na łamach "Echa Dnia" młodszy brygadier Tomasz Szymański, oficer prasowy włoszczowskiej straży pożarnej. Strażacy znaleźli obciętą część kończyny, którą zabrano do szpitala wraz z poszkodowanym 52-latkiem.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!