Copy LinkXFacebookShare

Hodowca wybudował tuczarnię z wykorzystaniem starej obory

Ze starej obory pozostała tylko część murów. W jej miejsce powstała chlewnia, w której rocznie hodowcy będą produkować około 5 tys. tuczników.

Mariusz Robak wspólnie z synem Alanem zajmuje się produkcją tuczników w cyklu otwartym. Utrzymuje około 3 tys. zwierząt w jednym cyklu. W lipcu zakończył budowę i wyposażenie nowej tuczarni na kolejne 1800 sztuk.

Prosięta są tuczone zarówno we własnym zakresie, jak i w ramach tuczu kontraktowego, z którego rolnik zdecydował się zrezygnować.

– Obecnie sam mogę negocjować z zakładami mięsnymi gwarantowane ceny sprzedaży świń. Wcześniej firmy wycofały się z tego w czasie pandemii, gdy ceny skupu zmalały z 6,8 złotego za kilogram do nawet 4 złotych. Teraz sytuacja powoli wraca do normy, więc podpisałem umowę z zakładem mięsnym na gwarantowaną stawkę za zwierzęta i nową tuczarnię zasiedlę już prosiętami, które kupię we własnym zakresie – mówi Mariusz Robak.

Chlewnia zamiast obory

Budowa nowej tuczarni była planowana przed pandemią. Wówczas rolnicy rozebrali starą oborę, w której utrzymywali wcześniej 200 krów mlecznych, zdjęli dach, wyburzyli część ścian, wylali wanny i położyli ruszta.

– Przerwaliśmy prace ze względu na pandemię, gdy cena świń spadła do 4 złotych za kilogram żywca. Dopiero wiosną tego roku zdecydowaliśmy się dokończyć inwestycję – mówi Mariusz Robak i dodaje:

– Udało nam się kupić wyposażenie w dobrej cenie, praktycznie takiej samej jak dwa lata temu. Zamawialiśmy je bezpośrednio z Niemiec.

Konstrukcję budynku utrzymują zalane betonem rury PCV. Jego wymiary pozostały bez zmian. Po wewnętrznym obrysie liczy on 92 m długości oraz 14 m szerokości. Wysokość przy ścianie wynosi 2,7 m, a w szczycie 3,5 m.

Sufit składa się z płyty XPS o grubości 8 cm przeznaczonej do budynków użytkowanych w rolnictwie. Nad nią jest drewniana konstrukcja dachowa przykryta blachą trapezową alucynk.

Część ścian wykonana z cegły silkatowej pozostała ze starej obory. Hodowcy zamurowali w nich okna. Wyżej została ona dobudowana z pustaków typu max.

Pojemne wanny

Pod chlewnią znajdują się wanny na gnojowicę zabezpieczone specjalnym impregnatem o głębokości 1,2 m. Zostały one wykonane ze zbrojonego żelbetonu o pojemności, która umożliwia utrzymanie 1,5 rzutu bez ich opróżniania

– Pierwotnie chciałem wykonać głęboki wykop, żeby umieścić tam wanny. Wykonawca prac budowlanych stwierdził jednak, że taniej będzie nieco podnieść cały obiekt, ponieważ mogłyby wystąpić pewne trudności z odpowiednim ułożeniem rur kanalizacyjnych tak, aby miały one odpowiedni spad. Musiałby je położyć bardzo głęboko. Tym sposobem nie dość, że wykorzystaliśmy stare elementy obory, to jeszcze obniżyliśmy koszt budowy – mówi Mariusz Robak.

Tubomaty z trzema smoczkami

Wyposażenie obiektu zapewniła firma Big Dutchman. Podłogę stanowią betonowe ruszta. Wygrodzenia kojców są wykonane z płyty PCV o wysokości 75 cm.

Kojce mogą pomieścić 70 tuczników. Większość z nich do połowy długości jest podzielona na dwie części przegrodą z PCV. Dzięki temu hodowcy mogą segregować zwierzęta przy sprzedaży.

W kojcach są dwa poidła smoczkowe oraz tubomaty z trzema smoczkami. Pasza jest doprowadzana jednym paszociągiem. Hodowca sam wpadł na pomysł regulowania wysokości zsypu mieszanki do tubomatu.

– Na początku, gdy kojce są zapełnione, tubomaty są zasypywane do pełna. Jednak później, gdy część zwierząt trafia do uboju lub zostają w nich słabsze sztuki, opuszczam teleskopową rurę zsypową niżej, żeby nie zapełniać karmideł do końca. Dzięki temu pasza jest gromadzona tylko w jednej tubie, a po sprzedaży jest jej mało i łatwo mogę usunąć resztki odkurzaczem przemysłowym – tłumaczy Mariusz Robak.

Świeże powietrze dostaje się do chlewni przez sterowane komputerowo klapy wlotowe w ścianach. Są one zabezpieczone siatką. Natomiast zużyte jest wyciągane za pomocą 14 kominów wentylacyjnych.

Kominy wentylacyjne pracują w systemie Dynamic MultiStep w taki sposób, aby oszczędzać energię elektryczną.

W chlewni zastosowano dwa rodzaje oświetlenia. Pierwsze stanowią lampy jarzeniowe. Drugie to lampy emitujące przytłumione światło o lekko czerwonej barwie.

– Lampy nocne emitują delikatne światło, które nie powoduje agresji u tuczników, w przeciwieństwie do jasnego
emitowanego przez jarzeniówki – podkreśla hodowca.

Więcej informacji na temat nowej tuczarni znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie nr 4/2022". ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Żniwa 2026. „Rolnicy myślą, czy przeżyją ten rok”

nowy obszar wsparcia, WPR 2023–2027, organizacje producentów, Stefan Krajewski, MRiRW, wołowina, wieprzowina, dopłaty, rolnictwo, inwestycje
Hodowla

Nowy obszar wsparcia. Nawet 500 tys. euro

3. ognisko ASF, ASF, afrykański pomór świń, powiat świecki, Czapelki, Kujawy, świnie, hodowla świń, bioasekuracja, Inspekcja Weterynaryjna
Hodowla

3. ognisko ASF potwierdzone. Kolejny cios dla hodowców