Bez pszczół możemy mieć duży problem
pszczola_wikipedia1_6456b69c
W niektórych pasiekach powiatu ostrowskiego wyginęło nawet 85 proc. pszczół. Foto_Tytus Żmijewski
Niektórzy eksperci mówią, że kiedy na naszej planecie zabraknie pszczół ludzkość zginie w ciągu czterech lat. Zdaniem pszczelarza Kamila Baja to uproszczenie, ale ma w sobie dużo prawdy.
– Pszczoły odpowiadają za zapylanie roślin, które dają nam warzywa i owoce. Jeżeli przestaną zapylać, tej części jadłospisu nie będzie. Szacuje się, że jest to około 30 procent tego, co codziennie spożywamy – mówi ekspert w rozmowie z TVN 24.
Dodaje, że nie powinniśmy zabijać żadnego owada. Problem spadku populacji różnych gatunków nie dotyczy tylko pszczół, czyli tak zwanych zapylaczy. Niestety, często nieświadomie działamy przeciw nim.
– Zabieramy im coraz więcej środowiska naturalnego i używamy coraz więcej chemii – wytłumaczył. Zauważył, że ludzie myśląc o pszczołach myślą tylko o tych, które hoduje się w ulach. – Wszystkich gatunków w Europie jest co najmniej kilkaset, a szacuje się, że na świecie około 20-30 tysięcy – powiedział Baj.
Pszczelarz stwierdził, że najbardziej narażone na zmiany środowiskowe i działalność człowieka są pszczoły, które żyją dziko, ponieważ nikt się nimi nie opiekuje i są pozostawione same sobie.
– Pszczoły, które wylatują z ula, są zainteresowane tylko kwiatami, dlatego nie powinniśmy się ich bać. Na użądlenia narażony jest jedynie pszczelarz, jeżeli przyciśnie pszczołę, przeglądając ul – wyjaśnił ekspert.
- Rolnictwo bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
źródło: tvn24.pl
