Copy LinkXFacebookShare

Farmaceutyki zostają w wodach. Także weterynaryjne

Problem zanieczyszczenia wód w Polsce farmaceutykami, w tym antybiotykami, jest jak najbardziej realny. Jako źródła eksperci wskazują zarówno ludzi, jak i zwierzęta hodowlane.

Ten temat został poruszony w ramach dyskusji o gospodarowaniu wodą podczas niedawnego posiedzenia sejmowej komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa.

Profesor Stanisław Czuczwar, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk, a z wykształcenia lekarz podawał, że głównie w tej chwili stwierdza się w wodach powierzchniowych takie leki, jak hormony żeńskie, tzw. niesteroidowe leki przeciwzapalne (np. ibuprofen), leki przeciwpadaczkowe (np. karbamazepina) oraz antybiotyki.

Póki co poziomy tych leków np. w wodzie rzecznej nie osiągnęły stężeń terapeutycznych, które występują u pacjentów.

– Niemniej jednak długotrwałe narażenie organizmów żywych na te leki i środki powoduje istotne zaburzenia. W tej chwili już możemy stwierdzić, iż zaburzenia płodności nie występują tylko u ryb na skutek środków antykoncepcyjnych w stężeniach, które mogą to uczynić, ale także jest nieomal pewne, że zaburzenia płodności u ludzi także spowodowane są tym, iż w wodzie znajdują się hormony – stwierdził prof. Czuczwar.

Jak ostrzegał, takie preparaty, jak antybiotyki w wodach mogą prowadzić do powstawania populacji bakterii opornych na antybiotyki. Już wyhodowaliśmy w kraju bakterię o nazwie "pałeczka ropy błękitnej", która jest w tej chwili oporna na większość znanych antybiotyków.

– Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, iż jest to związane z występowaniem tychże antybiotyków w środowisku. Co możemy zrobić? Możemy zaprojektować oczyszczalnie, które będą oczyszczać ścieki z leków. W tej chwili stosowane metody są praktycznie nieskuteczne – przekonywał naukowiec

Na "pocieszenie" dodał, że nie jest to tylko problem tylko Polski, ale wielu państw. – Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy byli w czołówce krajów, które zaczynają ten problem z jednej strony dostrzegać, a z drugiej z nim walczyć – zauważył prof. Czuczwar.

Zastępca prezesa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Joanna Kopczyńska uspokajała, że ta kwestia jest podejmowana na poziomie unijnym i rozpatrywana wieloaspektowo. Nie wchodzi tu w grę bowiem wyłącznie tzw. rozwiązanie końca rury, czyli tylko oczyszczanie tych ścieków na ostatnim etapie. Niezbędna jest cała skonsolidowana polityka, prowadzona w porozumieniu z sektorem farmaceutycznym.

– I tak to rozumie Komisja Europejska, ponieważ należy pamiętać o tym, że jako źródła przenikania tychże substancji farmaceutycznych do wody wskazywani są ludzie. Jednak są jeszcze źródła o charakterze rozproszonym, czyli zwierzęta, które otrzymują leki. I my nad tymi rozproszonymi źródłami nie mamy kontroli, więc oczyszczanie tego nie jest możliwe. Mówię tutaj chociażby o hodowlach bydła – wskazywała Kopczyńska.

Zgodnie z jej zapewnieniami, badania obecności farmaceutyków w wodzie w Polsce są prowadzone. Wynikają one z Programu Państwowego Monitoringu Środowiska. Na przykład jeśli chodzi o benzo(a)piren, to Główny Inspektorat Ochrony Środowiska nie tylko bada jego obecność w wodzie, lecz także w tkankach mięczaków.

– W nowych substancjach farmaceutycznych, które stwierdzamy, akurat ibuprofen nie występuje, natomiast występuje już diklofenak. Jest to najczęściej stosowany lek przeciwzapalny. Bardzo dużo używa się go w Polsce. On jednak nie jest groźny – tłumaczyła wiceszefowa Wód Polskich.

Są też w Polsce badane stężenia antybiotyków makrolidowych, czyli wielkocząsteczkowych, oraz substancji mogących zaburzyć gospodarkę hormonalną, takich jak endosulfan.

– Jest to jeden ze środków ochrony roślin, który ma działanie naśladujące hormony żeńskie – wyjaśniała Joanna Kopczyńska.

Według niej, jeśli chodzi o odpływ substancji farmaceutycznych, z badań europejskich wynika, że 10 proc. pochodzi ze szpitali, natomiast 90 proc. z gospodarstw domowych i ze wspomnianej rozproszonej emisji.

– Chciałabym podkreślić – choć to, co wcześniej tu powiedziano, było bardzo alarmujące – że nie ma powodu do alarmu. Sprawa jest w tej chwili badana. Również my, jako Wody Polskie, jesteśmy w to włączeni, w ramach współpracy z Polską Akademią Nauka. Będziemy promowali zajęcie się tym tematem przez polską naukę. Wiemy już, iż Politechnika Śląska prowadzi takie prace i ma takie technologie, które pozwalają na eliminację tych substancji z wody – zaznaczała wiceprezes Wód Polskich.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!