Copy LinkXFacebookShare

Pszczelarzom też nie jest łatwo w czasie pandemii

Kanadyjscy pszczelarze ostrzegli, że w związku z pandemią koronawirusa pojawia się ryzyko mniejszych plonów, bo zamknięte granice oznaczają trudności z zakupem pszczół po zimie.

Co roku po zimie kupują oni m.in. w Kalifornii i na Hawajach pszczele królowe i roje, by uzupełnić zimowe straty. Kak podaje jednak Canadian Honey Council (Kanadyjska Rada Miodu), linie lotnicze Air Canada nie przewożą obecnie żywych zwierząt.


Rada szuka więc alternatywnych metod dostaw, zarówno z USA, jak z Australii, Nowej Zelandii i krajów europejskich. Pszczoły, a szczególnie królowe, nie mogą być przewożone w samolotach transportujących cargo, ponieważ owady muszą pozostawać w temperaturach 9-32 st. Celsjusza, a loty cargo takich nie zapewniają.

W sprawę włączył się rząd Kanady, bo jest to sprawa "wyjątkowo istotna dla naszego bezpieczeństwa żywnościowego" – napisano w komunikacie.

W artykule na stronie publicznego nadawcy CBC cytowano eksportera pszczół z Hawajów, który podkreślał, że właśnie teraz pszczelarze ustalają, ilu nowych królowych potrzebują, ponieważ jeśli pszczoły zaczną się roić bez nich – po prostu odlecą.

To zaś stanie się problemem dla całego sektora spożywczego, od strat w uprawach, takich jak rzepak, po mniejsze uprawy owoców.


Sektor rolniczo-żywnościowy uzyskał już dwa tygodnie temu 5 mld dolarów kanadyjskich linii kredytowej na wsparcie dla farmerów i firm mających problemy z płynnością finansową.

Jednak pojawia się inny problem – pracowników. Premier Justin Trudeau zachęcał w ostatnich dniach osoby, które nie mają obecnie pracy, by szukały zatrudnienia w rolnictwie, choć przyznał, że takie możliwości są ograniczone.

Sektor rolno-spożywczy zatrudnia co roku od 50 do 60 tys. zagranicznych pracowników, głównie z Meksyku. Kiedy Kanada zamykała granice w związku z Covid-19, rząd dopuścił przyjazd tych pracowników, przy czym określono zasady kwarantanny, jaką muszą zapewnić im pracodawcy.

Nieoczekiwany problem mają farmerzy mleczni. W związku z ograniczeniami w funkcjonowaniu restauracji, kawiarni, hoteli i szkół, już w zeszłym tygodniu w Ontario zaczęli wylewać mleko, bo nie ma go komu sprzedać.

Media w Kolumbii Brytyjskiej odnotowały zaś zwiększone zainteresowanie zakupem tak żywności, jak i np. nasion, które obecnie, na początku sezonu, sprzedają lokalni farmerzy. Znaczna część świeżych warzyw i owoców w Kanadzie pochodzi z USA, ale w obecnej sytuacji pojawia się coraz więcej pytań o samowystarczalność żywnościową kraju.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!