Copy LinkXFacebookShare

Śledztwo dotyczące stadniny w Janowie Podlaskim przedłużone

Śledztwo dotyczące ewentualnej niegospodarności w stadninie w Janowie Podlaskim (Lubelskie) prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie zostało przedłużone do 9 października. Nikomu nie postawiono dotychczas zarzutów.

Prokurator Krajowy uwzględnił wniosek lubelskiej prokuratury o przedłużenie śledztwa do tego dnia. – Planuje przeprowadzenie dalszych czynności w celu uzupełnienia materiału dowodowego – powiedział Waldemar Moncarzewski, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Śledztwo dotyczy ewentualnej niegospodarności w okresie od marca 2013 r. do lutego 2016 r. w stadninie, czego miałyby się dopuścić jej ówczesne władze. Zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury złożyła Agencja Nieruchomości Rolnych w 2016 r.

Badany jest m.in. wątek skutków finansowych organizacji Dni Konia Arabskiego w latach 2013-2015, w tym koszty, przychody i dochody firmy, która organizowała te imprezy, a także koszty poniesione przez stadninę.

Prokuratura zajęła się też wątkami dzierżawy koni kontrahentów zagranicznych oraz właściwego nadzoru weterynaryjnego – chodzi o sprawę padnięcia w październiku 2015 r. utytułowanej klaczy Pianissimy (wycenionej przez ANR na 3 mln euro), co było jednym z powodów odwołania Marka Treli, wieloletniego dyrektora stadniny w Janowie Podlaskim. Według ustaleń Pianissima padła z powodu skrętu jelit.

Wątek padnięcia w marcu i kwietniu 2016 r. w Janowie dwóch klaczy – Prerii i Amry – dzierżawionych od Shirley Watts (żony perkusisty zespołu Rolling Stones) został już umorzony.


Prokuratura ustaliła, że opieka weterynaryjna nad zwierzętami była prawidłowa, wykluczyła, by mogło dojść do ich otrucia. Według ustaleń, klacze padły z powodu skrętu jelit.

W Prokuraturze Regionalnej w Lublinie wszczęto także śledztwo w sprawie organizacji i przebiegu aukcji Pride of Poland w sierpniu 2016 r. Chodzi o ewentualne nieprawidłowości w licytowaniu klaczy Emira, która podczas aukcji była licytowana dwukrotnie.

Za pierwszym razem uzyskała cenę 550 tys. euro, ale później licytacja została powtórzona i Emirę sprzedano za 225 tys. euro. Jak tłumaczył po aukcji Karol Tylenda, ówczesny szef ANR, za pierwszym razem "ktoś zalicytował i po prostu się wycofał, więc licytacja była bezskuteczna".

Śledztwo zostało zawieszone do czasu uzyskania zeznań świadków mieszkających poza granicami Polski – takich wniosków wysłano kilka do różnych państw Unii Europejskiej i nie tylko. – Nie zostały jeszcze zrealizowane – zaznaczył Moncarzewski.

Doniesienie do prokuratury w tej sprawie złożyły posłanki PO Joanna Kluzik-Rostkowska i Dorota Niedziela.

Trela, zwolniony ze stanowiska w lutym 2016 r., odwołał się do sądu pracy. We wrześniu ub. roku sąd w Białej Podlaskiej orzekł, że wszystko odbyło się zgodnie prawem.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!