Copy LinkXFacebookShare

Stacje żywienia dbają o kondycję loch

Hodowca z miejscowości Gacnik koło Chojnic od 21 lat zajmuje się produkcją trzody chlewnej. W październiku 2017 r. postanowił zainwestować i wyposażył sektor porodowy w indywidualne żywienie zwierząt, a w sektorze loch prośnych zamontował stacje żywienia.
 
Marcin Cysewski w 1997 r. przejął gospodarstwo po rodzicach i stopniowo powiększał stado podstawowe do 40 sztuk. W 2012 r. wygasił produkcję, sprzedał wszystkie lochy i przeprowadził gruntowną modernizację fermy. 
 
W chlewni powstały dwie komory porodowe, sektor krycia oraz cztery kojce dla macior prośnych. 
 
Stado podstawowe liczy obecnie 75 macior, które są inseminowane knurem w typie wbp, a uzyskane potomstwo jest krzyżowane z knurem towarowym pietrain. 
 
Hodowca produkuje w cyklu trzy tygodniowym i w ciągu roku średnio uzyskuje 1800 warchlaków. Około 10 proc. z nich pozostawia w gospodarstwie i tuczy, a pozostałe sprzedaje.
 
– Jestem na etapie budowy nowej tuczarni, która łącznie pomieści 1000 tuczników. Po jej ukończeniu przynajmniej połowa warchlaków pozostanie w gospodarstwie do dalszego tuczu – tłumaczył Marcin Cysewski.
 
Hodowca pod koniec ubiegłego roku wyposażył sektor dla loch prośnych w cztery stacje żywienia Gestal 3G firmy Jyga Technologies, które umożliwiają indywidualne żywienie loch według liczby wyproszeń i kondycji zwierząt. Aby zwierzęta były identyfikowane przez stacje gospodarz założył im elektroniczne kolczyki z transponderem.
 
Lochy na 7 dni przed porodem trafiają do kojców indywidualnych w sektorze porodowym. Został on wyposażony w system żywienia indywidualnego. 
 
Maciory są karmione 6 razy dziennie, a pierwsza stymulacja paszą rozpoczyna się o 5 rano. Wówczas automat wydaje 50 g paszy, co prowokuje zwierzęta do wstania i podejścia do koryta. Aby urządzenie wydało im kolejną porcję paszy musza one trącić ryjem specjalną dźwignię uruchamiającą dozownik. 
 
Każdy automat jest wyposażony w wyświetlacz, panel sterujący oraz trzy diody, które informują o pobraniu paszy. Biały kolor diody świadczy to o tym, że świnia zjadła cała dostępną paszę, kolor zielony że spożycie mieści się w normie, z kolei czerwony, że zwierzę zjadło za mało.
 
Maciory, które wyjadają całą paszę, a ich koryto jest puste mogą być premiowane, co wiążę się ze zwiększeniem dawki. Natomiast sztuki, które bawią się paszą i jej nie wyjadają tylko rozsypują po kojcu mogą być karane. 
 
W takim przypadku oprócz mniejszej dawki paszy, którą otrzymują wydłuża się również czas pomiędzy kolejnymi cyklami karmienia, a faza stymulacji zostaje wyłączona. 
 
Lochy żywione małymi porcjami paszy kilka razy dziennie lepiej ją wykorzystują, nie mają zaparć i są spokojniejsze. Piją więcej wody i produkują więcej mleka. 
Łatwiej jest również utrzymać je w odpowiedniej kondycji przez co szybciej pokazują pierwszą ruję i zwiększa się skuteczność ich inseminacji.
 
Więcej na temat hodowli Marcina Cysewskiego przeczytasz w kolejnym numerze Hoduj z Głową Świnie 2/2018. Zaprenumeruj
 
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Żniwa 2026. „Rolnicy myślą, czy przeżyją ten rok”

nowy obszar wsparcia, WPR 2023–2027, organizacje producentów, Stefan Krajewski, MRiRW, wołowina, wieprzowina, dopłaty, rolnictwo, inwestycje
Hodowla

Nowy obszar wsparcia. Nawet 500 tys. euro

3. ognisko ASF, ASF, afrykański pomór świń, powiat świecki, Czapelki, Kujawy, świnie, hodowla świń, bioasekuracja, Inspekcja Weterynaryjna
Hodowla

3. ognisko ASF potwierdzone. Kolejny cios dla hodowców