Pożar ciężarówki z żywymi kurczakami. Na naczepie 5 tys. ptaków
pozar-kurczaki-ciezarowka
W akcji gaśniczej związanej z płonącą ciężarówką przewożącą żywy drób brało udział kilka zastępów strażaków.Fot. KPP Lubartów
Dramatycznie wyglądający pożar ciężarówki z kurczakami gasili strażacy na ekspresowej drodze nr 19 w Lubelskiem. Zestawem przewożono 5 tysięcy sztuk tych ptaków. Siłą rzeczy powstały poważne utrudnienia w ruchu na tym odcinku „ekspresówki”.
„Zakończyły się utrudnienia w ruchu na obwodnicy Kocka. Droga S19 w obu kierunkach jest przejezdna” – powiadomiła w minioną środę (13 maja) w swoich mediach społecznościowych Komenda Powiatowa Policji w Lubartowie (woj. lubelskie).
Pożar ciężarówki z kurczakami na „ekspresówce”
Bo wcześniej, przez kilka godzin, na ekspresowej „dziewiętnastce” w okolicach węzła Kock panowało spore zamieszanie. Zaś stróże prawa apelowali do kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności. A także o stosowanie się do poleceń funkcjonariuszy kierujących ruchem. Wraz ze służbami drogowymi kierowali ruch na drogę serwisową oraz starą trasę przez Kock.
„Powodem utrudnień jest pożar ciężarówki, w którym znajdowało się około 5000 sztuk żywych kurczaków” – podawała „na gorąco” lubartowska KPP.
Szosa w kierunku Lublina była zablokowana. Zresztą dym z płonącego pojazdu był widoczny z daleka. Niestety część zwierząt znalazła się na jezdni i na pewno nie przeżyła. Choć służby nie podały jeszcze, jakie były straty w transportowanym inwentarzu. Co istotne, na miejscu była Inspekcja Weterynaryjna.
Akcja gaśnicza zakończona, ciężarówka zabrana
Ostatecznie strażacy, którzy pracowali na miejscu przy wykorzystaniu m.in. aparatów powietrznych z uwagi na zadymienie, opanowali pożar. W tej akcji gaśniczej uczestniczyli ratownicy z PSP w Lubartowie oraz OSP Kock, OSP Firlej i OSP Talczyn.
Następnie trzeba było uprzątnąć szosę z pozostałości po tych działaniach. A przede wszystkim usunąć ciężarówkę z kurczakami, którą uszkodził pożar. Jak wynika z dokumentacji fotograficznej służb, klatki z kurczętami, które udało się uratować, przeładowano na inny, podstawiony pojazd. Natomiast ten częściowo spalony zabrano z drogi przy użyciu m.in. wysłanego tam dużego dźwigu. Dopiero wówczas służby mogły przywrócić ruch na zamkniętym odcinku.
Przeczytaj również: Pożar silosu. Wewnątrz było 1000 ton rzepaku.

