Copy LinkXFacebookShare

Moc niebieskich talerzy, czyli doprawianie po czesku z Farmetem

fantom, brona
Jednym z przednich narzędzi dostępnych w agregacie Fantom może być rząd talerzy spulchniających.

Produkty naszych południowych sąsiadów, znane są i cenione przez polskich rolników już od około trzech dekad. Farmet, bo o nim mowa, mający siedzibę w Czeskiej Skalicy posiada w swojej ofercie całą gamę narzędzi i maszyn wykorzystywanych zarówno we wstępnej fazie, jaką jest siew jak i w późniejszych związanych już bezpośrednio z uprawą roślin. Jednym z najbardziej kluczowych zabiegów agrotechnicznych mających zapewnić jak najlepszą jakość gleby jest doprawianie, a w tej kwestii eksperci od sprzętu w charakterystycznym niebieskim kolorze mają całkiem sporo do powiedzenia.

Czesi po angielsku, czyli eXtra STEEL line (i nie tylko)

Dość obco brzmiąca nazwa to jednocześnie imię jednego z „dzieci” będących autorską technologią wytwarzania stali. Technologia zapewnia od około 30 do nawet 50% większą odporność na rozciąganie. W przypadku standardowej stali konstrukcyjnej jest to przedział od 360 do 510 MPa podczas gdy dla Extra Steel Line jest to aż 1700 MPa.

Według zapewnień samego Farmetu ma się to przekładać na nawet trzykrotnie większą wytrzymałość konstrukcji. Producent jest przekonany o niezawodności rozwiązania na tyle, że zapewnia aż 3-letnią gwarancję. Nie jest to bez znaczenia dla wysokości kosztów, jakie każdego roku generuje przeciętne gospodarstwo rolne oraz „drugiego życia” produktów na rynku wtórnym.

Firma posiada w swoim asortymencie cały wachlarz rozwiązań takich jak znany od lat kompaktomat, agregat do płytkiej uprawy Verso czy wały posiewowe Cambridge. My jednak skupimy się na bronie talerzowej znanej jako Softer oraz na nie jednym a całej rodzinie uniwersalnych kultywatorów Fantom.

Talerz talerzowi nierówny, czyli Softer w pełnej krasie

Kompaktowa brona talerzowa to w zasadzie również nie jeden przedstawiciel a cała paleta maszyn o zróżnicowanych parametrach. Mamy tu do czynienia z wariantami standardowymi oraz Pro dla najbardziej wymagających. Standardowo sprzęt wyposażony jest w agregat w dwóch wersjach — NS i PS. Składają się one z dwóch rzędów dysków o średnicy 51 lub 56 cm. Poszczególne modele posiadają szerokość roboczą w przedziale od 1,75 do aż 11.88 metrów.

Czesi oferują również wspomniany wcześniej Softer Pro do zadań specjalnych, w którym dodatkowo przed sekcją talerzową zainstalowano wał nożowy Flexi-cut. Jego zadaniem jest bieżące szatkowanie resztek poplonów lub pozostałości zebranych roślin. Istnieje też możliwość zamontowania włóki wyrównującej o nazwie Flexi-board. W przeciwieństwie do typów NS i PS tutaj talerze mają średnicę 53 cm z kolei szerokość uprawy to od 4,76 do 12,35 metrów.

softer, wał nożowy
Jednym z przednich narzędzi brony talerzowej Softer może być wał nożowy. Przy uprawie przedsiewnej i skąpej ilości resztek na polu można go wyłączyć z pracy.

Poszczególne Softery Farmetu posiadają przynajmniej kilka kilka cech wspólnych. Nacisk każdego talerza na glebę w ich przypadku to do 250 kg przy maksymalnej głębokości 13 cm. Każdy z elementów zawieszony jest na odrębnym ramieniu z bezobsługową piastą SLF. Szersze brony wyposażone są w dodatkowe koła podporowe. Ich zadaniem jest utrzymanie optymalnej głębokości pracy.

Na tym etapie podobieństwa w zasadzie się kończą, a na rolniczym horyzoncie rysuje sie bogaty wybór opcji konfiguracyjnych. Element roboczy talerza może być gładki, z dużą ilością małych nacięć bądź ze standardowym karbowaniem. Podobnie rzecz ma się w odniesieniu do wału konsolidującego, który dostępny jest w kilkunastu wersjach. Z dodatkowego wyposażenia możliwy jest również montaż ekranów bocznych bądź wybór konstrukcji posiadającej dedykowany rozdzielacz płynnego nawozu (gnojowicy).

rozdzielacz, gnojowica, farmet
Bronę talerzową Softer można doposażyć w adaptację pozwalającą na przedsiewne rozprowadzanie gnojowicy podczas pracy.

Aby nie być zbyt powierzchownym — Fantom w akcji

Jako że przygotowanie ziemi do siewu to nie tylko bronowanie konieczne jest wykorzystanie narzędzi pozwalających sięgnąć głębiej. Tutaj z pomocą przychodzi seria kultywatorów Fantom. Cechą wspólną trzech dostępnych wariantów urządzenia jest zabezpieczenie przed przeciążeniem słupicy w postaci pojedynczej sprężyny. Siłą jej wyzwolenia plasuje się na poziomie 310 kg. Cała reszta to w zasadzie — podobnie jak w przypadku Softera — kwestia wyboru.

Głębokość, na jaką pojedyncze zęby są w stanie „wgryźć” się w podłoże, zależy od rodzaju zastosowanej nakładki. Wynosi ona od 4 do 15 cm. Efekt końcowy zależy przede wszystkim od zastosowanego elementu roboczego — gęsiostópki lub redlicy. Ta pierwsza pozwala na nieco płytszą uprawę (do 23 cm). Druga z nich umożliwia pracę na głębokości do 28 cm, przy szerokości dłuta 4 lub 5 cm. Rolnik może mieć również bezpośredni wpływ na intensywność procesu mieszania gleby. Wszystko za sprawą jednej z dwóch dostępnych odkładni dla dłut. Wybierając element wygięty lewo lub prawostronnie stawiamy na mniej agresywny zabieg. Wygięcie w przód oznacza z kolei znacznie gwałtowniejszy wariant spulchniania.

„Do trzech Fantomów sztuka” chciałoby się rzec, bo właśnie taką liczbę koncepcji założył Farmet projektując najnowszą odsłonę swoich kultywatorów:

Fantom NS

Pierwszy z nich to zawieszany agregat, którego szerokość robocza mieści się w przedziale od 3 do 4,75 m. Jest on yposażony w trzyszeregową konstrukcję z zębami o rozstawie 21 cm. Odległość pomiędzy poszczególnymi rzędami wynosi 61 cm. Zwieńczeniem konstrukcji jest włóka wyrównująca oraz wał konsolidacyjny, które umieszczone są za wcześniej wspomnianymi rzędami zębów.

Fantom Classic

Drugi to z kolei Fantom Classic, który w przeciwieństwie do poprzednika ma formę półzawieszoną a szerokość pracy jest tym razem znacznie większa, bo od 8,55 do 12,5 m. Ma to swoje odzwierciedlenie w postaci instalacji, która jest tutaj nie trzy, ale czterorzędowa. Odległość pomiędzy poszczególnymi rzędami wynosi, w zależności od konfiguracji pomiędzy 59,5 a 62 cm. Zęby z kolei rozmieszczone są co 19 cm. Z opcji do wyboru istnieje możliwość instalacji włóki wyrównującej lub wału nożowego tuż przed zębami oraz pojedynczych lub podwójnych kół podporowych z przodu agregatu.  Za sekcją spulchniającą znajduje się rząd talerzy wyrównujących oraz wal konsolidujący.

Fantom Pro

Najbardziej zaawansowanym z trzech „braci” jest Fantom Pro przeznaczony do najcięższych i wymagających prac. Rozstaw roboczy dostępny dla poszczególnych modeli oscyluje tutaj pomiędzy wartościami 6,5 do 12,5 m. Odległość pomiędzy poszczególnymi zębami (podobnie jak w wersji Classic) wynosi tutaj 19 cm. Wyróżniająca jest natomiast odległość pomiędzy poszczególnymi rzędami, która wynosi całe 80 cm co w domyśle ma całkowicie zapobiegać potencjalnemu zapychaniu się urządzenia. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Pro posiada najwięcej, bo pięć znacznie bardziej wyspecjalizowanych słupic. Pozwalają one na montaż ramki z dwoma zębami sprężystymi do uprawy przedsiewnej zamiast standardowych pojedynczych.

fantom pro, farmet
Farmet Fantom w wersji Pro to najlepsza opcja tego agregatu do doprawiania gleby przed siewem.

Wśród opcjonalnych sekcji frontowych jest również znacznie “lepiej” – dostępne są trzy opcje: włóka wyrównująca, pojedynczy wał nożowy oraz rząd talerzy spulchniających. Koła ustalające głębokość znajdują się tutaj nie w jednym, ale dwóch punktach z przodu oraz w środkowej i tylnej części ramy. System regulacji głębokości pracy jest w tym przypadku hydrauliczny. Na samym końcu można zainstalować szereg talerzy wyrównujących, bądź trzyrzędową bronę sprężynową oraz opcjonalny wał z możliwością demontażu.

Informacje zawarte w artykule pochodzą z publikacji Michała Wołosowicza, zamieszczonej w miesięczniku „Rolniczy Przegląd Techniczny” wydanie nr 4/2026.

zdjęcia: Farmet

Zobacz nas w Google News

powschodowe odchwaszczanie ziemniaka, odchwaszczanie ziemniaka, rimsulfuron, metrybuzyna, bentazon
Uprawa

Powschodowe odchwaszczanie ziemniaka

Zboża

Pszenica ozima kwitnie. Nie nawoź jej w tym okresie

stasai_metrybuzyna
Okopowe

Wrażliwość plantacji ziemniaka na metrybuzynę

Aktualności

Oszustwo na „trzydziestce”. Ciągnik okazał się wirtualny