Copy LinkXFacebookShare

Rolnicy nie chcą do miasta. Protestowali na traktorach

Mieszkańcy gminy Sanok i Zagórz (woj. podkarpackie) na czele z rolnikami nie zgadzają się na przyłączenie wiosek do miasta. Dali temu wyraz w proteście z wykorzystaniem traktorów.

Organizatorzy podkreślali, że protest ma charakter pokojowy, ale jednocześnie ostrzegawczy dla władz Sanoka dążących do włączenia do miasta małych miejscowości. Nie wykluczali jednak, że niebawem przybierze mocniejsze formy.


– To protest mieszkańców działających w branży rolniczej i leśnej przeciw próbie zagrabienia wsi przez władze miasta Sanoka. To spontaniczna akcja zainicjowana przez mieszkańców i rolników z miejscowości, które burmistrz wraz z radnymi miejskimi chciałby zlikwidować i wcielić w swoje granice – mówili cytowani przez portal nowiny24.pl organizatorzy manifestacji.

Przejazd maszynami z przygotowanymi specjalnie banerami miał pokazać jak ogromne znaczenie ma dla mieszkańców pozostawienie ich małych ojczyzn w obecnych granicach.

– Wszystkie społeczności podsanockich wsi, zarówno zatrudnione w branżach rolniczych, jak i poza nimi, cenią sobie przywiązanie do ziemi i jej poszanowanie, a także nie pozwolą zatracić rolniczego charakteru wsi, która jest i będzie miejscem pracy kolejnych pokoleń, które inwestują w rolnictwo – mówiono na proteście.

Mieszkańcy dodawali, że miasto nie stawia na rolnictwo i z czasem zablokuje możliwość dotychczasowego sposobu gospodarowania. Prosili też zgodnie, by miasto z władzami na czele uszanowało ich wolę i zaprzestało działań zmierzających do wchłonięcia wiosek.


Tomasz Matuszewski, burmistrz Sanoka odnosząc się na facebooku do protestu zapewnił, że zna dobrze problemy wsi i miasta

"Poddałem pod dyskusję Rady Miasta koncepcję poszerzenia granic Sanoka i w grudniu 2020 r. została ona przez radnych przyjęta. Planowaliśmy spotkania z mieszkańcami sołectw, na wzór tych, które co roku organizujemy w każdej dzielnicy miasta, ale sytuacja z COVID-19 i obostrzenia, jakie zostały wprowadzone, to uniemożliwiły" – wskazał włodarz.

Będzie jednak można zabrać głos w tej sprawie podczas konsultacji społecznych, które ruszyły 15 lutego.

"Nie przekonały mnie protesty organizowane w Czerteżu, Zabłotcach czy Trepczy, natomiast z uwagą przysłuchiwałem się wypowiedziom mieszkańców Stróżów i Płowiec, zwłaszcza rolników. Nie mogę się zgodzić, że argumentacja dotycząca korzyści z poszerzenia granic została wymyślona ‘za biurkiem’. Zapewniam Państwa, że przed przystąpieniem do procedury na tym ‘biurku’ leżały drobiazgowe wyliczenia i analizy" – napisał Matuszewski.

Zaznaczył, że przyłączenie miejscowości do Sanoka nie jest "zagrabieniem mienia", lecz zaproszeniem mieszkańców sołectw do współuczestniczenia w budowaniu silnego miasta.

"Przesunięcie granic administracyjnych to urealnienie wydatków i przychodów do budżetu. To nie zabór ziemi, lecz wspólne zarządzanie dobrem, które i tak służy mieszkańcom dzisiejszych sołectw, jednak ciężar jego utrzymania ponoszą tylko podatnicy mieszkający w obecnych granicach miasta" – wyjaśnił burmistrz Sanoka.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!