Już ponad 100 tys. ha. MRiRW: uprawa soi zyskuje na znaczeniu

O uprawie soi i potrzebie strategicznego podejścia do roślin wysokobiałkowych rozmawiano w ministerstwie rolnictwa. Soja zajmuje już w Polsce areał przekraczający 100 tysięcy hektarów. Tym samym przestaje być w Polsce rośliną wyłącznie alternatywną. Jaką cenę można za nią dostać?
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) ocenia, że soja zyskuje na znaczeniu i staje się w Polsce jednym z filarów dywersyfikacji rolnictwa i budowania krajowej suwerenności paszowej. Ale pomimo rosnącego zainteresowania rolników, rynek wciąż mierzy się z licznymi wyzwaniami. Wśród nich można wymienić niepewność plonowania czy silną konkurencję ze strony importowanej śruty sojowej.
Uprawa soi – rozmowy w ministerstwie rolnictwa
O powyższym, a także o potrzebie strategicznego podejścia do roślin wysokobiałkowych, stabilizacji łańcuchów dostaw oraz wsparciu dla przetwórstwa rozmawiano w minioną środe (19 sierpnia 2026 r.) w siedzibie MRiRW. Bowiem wiceminister Małgorzata Gromadzka spotkała się z przedstawicielami Stowarzyszenia Polska Soja.
Wiceszefowa resortu – jak wynika z relacji w jego mediach społecznościowych – podkreśliła kluczową rolę pewności zbytu dla polskich gospodarstw.
„Polskiemu rolnikowi chodzi o to, aby była kontraktacja, żeby miał pewność, że ten produkt sprzeda. To jest istotne, bo wiadomo, że soja jest wymagającą uprawą. I trzeba dostosowywać rośliny do tego, co się dzieje w klimacie, w środowisku” – zaznaczyła Małgorzata Gromadzka.
Jak dodawała, trzeba skupiać się teraz na dywersyfikacji produkcji rolnej i kierowaniu jej na produkty, które będą miały zbyt.
Ponadto podczas spotkania omówiono m.in. unijne inicjatywy białkowe i instrumenty wsparcia w ramach polityki rolnej. Dodatkowo uczestnicy spotkania pochylili się nad tematem działań instytutów badawczych na rzecz rozwoju krajowych odmian.
LODR: to już nie jest roślina wyłącznie alternatywna
O tym, że uprawa soi zyskuje na znaczeniu przekonuje też Lubuski Ośrodek Doradztwa Rolniczego (LODR). Jak wskazuje, jeszcze kilka lat temu soja była traktowana jako roślina niszowa. Zaś dzisiaj jej areał przekracza już 100 tys. ha, co oznacza, że przestaje być w Polsce rośliną wyłącznie alternatywną.
Przy tym – na co zwraca uwagę LODR – duże znaczenie dla rozwoju uprawy soi ma m.in. coraz szerszy wybór odmian. Co więcej, dostępne są odmiany lepiej dostosowane do warunków panujących w Polsce, w tym także odmiany bardzo wczesne. Jednak przy ich wyborze warto korzystać z wyników doświadczeń COBORU (Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych). Do tego należy zwracać uwagę na rekomendacje dla konkretnego regionu.
„Duże znaczenie mają także temperatura, dostępność wody oraz długość okresu wegetacyjnego. Z tego względu uprawa soi jako drugiego plonu może mieć większe szanse powodzenia w cieplejszych regionach kraju i przy zastosowaniu bardzo wczesnych odmian” – przekonuje lubuski ODR.
Według niego, coraz więcej gospodarstw traktuje uprawę soi jako realny element produkcji roślinnej i zmianowania. Tym bardziej, że dobrze prowadzona plantacja pozostawia po sobie wartościowe stanowisko dla roślin następczych. Ponadto pomaga urozmaicić płodozmian, szczególnie w gospodarstwach o dużym udziale zbóż.
Uprawa soi przenosi się z południa Europy
Soja to roślina cenna gospodarczo, bo stosowana w żywieniu ludzi, wysokobiałkowych paszach dla zwierząt, przemyśle biopaliwowym czy jako wysokiej jakości nawóz. Dlatego dobrze, że coraz śmielej wkracza na krajowe pola. Ostatnie lata przyniosły wzrost areału w województwach północnych i centralnej Polsce.
„Ciekawostką jest fakt, że przez ostatnie 2 lata najbardziej dynamicznie soja się rozwijała w woj. pomorskim i warmińsko-mazurskim. Mimo tego, że zeszły rok był dość niekorzystny dla jej uprawy, to areał soi znowu wzrósł i dzisiaj mamy te rekordowe 104 tysiące hektarów” – wskazywała w „Agrobiznesie” z 30 lipca na TVP1 Emilia Fink-Podyma, prezes wspomnianego Stowarzyszenia Polska Soja.
Jak podawała, wstępne szacunki mówiły o zbiorach na poziomie ok. 300 tys. ton. Tymczasem na cele paszowe Polska co roku importuje ponad 3 mln śruty sojowej. Zatem jest wciąż duża szansa dla polskich producentów, by systematycznie zwiększać areał. Zwłaszcza że uprawie soi w Polsce sprzyjają coraz bardziej warunki klimatyczne. Bo ciepła wiosna powoduje, iż wschody powinny być dobre. Jednocześnie ze względu na gorący i suchy klimat na południu Europy, uprawy tam maleją. I powoli przenoszą się bardziej na północ kontynentu.
Przetwórnie mogą zagospodarować cały surowiec
Dodatkowo warto podkreślić, że uprawa soi zasadniczo może być opłacalna.
„Pierwsze prognozy wskazują na ceny 1700-1800 zł w najbliższym sezonie skupowym. Firm skupujących soję w Polsce jest już dość sporo. Firm przetwórczych jest tylko kilka. Natomiast wykorzystują takie ilości soi, że na dzisiaj mogą zagospodarować cały dostępny surowiec, jaki mamy w Polsce” – zapewniała Fink-Podyma.
Jak sprawdziliśmy, obecnie ceny skupu soi w zależności m.in. od regionu wynoszą od około 1350 zł do nawet 2000 zł za tonę. Średnia rynkowa sięga niecałych 1700 zł/t.
Źródło: MRiRW/FB, LODR, „Agrobiznes”/TVP1
Przeczytaj również: Konopie włókniste szansą? „5-6 tys. zł dochodu z ha za nasiona”.




