Nie mogą znaleźć najsławniejszej polskiej krowy. Uciekła do Czech?
bydlo_limu_694978b6
Sytuacja wielu gospodarstw zajmujących się hodowlą bydła mięsnego jest trudna. Foto_Remigiusz Kryszewski
Od kilku dni cała Polska z zapartym tchem śledzi losy 900-kilogramowej krowy mięsnej rasy limousine, która w styczniu uciekła na widok pracowników skupu bydła i do niedawna mieszkała na jednaj z wysp rozległego Jeziora Nyskiego.
Zwierzę uciekło z gospodarstwa we wsi Buków (gmina Otmuchów) na Opolszczyźnie 23 stycznia.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło, gdy pracownicy skupu bydła usiłowali wyprowadzić krowę z obory hodowcy i zapakować do samochodu, aby później przetransportować do rzeźni. Krowa miała jednak inny plan. Zerwała się gwałtownie i taranując po drodze metalowe ogrodzenie, uciekła w kierunku jeziora. Pisaliśmy o tym – PRZECZYTAJ
Przez blisko miesiąc nikomu nie udało się jej złapać (boi się ludzi, ucieka na widok człowieka). Skutek? Do niedawna zwierzę żyło spokojnie na wyspie. Krowie nie brakowało pożywienia (pasza była codziennie dostarczana przez właściciela), a i pogoda jej nie przeszkadzała.
Bydło limousine nic sobie nie robi nawet ze śniegu czy kilkunastostopniowego mrozu (rasa łatwo adaptuje się do różnych warunków klimatycznych).
Po tym, jak sprawą krowy-uciekinierki zainteresowały się media, w akcję pomocy zwierzęciu zaangażowali się starosta nyski Czesław Biłobran, a także poseł Paweł Kukiz. Ten ostatni przyznał, że zwierzę zrobiło na nim piorunujące wrażenie. – Zaimponowała mi jako bohaterka, która w obronie własnego życia dokonała tak desperackich kroków – tłumaczył.
Starosta nyski zadeklarował, że krowa na pewno nie trafi na rzeź, a opiekę nad nią roztoczy samorząd powiatowy i krowa spokojnie dożyje emerytury.
Kłopot w tym, że od kilku dni nie można znaleźć zwierzęcia. Jak informuje "Nowa Trybuna Opolska", trwa zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza.
"Kolejne fundacje i osoby prywatne chcą wykupić krowę z Bukowa, która uciekła spod rzeźnickiego noża. Ale nikt jej nie może znaleźć. Cztery jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z gminy Otmuchów przeszukały w piątek i sobotę kilkadziesiąt hektarów terenu przy brzegach jeziora Nyskiego. Bez efektu" – relacjonuje dziennik.
Niepokojące może być fakt, że strażakom nie udało się znaleźć nawet śladów krowy.
Wiadomo, że oprócz strażaków w rejonie wyspy, na której była ostatnio widziana krowa szukali jej myśliwi, WOPR, kilka ogólnopolskich ekip telewizyjnych i firma wykonująca zdjęcia dronem z powietrza.
"Podobno jest świadek, który twierdzi, że krowa już opuściła te okolice i kieruje się na południe. Być może chce przekroczyć granicę polsko-czeską. Kilkanaście kilometrów od Bukowa, już w Czechach, na pogórzu sudeckim ciągną się rozległe pastwiska, gdzie mięsne krowy tej samej rasy żyją cały rok praktycznie na wolności" – pisze "NTO".
- Wiesz o ważnym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym. Czekamy: redakcja@agropolska.pl
