Czy sprzedaż substratów stanie się nowym źródłem dochodu?

Ministerstwo Rolnictwa zapowiedziało, że rozwój biogazu i biometanu przyniesie gospodarstwom przychody ze sprzedaży gnojowicy, obornika i innych surowców. To, czy tak się stanie, zależy jednak od wartości substratu, kosztu jego przewozu i warunków umowy.
Według Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa biometanownia rozwijana w modelu ORLENU może zużywać od 80 do 100 tys. ton substratu rocznie. Do produkcji nadają się m.in. gnojowica, obornik, kiszonki, wysłodki buraczane i pozostałości z przetwórstwa żywności. Inwestor potrzebuje dostaw przez cały rok, dlatego gospodarstwa utrzymujące zwierzęta mogą być dla niego ważnymi partnerami.
Substraty do biogazowni
Rynek substratów już istnieje. W 2025 r. biogazownie rolnicze zużyły blisko 7,7 mln ton surowców, w tym około 1,28 mln ton gnojowicy – wynika z danych KOWR. Są to jednak dane dotyczące biogazowni rolniczych ogółem, a nie dowód na istnienie powszechnego rynku płatnej sprzedaży gnojowicy. Produkcja biometanu dopiero się rozwija: w całym 2025 r. do sieci gazowej trafiło 2,5 tys. m³ tego paliwa.
O wartości decydują skład i odległość
Dla instalacji tona substratu nie zawsze oznacza tę samą ilość gazu. Znaczenie mają jego skład, zawartość suchej masy i to, jak uzupełnia pozostałe surowce w komorze fermentacyjnej. Liczą się też wielkość i regularność dostaw. Gospodarstwo, które może zapewnić określoną ilość surowca przez cały rok, daje inwestorowi inną pewność niż dostawca niewielkich, nieregularnych partii.
W przypadku gnojowicy szczególnie ważna jest odległość. Duża część przewożonej masy to woda, więc koszt transportu na kilkadziesiąt kilometrów może pochłonąć wartość surowca. Gospodarstwo położone blisko biometanowni będzie negocjować z innej pozycji niż producent, od którego odbiór wymaga długiego dojazdu. Znaczenie ma również to, kto zapewnia pojazd i płaci za każdy kurs.
Przychód trzeba policzyć razem z kosztami
Zapłata za tonę nie jest jedyną możliwą korzyścią. Instalacja może odbierać gnojowicę na własny koszt, a gospodarstwo może otrzymywać poferment do nawożenia pól. Trzeba jednak ustalić, ile pofermentu wróci, kto zapłaci za jego przewóz i jaką wartość nawozową rolnik oddaje wraz z obornikiem lub gnojowicą. Dopiero porównanie tych warunków pokaże wynik dla gospodarstwa. Umowa powinna określać ilość i jakość dostaw, cenę, transport oraz zasady odbioru pofermentu. Jeśli w okolicy działa tylko jedna instalacja, gospodarstwo ma też mniejszy wybór odbiorców.
Nowe biometanownie mogą stworzyć rynek dla produktów ubocznych produkcji rolnej. Samo uruchomienie instalacji nie zapewni jednak każdemu dostawcy stałego przychodu. O tym rozstrzygną położenie gospodarstwa, przydatność jego surowca i wynegocjowany podział kosztów oraz korzyści.
Przeczytaj również: Proferment z biogazowni może zastąpić część nawozów mineralnych
